Blamaż z ThunderNajgorszą porażkę w tym tygodniu gracze z O-Town zanotowali u siebie w meczu przeciwko OKC Thunder. Magic od samego początku nie mieli nic do powiedzenia, po nieco ponad 3 minutach gry przegrywali już 13-0. Przez całą pierwszą połowę goście utrzymywali prowadzenie, mając na koncie 2 razy więcej punktów niż gospodarze. W drugiej połowie nasi ulubieńcy zdobyli o 6 oczek więcej niż rywale, ale mimo wszystko przegrali różnicą aż 28 pkt (99-127). Na tle całej drużyny nieźle spisał się podstawowy backcourt Orlando w osobach Oladipo (23 pkt, 5 ast) i Paytona (19 pkt, 8 ast). W szeregach gości aż 7 graczy zdobyło dwucyfrową ilość punktów. Do gry po kontuzji wrócił rookie Aaron Gordon, który zdobył 8 pkt i trafił kolejna trójkę w sezonie.
Van Gundy znów górąW swym drugim meczu przeciwko Magic na stanowisku trenera Pistons (po odejściu z ekipy z Florydy), Stan Van Gundy odniósł drugie zwycięstwo. Tym razem Tłoki poprowadził do niego Jennings, który ustanowił rekord sezonu w asystach (21) i dodał 24 pkt. Świetnie wypadli też podkoszowi Drummond (26 pkt, 17 zb) oraz Monroe (24 pkt, 10 zb). Magic walczyli do końca i w ostatniej kwarcie zniwelowali przewagę gospodarzy nawet do 2 oczek, jednak wtedy Jennings, Drummond i Meeks rozwiali wątpliwości kto w tym meczu jest lepszą ekipą. Nie pomogły solidne zdobycze Vucevica (26 pkt, 15 zb) i Oladipo (23 pkt, 5 zb, 4 ast), a także powrót do gry Harrisa (19 pkt, 5 zb).
A co tam, przegrajmy i z Knicks...W Nowym Jorku ostro szykują się na tegoroczny draft, a Knicks dzielnie walczą z Sixers o miano najgorszej drużyny w lidze. Jednak Magic postanowili dać im równe szanse i skoro przegrali w tym sezonie mecz z Philly, postanowili dać zwycięstwo (trzecie z rzędu!!!) również gospodarzom meczu w MSG. Cały mecz był wyrównany i próżno było szukać w nim dobrej obrony. Świetnie w ekipie z NY czuł się Jason Smith (19 pkt, 3/4 za 3), Langston Galloway (15 pkt, 8 zb), a w końcówce tym, który wziął na swoje barki losy gospodarzy (nie wierzę, że to piszę...) okazał się niejaki Lance Thomas (16 pkt, 8/10 z gry). Vucevic dalej udowadnia, że powinien zagrać w All-Star Game (34 pkt, 18 zb), a Oladipo, że mimo progresu rzutowego jeszcze musi popracować nad stabilnością (15 pkt, 6/20 z gry). Pod koniec meczu lekkiego skręcenia kostki doznał Payton, ale podobno to nic groźnego.
Pacers, Grizzlies, Bucks, Mavs - czy stać nas na choć jedno zwycięstwo?Magic kończą styczeń czterema spotkaniami, z których trzy zagrają u siebie. Na początek Indiana, która przegrała 7 ostatnich spotkań i ma tylko jedną porażkę mniej od Orlando. Kontuzje nie oszczędzają Pacers, którzy bez swego lidera George'a i po odejściu Stephensona stanowią dziwną mieszankę graczy, dla których zwycięstwa nie są w tym sezonie priorytetem (skąd my to znamy...). Dzień po spotkaniu z Indy Magic lecą do Memphis na mecz z 3. drużyną w lidze. W zeszły piątek nasi dzielnie powalczyli z Niedźwiedziami w Amway Center, nie spodziewałbym się jednak tego na terenie rywali. Tym bardziej, że do gry wrócił Randolph.
Styczeń Magicy zakończą w Amway Center z niespodziewanie dobrze grającymi w tym sezonie Bucks (których jednak gładko pokonaliśmy w pierwszym meczu po powrocie Oladipo na początku sezonu) oraz w sobotę z Mavs, którzy pozyskali Roando i są pewniakami do playoffs na silnym Zachodzie. Patrząc na ostatnie poczynania Orlando można mieć słuszne wątpliwości, czy uda się z tych czterech spotkań ugrać choć jedno zwycięstwo. Najbardziej realne wydaje się to przeciwko Pacers, ale z drugiej strony - oni nam zagrażają w walce o picki. Końcówka poprzedniego zdania ewidentnie świadczy o tym, że w moim odczuciu cele Orlando Magic na druga połowę sezonu są jasne i klarowne...