Gdyby ktoś przed początkiem tego sezonu powiedział że drużyna z Orlando będzie miała tylko jedną porażkę więcej od ekipy Mika Woodsona, obstawialibyśmy że będzie to miejsce dające grę w PO. Niestety ani my ani drużyna z Nowego Jorku nie ma miejsca dającego realne myśli o Playoffs. Biorąc pod uwagę nasz poprzedni sezon oraz to jaki składem dysponujemy nie ma tutaj nic dziwnego. Jednak koszykarze, kibicie i włodarze klubu z MSG nawet najczarniejszych scenariuszach nie wyobrażali sobie tak niskiego miejsca swojego teamu. Nowojorscy Knicks są obok swojego sąsiada z Brooklynu jak na razie największymi przegranymi tego sezonu. Wydawać by się mogło że drużyna która w tamtym roku zajęła 7 miejsce na wschodzie po sezonie zasadniczym w tym wzmocniona kilkoma nowymi graczami oraz powracającymi po kontuzji Amarem i Chandlerem będzie tylko mocniejsza. Tyson znowu nabawił się kontuzji i od 6 listopada do meczu z Milwaukee był poza kadrą, zaś "strażak" Amare gra najgorszy sezon w karierze. NYK przylatują do nas po porażce u siebie z Memphis Grizzlies 95:87 a jedynymi pozytywami tamtego spotkania byli Anthony, J.R. Smith i Tim Hardaway Jr. Całkiem nieźle spisuje się w nowej drużynie nasz były gracz Beno Udrih, co prawda był naszym zawodnikiem tylko pół sezonu jednak powinien dobrze znać prawie wszystkich obecnych graczy Orlando. Nie wiadomo jednak czy Beno zacznie od początku to spotkanie. Pod znakiem zapytania stoi gra podstawowego rozgrywającego Knicks Feltona.
Orlando przystępuje do tego spotkania po porażce na życzenie z drużyną Sacramento Kings. O okolicznościach tego spotkania możecie przeczytać
tutaj . Ciężkie zadanie czeka Tobiasa Harrisa. Będzie musiał do maximum zastopować Melo Anthonego, jednego z niewielu graczy NYK grających w tym sezonie na swoim poziomie. Zatrzymanie Melo i niezłego w tym sezonie Bargnianiego powinno być kluczem do zatrzymania licznika porażek z rzędu na własnym parkiecie do 4. Umówmy się, 5 porażek z rzędu na własnym parkiecie nie przystoi nawet drużynie która otwarcie walczy o jak najwyższe rozstawienie w drafcie.
Naszymi lidera w tym sezonie są bez wątpienie weterani: Davis, Nelson i Afflalo i to w ich rękach będzie pozostawienie nas przy wigilijnym stole w jak najlepszych humorach po tym spotkaniu. Do tego coraz lepiej radzący sobie w tym sezonie Harris i Oladipo powinni nam mocno pomóc. Na tablicy z duetem Chandler - Bargniani powinien o zbiórki powalczyć Vucevic, który jak najszybciej chciał by zapomnieć o masakrze jaką zrobił z niego Cousins w poprzednim spotkaniu. Cztery punkty naszego drugiego najlepszego strzelca w tym sezonie to zdecydowanie zbyt mało.
Mam nadzieję że jak najwięcej osób chcąc zapomnieć o tym całym świątecznym zgiełku zasiądzie przed komputerem o godzinie 1:00 wspólnie oglądając i wspierając drużynę Magic.
