Zachęcamy by dorzucić się do naszej działalności, z góry dzięki!!! Link do zrzutki
Offseason 2026
Przyszli do Magic

Sean Sweeney (trener) - ze Spurs
Izaiyah Nelson (F/C) - z Draftu (51. pick)
Nikola Vucevic (C) - z Celtics (FA)

Odeszli z Magic

Jamahl Mosley (trener) - do Pelicans
God Shammgod (asystent) - do Pelicans
Moritz Wagner (F/C) - do Nets
Jett Howard (F) - do Mavs

Southeast Division
DrużynaWL%
Atlanta Hawks 46360.561
Orlando Magic 45370.549
Charlotte Hornets 44380.538
Miami Heat 43390.524
Washington Wizards 17650.207
Liderzy
Punkty Zbiórki
Banchero 22,2
F. Wagner 20,6
Bane 20,1
Banchero 8,4
Carter Jr. 7,4
F. Wagner 5,2
Asysty Przechwyty
Suggs 5,5
Banchero 5,2
Bane 4,1
Suggs 1,8
Black 1,4
Bane 1,0
Bloki Minuty
Bitadze 1,0
Suggs 0,7
Black 0,7
Banchero 34,8
Bane 33,6
F. Wagner 30,0
Shoutbox
Magiczny Felieton [8]: O Howardzie słów kilka.
Autor: Szalan13 | Data dodania: 19.08.2015, 16:45
Cztery złote pierścienie - tak napisał Shaq w swojej książce wspominając o Howardzie. Oczywiście chodziło o pierścienie, które zdaniem Shaq’a, Dwight powinien wygrać w swojej karierze. Cóż, trzydziestka na karku, a DH12 tylko raz zawitał w finałach za czasów gry w Magic. W książce O’Neala, można wyczytać dość sporo na temat centra z dwunastką. Shaq stwierdza, że Dwight to jedyny center, który nie boi się grać fizycznie i choć ma trochę za duże ego, to w sporcie osiągnie duży sukces. To prawda, zarówno talentu jak i egoizmu nie można mu odmówić.
"Zarząd Magic nie zrobił nic, aby umożliwić mi walkę o mistrzostwo NBA" – słynny cytat Howarda w luźnym tłumaczeniu, rozpoczął pewien okres u szczytu kariery Dwighta, określany później jako Dwightmare. No cóż, skoro budowanie wokół niego drużyny, traktowanie go jak złotego jajka oraz wydawanie kupy kasy na kontrakty dla niego i dla zawodników z którymi łaskawie chciał współpracować, uniemożliwiło mu zdobycie mistrzostwa to proszę o wskazanie klubu, który mu to uczyni. A tak całkiem serio to warunki jakie Howard miał w Magic są o niebo lepsze niż te w których rozwijał się jego kolega z Rockets - James Harden. Sami przyznacie, że między Franchise - Playerem w Magic, a dodatkiem do duetu Durant - Westbrook w OKC jest spora różnica.

"The dynasty will rise again"- Steve Nash, Kobe Bryant, Ron Artest, Pau Gasol i Dwight Howard. Paka nie z tej ziemi, a jednak totalny niewypał. I to głównie za sprawą Howarda, który myślał, że w nowym miejscu będzie traktowany jak Bożyszcze Koszykówki. Niestety, było jeszcze za wcześnie, by obalić Kobe’go z tronu Lakers, a kolejka do tego była o wiele dłuższa niż Dwight myślał. Królem w LA był i nadal jest Kobe, a komu się to nie podoba może sobie iść. I choć pomimo dość słabego sezonu Dwight dostał propozycje zostania w LA, to i tak postanowił przejść za mniejszy kontrakt do Houston.

W Rockets Dwight ponoć jest szczęśliwy, jednak znów nie odgrywa pierwszoplanowej roli. Choć kontuzje go nie omijają to w cienu Hardena robi swoje. Pojawia się pytanie, czy Houston są w stanie sięgnąć po mistrzostwo? Myślę że zdobycie Ty Lawsona z Denver uczyni ich jedną z najsilniejszych drużyn w lidze. Na zachodzie szykuje się niezła walka.

Dwight już chyba przywykł, że teraz to nie on jest głową drużyny. Jeśli nie przywykł to myślę, że pluje sobie w brodę, że odszedł z Magic. Oczywiście Howardowi do emerytury daleko, a Houston swoją drużynę cały czas ulepszają. Jeśli Dwight po cichu będzie robił to co do niego należy to prawdopodobnie osiągnie swój cel. Warunek jest jeden: trzeba schować swoje ego głęboko do kieszeni i z pokorą i zaangażowaniem podchodzić do gry. Dwight Howard to świetny zawodnik, nikt temu nie zaprzeczy. Jest idealnym przykładem na to, że w sporcie nie tylko talent się liczy. Czy dobrze zrobił odchodząc z Magic? Gdyby nie odszedł, pewnie odłożyłby w czasie to co i tak by nastąpiło– tankowanie i rebuild w Magic.
Komentarze
Nick: Rejestracja
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews