Zachęcamy by dorzucić się do naszej działalności, z góry dzięki!!! Link do zrzutki
Offseason 2026
Przyszli do Magic

Sean Sweeney (trener) - ze Spurs
Izaiyah Nelson (F/C) - z Draftu (51. pick)
Nikola Vucevic (C) - z Celtics (FA)

Odeszli z Magic

Jamahl Mosley (trener) - do Pelicans
God Shammgod (asystent) - do Pelicans
Moritz Wagner (F/C) - do Nets
Jett Howard (F) - do Mavs

Southeast Division
DrużynaWL%
Atlanta Hawks 46360.561
Orlando Magic 45370.549
Charlotte Hornets 44380.538
Miami Heat 43390.524
Washington Wizards 17650.207
Liderzy
Punkty Zbiórki
Banchero 22,2
F. Wagner 20,6
Bane 20,1
Banchero 8,4
Carter Jr. 7,4
F. Wagner 5,2
Asysty Przechwyty
Suggs 5,5
Banchero 5,2
Bane 4,1
Suggs 1,8
Black 1,4
Bane 1,0
Bloki Minuty
Bitadze 1,0
Suggs 0,7
Black 0,7
Banchero 34,8
Bane 33,6
F. Wagner 30,0
Shoutbox
Magiczny Felieton [5]: NBA Finals
Autor: Szalan13 | Data dodania: 23.06.2015, 8:26
And the winner is..... Golden State Warriors! Wojownicy od początku sezonu byli jednymi z głównych faworytów tegorocznych rozgrywek. Zwycięstwo w sezonie zasadniczym z bilansem 67-15 rzuciło blask wszystkich reflektorów na drużynę z Oakland. Cel był jasny, wygrać ligę. Ich rywale z Cleveland prezentowali się o wiele gorzej. Nie wygrali rywalizacji na wschodzie w Regular Season, a do roboty wzięli się dopiero w drugiej połowie sezonu. W Playoffach wszystko odwróciło się do góry nogami. Cavs miażdżyli wszystkich rywali, a ze szczególnym okrucieństwem odprawili do domu Atlantę, która była głównym faworytem do zajęcia miejsca w finale.

Oliwa zawsze sprawiedliwa – mawia dawne porzekadło. Jakże pięknie sprawdziło się to w przypadku Cleveland. Nie chcę nikogo urazić, ale ta drużyna dostała wszystko w prezencie. Nie chcę już spekulować o tych trzech pickach, z których został sam Irving. Chodzi o to, że gdyby LeBron nie odszedł wtedy kiedy odszedł, a być może kilka lat później, to Cavs byliby w takiej sytuacji, jak Magic dzisiaj. LeBron wrócił, a to co dostali Cavs zostało. Trade w którym pozyskali Kevina Love’a od początku wydawał się być ryzykownym zagraniem. Na początku sezonu kontuzjowanego Varejao zastąpił Mozgov, a w kluczowym momencie odpadli Irving i Love. Został więc sam LeBron. Kobe całą karierę marzył o takim momencie, gdzie sam mógłby poprowadzić resztę po mistrzostwo. Niestety King James, nie dał rady i skończyło się na bolesnej porażce.

W przypadku Golden State Warriors sprawa ma się zupełnie odwrotnie. Bez pierwszego picku, bez szumu, bez spekulacji, powoli pracowali na wspólny sukces. Jednym słowem: Drużyna. Co prawda można powiedzieć, że gdyby nie Stephen Curry to nie byłoby tego show, który stworzył ze swoim SplashBrotherem Klay’em Thompsonem. Spójrzmy jednak na zaplecze SplashBrothersów i na samą ławkę Wojowników, tam nie ma nikogo, kto urwałby się z choinki. Odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu.

Iguodala MVP!!! Nie Curry, nie Thompson, ani nie Green. To właśnie Andre Iguodala, wieczny rezerwowy został MVP. Aż ciśnie się na usta stwierdzenie: "Wreszcie docenili murzyńską robotę". Prawda jest taka, że gdy Curry celebrował trójeczki, Iguodala już bronił swojego kosza, a gdy trzeba było, ruszał do ataku z niebywałą pewnością. I to właśnie on robił wszystko, by wykorzystać każdą minutę spędzoną na boisku i robił to, czego nie widać na statystykach. Uważam, że jak najbardziej zasłużył na nagrodę MVP.

Don’t Cry LeBron. Oto człowiek który zasługuję na wielkie słowa uznania – LeBron James. To co wyczyniał na boisku, aby utrzymać Cleveland w grze, można porównać do wyczynów MJ’a i innych gwiazd NBA. Cóż powiedzieć, rozgrywający, skrzydłowy i center w jednym. LeBron grał za całą drużynę i to grał naprawdę rewelacyjnie.
Komentarze
Nick: Rejestracja
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews