Nowy sezon, a cel nadal ten sam – PlayOffs.Wzmocnieni kolejnymi graczami ruszamy do walki o miejsce w najlepszej ósemce na wschodzie. Zdania w tej kwestii są podzielone, gdyż obok tych optymistycznych przewidywań pojawiają się też głosy mówiące, że nowa wersja Magic nie osiągnie sukcesu w NBA. Pesymiści swoje zdanie opierają na zeszłym sezonie, gdzie ich zdaniem Magicy byli silniejsi, a i tak nie zdołali wejść do Play-Offs. Druga strona krzyczy jednak dużo głośniej, a ich zdanie jest poparte konkretnymi argumentami. Młodzież z Orlando poczyniła postępy, został zatrudniony nowy trener, Magic byli aktywni na rynku wolnych agentów i nie wyszli z niego z pustą ręką. Brzmi o wiele lepiej prawda? Sprawa zatem jest prosta - Tym razem ma się udać!!!
Po trupach do celu?To powiedzenie świetnie pasuje do naszego nowego rookie - Mario Hezonji. Chorwat zapowiedział, że będzie grał bez respektu wobec każdego zawodnika w lidze, nieważne czy będzie to gwiazda, średniak, czy weteran. Czy temperament naszego gracza wpłynie na resztę zespołu? Oprócz Hezonji nie widzę u nas gracza, który pod nazwiskiem na koszulce powinien mieć napisane "Nie prowokuj". Jeśli Hezonja będzie w porządku wobec drużyny, wówczas czeka go wspaniała przyszłość w Magic. Jeśli nie, jego przygoda w Orlando szybko się skończy. O grze nowego rookie można powiedzieć bardzo wiele. Jest niesamowicie dynamiczny jak na skrzydłowego, zagrał świetnie w lidze letniej i w Pre-Season. Jest zawodnikiem bardzo uniwersalnym bo oprócz zdobywania punktów dobrze zbiera i rozdaje piłkę. Harris poczuł oddech na plecach, a gdy do pełni sił wróci Gordon, będzie musiał dać z siebie o wiele więcej, a każda minuta na boisku będzie na wagę złota. Wewnętrzna rywalizacja w drużynie dobrze wpłynie na zawodników, a co za tym idzie, na lepszą gre zespołu.
Frye? Nicholson? Czy to naprawdę wy?Channing Frye zagrał w siedmiu spotkaniach i trzeba przyznać, że zagrał bardzo dobrze. Był aktywny na boisku i choć nie zawsze miał dobry dzień, to jego rzuty wpadały do kosza wyjątkowo często. Czyżby to był ten Channing Frye za którego płacimy 8 milionów dolarów? Andrew Nicholson w swoim stylu dostosowuje zaangażowanie w grę proporcjonalnie do przydzielanych mu minut. Dwa razy zagrał powyżej dwudziestu minut i od razu przełożył to na statystyki, które mówią jedno - Andrzej wziął się do roboty. Aby efekty tej pracy były widocznie, potrzeba dać mu szansę. Nicholson zasługuje na coś więcej niż 3 minuty na mecz, nawet jeśli jest postrzegany jako zadaniowiec. Naprawdę fajnie ogląda się grę tych panów. Należy się jednak pogodzić z tym, że grają oni na jednej pozycji, a obok nich są także Aaron Gordon i Tobias Harris.
Można spać spokojnie.Choć emocje z każdym dniem rosną to zalecam spokój. W ubiegłym roku również byliśmy rozgrzani do białości przed początkiem sezonu, a Magicy popełnili falstart. Szczególnie proszę o cierpliwość, bo początek sezonu mamy naprawdę trudny. Nie zdziwię się gdy zaczniemy sezon od bilansu 0-5, bo gramy z drużynami z absolutnego topu. Ważne jest aby zarówno zawodnicy jak i kibice, nie zrazili się takim początkiem. Wierzę w naszych zawodników i choć wynik może być niekorzystny to wiem, że zwycięstwo rywalom nie przyjdzie łatwo. Co będzie dalej? Zobaczymy.
Be Magic!!!