Ostatni mecz
Kia Center, Orlando, FL
21/22.10.2026
B
o
x
132 : 125
Kolejne mecze
DOM

pt/sb
23/24.10
01:00
WYJAZD

nd/pn
25/26.10
00:00
WYJAZD

śr/czw
28/29.10
00:30
Southeast Division
DrużynaWL%
Washington Wizards 101.000
Atlanta Hawks 101.000
Charlotte Hornets 101.000
Orlando Magic 010.000
Miami Heat 010.000
Liderzy
Punkty Zbiórki
Banchero 35,0
Wagner 22,0
Carter Jr. 22,0
Banchero 7,0
Carter Jr. 7,0
Wagner 6,0
Bitadze 6,0
Asysty Przechwyty
Banchero 10,0
Wagner 5,0
Suggs 5,0
Bane 3,0
Suggs 2,0
-kilku- 1,0
Bloki Minuty
Richardson 2,0
da Silva 1,0
--- ---
Banchero 41,0
Bane 33,0
Suggs 32,0
Shoutbox
Podsumowanie tygodnia: Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej
Autor: Szalan13 | Data dodania: 08.11.2015, 14:00
Sezon rozpoczęliśmy od porażki z Wizards. O wygranej zadecydował rzut Johna Walla, choć Magicy mieli szansę rzucić dwa punkty na wagę zwycięstwa. Niestety zarówno Harris jak i Vucevic spudłowali swoje rzuty i mecz zakończył się wynikiem 87-88. Obie drużyny rzucały na bardzo niskiej skuteczności, a Magicy popełnili aż 22 faule, o 8 więcej od swoich rywali. Udany debiut zaliczył Mario Hezonja, który rzucił 11 punktów, w tym 3 razy zza łuku. Hezonja nie był jednak naszym liderem w tym spotkaniu. Trudno było wyróżnić zawodnika który wyraźnie był najlepszy, jednak moim zdaniem to Oladipo był naszym przywódcą tej nocy. Rzucił on 17 punktów, zebrał 11 piłek i miał dwie asysty.

Kolejnym spotkaniem był thriller z OKC Thunder. Nasi ulubieńcy polegli dopiero po drugiej dogrywce, choć mecz był bliski wygrania w regulaminowym czasie gry. Russel Westbrook był naszym katem tego wieczoru. Swój niesamowity występ zwieńczył rzutem z połowy, który doprowadził do dogrywki. W pierwszej dogrywce punkty dla Oklahomy zdobywał tylko Westbrook. Tym razem los uśmiechnął się stronę Orlando i Oladipo rzucił za trzy dając nam kolejną dokładając kolejne pięć minut gry. Druga dogrywka odbywała się pod dyktando gości z Oklahomy i mecz zakończył się wynikiem 136-139. Westbrook i Durant zbyt często gościli w naszej strefie obronnej i we dwójkę rzucili 91 punktów. Na nasz wynik złożyła się cała drużyna. Vucevic rzucił 26 punktów i zebrał 7 piłek, Harris zdobył najwięcej, bo 30 punktów, a Oladipo zaliczył triple-double jako pierwszy zawodnik w tym sezonie NBA. Zdrowo dołożył się także Fournier dodając 22 punkty. Payton i Gordon zdobyli odpowiednio 14 i 15 oczek. Ten mecz pokazał temperament Magików. Walczyli oni do samego końca czego efektem był rzut Oladipo na drugą dogrywkę. Westbrook i spółka przekonali się, że z Orlando nie ma żartów.

Następnym rywalem były Byki z Chicago. Osobiście spodziewałem się czegoś więcej po tym spotkaniu, bo mecz był do wygrania. Chicago nie oddało jednak swojej przewagi, którą Magic skutecznie zmniejszali. Mecz zakończył się wynikiem 87-92 i trzecia porażka stała się faktem. Po stronie rywali najlepsi byli Jimmy Butler, Pau Gasol i Nikola Mirotic jednak żaden z nich nie wybił się ponad przeciętność. U nas również nie było kolorowo choć Fournier zdobył 19 punktów. Naszym utrapieniem były faule i straty, których popełniliśmy więcej od naszych rywali. Trzeba unikać takich porażek zwłaszcza gdy rywal nie jest w gazie, tak jak w przypadku Bulls.

