Cztery złote pierścienie - tak napisał Shaq w swojej książce wspominając o Howardzie. Oczywiście chodziło o pierścienie, które zdaniem Shaq’a, Dwight powinien wygrać w swojej karierze. Cóż, trzydziestka na karku, a DH12 tylko raz zawitał w finałach za czasów gry w Magic. W książce O’Neala, można wyczytać dość sporo na temat centra z dwunastką. Shaq stwierdza, że Dwight to jedyny center, który nie boi się grać fizycznie i choć ma trochę za duże ego, to w sporcie osiągnie duży sukces. To prawda, zarówno talentu jak i egoizmu nie można mu odmówić.

"Zarząd Magic nie zrobił nic, aby umożliwić mi walkę o mistrzostwo NBA" – słynny cytat Howarda w luźnym tłumaczeniu, rozpoczął pewien okres u szczytu kariery Dwighta, określany później jako Dwightmare. No cóż, skoro budowanie wokół niego drużyny, traktowanie go jak złotego jajka oraz wydawanie kupy kasy na kontrakty dla niego i dla zawodników z którymi łaskawie chciał współpracować, uniemożliwiło mu zdobycie mistrzostwa to proszę o wskazanie klubu, który mu to uczyni. A tak całkiem serio to warunki jakie Howard miał w Magic są o niebo lepsze niż te w których rozwijał się jego kolega z Rockets - James Harden. Sami przyznacie, że między Franchise - Playerem w Magic, a dodatkiem do duetu Durant - Westbrook w OKC jest spora różnica.
"The dynasty will rise again"- Steve Nash, Kobe Bryant, Ron Artest, Pau Gasol i Dwight Howard. Paka nie z tej ziemi, a jednak totalny niewypał. I to głównie za sprawą Howarda, który myślał, że w nowym miejscu będzie traktowany jak Bożyszcze Koszykówki. Niestety, było jeszcze za wcześnie, by obalić Kobe’go z tronu Lakers, a kolejka do tego była o wiele dłuższa niż Dwight myślał. Królem w LA był i nadal jest Kobe, a komu się to nie podoba może sobie iść. I choć pomimo dość słabego sezonu Dwight dostał propozycje zostania w LA, to i tak postanowił przejść za mniejszy kontrakt do Houston.
W Rockets Dwight ponoć jest szczęśliwy, jednak znów nie odgrywa pierwszoplanowej roli. Choć kontuzje go nie omijają to w cienu Hardena robi swoje. Pojawia się pytanie, czy Houston są w stanie sięgnąć po mistrzostwo? Myślę że zdobycie Ty Lawsona z Denver uczyni ich jedną z najsilniejszych drużyn w lidze. Na zachodzie szykuje się niezła walka.
Dwight już chyba przywykł, że teraz to nie on jest głową drużyny. Jeśli nie przywykł to myślę, że pluje sobie w brodę, że odszedł z Magic. Oczywiście Howardowi do emerytury daleko, a Houston swoją drużynę cały czas ulepszają. Jeśli Dwight po cichu będzie robił to co do niego należy to prawdopodobnie osiągnie swój cel. Warunek jest jeden: trzeba schować swoje ego głęboko do kieszeni i z pokorą i zaangażowaniem podchodzić do gry. Dwight Howard to świetny zawodnik, nikt temu nie zaprzeczy. Jest idealnym przykładem na to, że w sporcie nie tylko talent się liczy. Czy dobrze zrobił odchodząc z Magic? Gdyby nie odszedł, pewnie odłożyłby w czasie to co i tak by nastąpiło– tankowanie i rebuild w Magic.