Na początku króciutkie wyjaśnienie, ponieważ do tej pory podsumowania miały miejsce co tydzień, ale w ostatni weekend nie udało nam się go wstawić, a to dlatego, że czasem nas też przytłacza praca oraz inne sprawy, z którymi musimy się uporać. Dzisiaj zajmiemy się ostatnimi dwoma tygodniami, a w kolejnych podsumowaniach do końca sezonu, będziemy opisywać grę Magików przez pryzmat tygodnia, czyli tak jak to miało miejsce do tej pory.
vs. Celtics
103-98Ciężkie spotkanie przed własną publicznością, ale wygrane dzięki zaangażowaniu i walce pomimo bardzo niekorzystnego wyniku (17-37) już w drugiej kwarcie. Game-changerem tej rywalizacji okazał się Moe Harkless, który wyciągnięty gdzieś z końca ławki dzięki swojej agresywnej obronie oraz grze do kosza w ataku napędzał Orlando do walki. Moe wszedł do gry jako ostatni rezerwowy teamu z Flordy, kiedy to już trenerowi Borrego kończyły się pomysły jak wrócić do tego meczu. Gracz z nr 21 na koszulce w pół godziny gry zanotował 14 pkt, 7 zb, 3 ast oraz 3 przechwyty, a gdy był na parkiecie Magic byli z nim +19. Nasz skrzydłowy potrzebował takiego występu i dobrze, że nasz coach daje mu szansę, na którą Moe z pewnością zasługuje.
@ Pacers
86–118Typowy blowout… tylko pierwsze 12 minut było meczem, później na parkiecie dzielili i rządzili gospodarze, którzy skończyli to spotkanie na 53% skuteczności i zasłużenie odnieśli zwycięstwo. Przyjezdni byli tylko tłem dla walczących o PlayOffs Pacers, na które być może wróci George. Dla Magic 22 pkt zdobył Harris, ale nikt nie był w stanie go wesprzeć, by przynajmniej powalczyć w tej rywalizacji.
@ Bucks
91-97Tu już losy ważyły się do samego końca, ale i tym razem bez happy-endu. Prowadzenie zmieniało się aż 22-krotnie, a na tablicy wyników remis widniał 18 razy. "Kozły" przez większość meczu goniły wynik, a jeden najważniejszy run zrobili pod koniec 4q, dzięki czemu uciekli ze zwycięstwem. W drużynie z Florydy najlepiej spisał się Vucević, który uzyskał 19 pkt i 14 zb, 17 pkt z 16 rzutów miał Harris, ale zabrakło wsparcia od Oladipo (4/17), który nie mógł wejść w rytm…
@ Celtics
88-95W TD Garden gospodarzom udał się rewanż za niedawną porażkę na Florydzie. Tym razem Harkless nie miał tak udanego spotkania jak kilka dni wcześniej i musieliśmy pogodzić się z przegraną. C’s przegrywali większość spotkania, ale Magic przez swoją niefrasobliwość pomogli rywalom wrócić do meczu i obrócić go na ich korzyść. Solidne zawody rozegrał Turner, który poprowadził Boston do wygranej 95-88. 30 pkt z 20 rzutów, 5 zb i 4 ast – statystyka zawodnika meczu. W Magic kilku graczy z przyzwoitymi linijkami: Payton (20 pkt, 9 ast, 5 zb), Harris i Vucević (po 16 pkt), ale po raz kolejny brakowało dobrej gry Oladipo, który trafił tylko 5 z 14 rzutów i nie dostawał się na linię FT (1/2).

vs. Cavaliers
108-123Szybkie tempo tym razem nie sprzyjało naszym ulubieńcom. Drużyna z LeBronem Jamesem w składzie rozstrzelała Magików w Amway Center 123-108, rzucając na 60%!! skuteczności… Tym razem aż 3 graczy gospodarzy uzyskało ponad 20 punktów (Harris 24, Vucević 22, Oladipo 25), ale to było za mało na diabelsko skutecznych "Kawalerzystów". Irving uzyskał aż 33 oczka (12/15 z gry!), a King James otarł się o triple-double: 25 pkt, 13 ast, 8 zb.
@ Rockets
94-107Kolejny mecz przykładem idealnego tankowania. 36 minut w grze i ostatnia prosta kiedy to nagle zaczyna brakować skuteczności, a w obronie powstaje dziura… 16-30 w 4q może wstydem nie jest, ale już za rok na takie występy pozwolić sobie nie będziemy mogli, w dodatku kiedy na 17 pkt (4/14 z gry, 8/11 FT) zatrzymany zostaje Harden. Oladipo tym razem trafił 11 z 21 rzutów uzyskując aż 29 pkt (tyle co pozostała czwórka starterów łącznie).

@ Mavericks
102-107Amerykanie w końcu zdecydowali się pokazać Magików w ESPN i chyba nie mają czego żałować. Dobry mecz weteranów przeciwko młodym, chcącym się pokazać z dobrej strony Magic. Dirk jak za starych czasów kiedy to wszystko znajdowało drogę do kosza (25 pkt, 9/15 z gry, 5/6 za 3), grający jak QB (NFL) Rajon Rondo czy ławka, która w razie potrzeby znajdowała swoje rzuty zza łuku. Z kolei Magic z energią jakby to był mecz PlayOffs, ale z widocznym brakiem doświadczenia. Szybsza gra do obręczy oraz polowanie na steale wróciły nas do meczu, który był zacięty w końcówce. Na triple-double poszedł Payton (15-10-12), który w pewnym momencie sam odrabiał straty przeciwko Dallas. Dobre zawody w podstawowym składzie rozegrał Harkless (18 pkt, 6 zb), który zastępował kontuzjowanego Harrisa, Vucević miał 12/9 i właśnie to jego większego udziału zabrakło w tej rywalizacji.
vs. Trail Blazers
111-104Świetny mecz przed własną publicznością na zakończenie serii porażek. Pierwsza kwarta pod wyraźne dyktando podopiecznych trenera Borrego, ale już na przerwę tylko dwa punkty przewagi. Goście przyspieszyli tempo i dostawali się na linię przez co udało się dogonić ekipę z O-Town (56-58). Trzecia kwarta pod dyktando rywali (17-25), ale ostanie 12 minut to typowe hustle game Magic i wyrwane zwycięstwo przeciwko ekipie PlayOffowej z Zachodu NBA. Drugie z rzędu triple-double zaliczył Payton, który uzyskał tym razem 22 pkt, 10 zb i 10 ast. On, Oladipo i Vucević złożyli się razem na 66 pkt, ale pozostała dwójka jak wspomniałem w pomeczowej notce na dużo gorszej skuteczności. Ławka też dała dużo pozytywnej energii i ekipa z O-Town mogła się cieszyć z 22. zwycięstwa w Regular Season.

Zapowiedź tygodnia:
Zostajemy w AmwayGdybyśmy walczyli o PlayOffs to trzy zwycięstwa byłyby priorytetem, a tak możemy, ale wcale nie musimy wygrywać. Nuggets i Pistons jak najbardziej do pokonania, a z Hawks można powalczyć. Jak będzie przekonamy się niebawem, ale niech ekipa z O-Town po prostu walczy na 100% a wynik będzie sprawą drugorzędną. BE MAGIC!!!