Pierwsze zwycięstwo miało miejsce w meczu z Pelicans. Obie drużyny miały ochotę na wygraną w tym meczu, jednak dyspozycja gwiazdy Pelikanów- Anthony'ego Davisa- szybko zgasiła te zapały. Prowadzeni przez niesamowitego Fourniera (30 pts, 5 reb, 60%FG)Magicy sięgnęli po wyczekiwany triumf. Oprócz Fourniera dobrze spisał się Vucevic, który rzucił 22 punkty i zebrał 13 piłek. Po stronie rywali wymiatał Eric Gordon (21pts, 4 ast). Magicy dostali bardzo małe wsparcie z ławki, szczególnie od weteranów, którzy rzucali na niskiej skuteczności.
Mecz z Houston Rockets zakończył się dogrywką i kolejną porażką Magic. Imponujące jest to jak młode wilki z Orlando stawiły czoła jednej z najsilniejszych drużyn w lidze. Po raz kolejny naszym liderem był Fournier(29 pts, 5zb), lecz kontuzji nabawił się Nikola Vucevic. Skorzystał na tym Gordon który rzucił 19 punktów. To pierwszy tak dobry występ Gordona w tym sezonie. Swoje punkty tradycyjnie dorzucili Harris i Oladipo, jednak niesamowita piątka z Rockets pod wodzą i Jamesa Hardena i Dwighta Howarda była po prostu nie do przejścia. Mecz zakończył się po dogrywce wynikiem 119-114. Po raz kolejny zawiodła ławka, a w szczególności Mario Hezonja, który przez dziesięć minut oddał jeden niecelny rzut. Godna podziwu była skuteczność Magic która wyniosła ponad 50% z gry i blisko 80% z linii rzutów osobistych.
Kolejne zwycięstwo to mecz z Raptors, gdzie byliśmy zmuszeni do gry bez Nikoli Vucevica. Jego miejsce zajął Dewayne Dedmon i trzeba przyznać, że nikt się za niego tej nocy nie powstydził. Pod wodzą Harrisa(20pts,9 reb,80%FG)i Oladipo(18pts,6 reb,5 ast)gracze z Orlando wygrali z niepokonanymi dotąd Raptors. Ten mecz pokazał, siłę naszego zespołu, który poradził sobie bez jednego z liderów. Tym razem z ławki pomógł Watson, który zastąpił Paytona. Elfridowi wyraźnie nie szło, co zostało zauważone przez trenera Skilesa. Wsparcie w asystach dał Napier, który rozdał ich sześć.
Na koniec zostało jeszcze ciepłe zwycięstwo z 76’ers. Nikt chyba nie myślał, że mogło być inaczej, choć ta wygrana nie przyszła nam wcale łatwo. Phila widziała w nas rywala, którego jest w stanie pokonać i walczyła do samego końca. Godnym podziwu tej nocy był Isaiah Cannan, który grając z ławki rzucił 23 punkty trafiając 6 razy zza łuku. W naszym zespole za nieudany występ z Raptors zrehabilitował się Payton, który rzucił 20 punktów. Wreszcie obudziła się nasza ławka i dorzuciła nam 31 punktów. Dobry występ zaliczył Hezonja zdbywając 11 punktów. Także nasi podkoszowi Gordon i Smith dorzucili po 10 punktów.

Na wielki plus zasłużył Evan Fournier, który jest naszą główną maszynką do zdobywania punktów. Był naszym liderem w kilku spotkaniach i nie bał się wziąć odpowiedzialności na siebie w trudnych momentach gry. Choć różnie u niego ze skutecznością to jednak punkty które zdobywa są wielkim wsparciem dla drużyny. Jak na razie najlepiej z drużyny prezentuje się w rzutach za 3 punkty.

Na minus w tym tygodniu jest Mario Hezonja. W każdym meczu (poza meczem z Chicago) dostał powyżej 10 minut i tylko dwukrotnie rzucił więcej niż 6 punktów. Jest mało widoczny na boisku, gdy nie jest w gazie rzuca na niskiej skuteczności. Są to jego pierwsze mecze w NBA jednak od tych występów zależy ilość minut, które będzie dostawał. Niską skuteczność możemy przeboleć, ale brak aktywności ma boisku już nie.
Komentarze
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 08.11.2015, 20:58

Bardzo fajne podsumowanie.
Prawda jest taka, że obecne Orlando Magic to inna drużyna niż ta z zeszłego sezonu.
Oglądałem 3 spotkania, 4 obszerne skróty i mamy kolektyw.
Brak zdecydowanego lidera wychodzi nam na dobre. Tworzy się ZESPÓŁ.
Gdy jeden z graczy ma słabszy dzień,drugi go zastępuje.
Zgadzam się co do Fourniera jako najlepszego Magika do tej pory, że względu na progres. Nigdy bym nie pomyślał, że będzie systematycznie jak do tej pory, tak dobrze grał.
A Hezonja? Zdecydowanie trzeba mu dać czas, ale jego butne zapowiedzi sprzed sezonu sugerowały, że mamy do czynienia z pozytywnie bezczelnym graczem, który w butach wejdzie do NBA. Widać jednak, że nie do końca.
Na koniec: jestem przepełniony optymizmem i pozytywnym nastawieniem.
Semper fidelis Orlando Magic!
Nick: Rejestracja
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews