Wielki boom na NBA wystąpił w latach 80. i 90. Stało się to za sprawą zmian politycznych w Polsce, dzięki którym społeczeństwo bez konsekwencji mogło zaczerpnąć tak bardzo fascynującej kultury zachodu. Mówiąc zachód mam na myśli USA, najbardziej tajemniczy i ciekawy kraj. Los sprawił, że w tym okresie w Stanach rządził Michael Jordan i spółka. Na końcówkę tego szału załapał się jeszcze Shaq, ale tylko wtedy, gdy grał w Magic. Wszyscy i tak uwielbiali MJ’a i jego popisową grę. Jego zagrania były masowo naśladowane przez młodzież, a ten który o NBA wiedział najwięcej, był królem dzielnicy. Trudno się dziwić takim dzieciakom w Polsce, skoro wystarczy spojrzeć na efekty Jordanomanii w USA. NBA z Jordanem na czele odmieniła oblicze Polski. W końcu kto pokazał Polakom jak wygląda styl życia ludzi na zachodzie? Tych ludzi, którzy kierują się takimi wartościami jak wolność i współpraca. Każdy zapragnął choć przez chwilę żyć tak jak oni. A była na to szansa, w końcu do Polski wchodził nowy ustrój polityczny.
Popularyzacja NBA była poparta chociażby poprzez telewizję. Gdy stare Rubiny Polacy zastąpili pierwszymi telewizorami SONY, w środku nocy rozbrzmiewał okrzyk "Hej tu NBA" – Szaranowicza prowadzącego transmisje z najciekawszych meczów NBA. Zarywanie nocek było wtedy czymś normalnym i nie bez powodu starsi ludzie śmiali się mówiąc, że młodzież żyje na czas Amerykański. Nawet kilka lat później(1999r) na otwarciu pierwszego Polskiego kanału sportowego pojawił się Kaarem Abdul-Jabbar. Legenda NBA wraz z Janem Tomaszewskim i Karolem Stopą urządzili sobie małą rozgrywkę na ciasnym placu do gry. Widok ofiarnych dwutaktów Tomaszewskiego rozbawiał Kaarema, dlatego też transmisja nie trwała długo.
Z biegiem czasu NBA stała się czymś powszechnym, a jak wiadomo wszystko co powszechne, szybko się nudzi. Także do obiegu wprowadzano stereotypy mówiące, że koszykówka to gra czarnuchów, że biali nie nadają się do boksu i koszykówki itd. Coraz większy nacisk tych poglądów, a także zdjęcie transmisji NBA z anteny TVP, sprawiło że fascynacja koszykówką zaczęła mijać. Niszczejące boiska świeciły pustkami, a pożądane niegdyś gadżety z NBA lądowały w pudłach na poddaszu. Okres ten zaowocował jednak w postaciach Macieja Lampe i Cezarego Trybańskiego, którzy stanowili przez krótki czas Polski akcent w NBA.
Dziś ciężko odnaleźć fanów NBA. Co prawda istnieją małe grupki fanów poszczególnych drużyn, jednak do początku lat 90 bardzo nam daleko. W tamtych czasach chcąc zrobić zlot fanów Chicago Bulls, wystarczyło skrzyknąć się na boisku, a w skali kraju na takim spotkaniu zjawiło by się kilka tysięcy osób. Rzecz jasna ciężko było odnaleźć kogoś, kto kibicował wówczas takim drużynom jak chociażby Minnesota, bo jak wiadomo głośno było tylko o Bullsach, a o innych drużynach było wiadomo tylko tyle, że są i przegrywają z Chicago. Niektórzy chcą uratować sytuację. Bardzo podobała mi się akcja w której celebryci namawiali do głosowania na Gortata w Meczu Gwiazd. Co roku wspomniany właśnie Gortat organizuję Polską Noc w NBA, jednak nawet to wydarzenie nie przyciąga uwagi kibiców. NBA zawiera wiele aspektów Polskich. W książce Harasimowicza "LA Lakers Złota Historia NBA" można przeczytać, że Lakers założono dzięki inwestorowi z... Polski, który przeznaczył pieniądze na ten cel. Rozumiecie?? Gdyby nie POLAK nie byłoby Lakersów. Co z tego, skoro zwykły Kowalski nie wie dziś co to Lakers.
Czy można mieć o to pretensję? Oczywiście, że nie. Gdybyście kazali mi wymienić dowolną drużynę baseballową, albo przedstawić zasady snookera, nic bym nie powiedział. Każdy interesuje się czymś innym i jest to jego prywatna spawa. Przykro jest jednak patrzeć jak w kolejnych falach napływów Amerykańskiej kultury, ciągle brakuje NBA. Nawet słuchając komentatorów na Canal+ można dojść do wniosku, że nie do końca wiedzą o czym mówią. I to wszystko dzieje się wtedy, gdy Polska wreszcie ma swojego koszykarza w NBA z którego może być dumna. I to wtedy, gdy legenda NBA zajada na antenie Polskie pierogi i próbuje mówić po Polsku! Cóż począć. Ogólnie patrząc na młodzież, można wywnioskować, że nie uprawia ona sportu. Jeśli już to idzie po najmniejszej linii oporu i wybiera piłkę nożną. I tu chcę podkreślić wagę naszej grupy. Tej którą zrzeszyła miłość do zapomnianej NBA. Takich grup musi być więcej!!!
Czy Gortat zdąży rozpalić manię koszykówki, tak jak Adam Małysz rozpalił manię skoków narciarskich. Czy dzieci znów wrócą na boiska do kosza? Czasy mamy o wiele przychylniejsze. Łatwiej jest dostać się do ciekawostek i newsów ze świata NBA. Za niedługo atak młodych wilków z Magic. Oby Oladipo i spółka, na wzór Jordana rozpętali na nowo manię "Hej, hej tu NBA"
Dzięki i zapraszam do dyskusji.