Indiana Pacers 97 – 84 Orlando Magic
Trzy kwarty praktycznie na remis i katastrofalne ostatnie kilka minut meczu sprawiły, że Magicy ponieśli największą porażkę w sezonie (różnicą 13 pkt). Osłabieni brakiem Vucevica nasi ulubieńcy walczyli na tablicach (44- 42), popełnili trzy straty więcej niż gospodarze, ale zawiódł Harris, który trafił tylko 3 z 13 rzutów (8 pkt, 10 zb). Fajne wsparcie z ławki dał Frye (14 pkt z 10 rzutów), który był najlepszym rezerwowym Magic tego wieczora. Na 7,5 minuty do końcowej syreny ekipa O-Town miała 3 pkt przewagi (81-78), ale od tego momentu podopieczni trenera Skilesa zdobyli zaledwie trzy punkty, a stracili aż 19… Decydujący run Pacers poprowadzili Paul George oraz George Hill (razem 12 pkt). W tym czasie Magicy spudłowali 8 razy i aż 6-krotnie stracili piłkę…
Orlando Magic 101 – 99 Los Angeles Lakers
Gospodarze zagrali w tym meczu chyba na pół gwizdka – patrząc na mecz i boxscore. Nasi ulubieńcy oddali aż 100 rzutów w tym spotkaniu (trafili tylko 40), za to goście rzucali tylko 79 razy (39 celnych rzutów), popełnili 14 strat i nie byli skuteczni na dystansie (7/22). Ponadto nie wygraliśmy pewnie zbiórki (54-43) i popełniliśmy mniej strat. Bardzo podobał mi się w tym meczu Frye, który był bardzo zaangażowany w to co działo się na parkiecie, zbierał, dobijał niecelne rzuty i trafiał za trzy (14 pkt, 5 zb w 16 min). Po urazie kolana do składu wrócił Nikola Vucevic i z ławki w ciągu 25 minut trafił 9 z 16 rzutów na 18 puntków. Nasz center dodał do tego 5 zbiórek (tylko?), ale to być może spowodowane tym, że miał uważać na swoje kolano. W zamian za to trafił rzut równo z końcową syreną, który dał nam zwycięstwo 101-99! Bardzo dobrze spisał się też Napier, który często ciągnął atak Magic w tym spotkaniu. 22 pkt na 50% skuteczności w 25 minut to bardzo przyzwoity wynik młodego rozgrywającego Orlando.
Orlando Magic 102 – 93 Utah Jazz
Spotkanie z Jazz kontrolowane było od początku do końca. Magicy od pierwszego gwizdka prowadzili i ani na sekundę nie oddali swojego prowadzenia. W pewnym momencie ekipa z O-Town miała aż 23 punkty przewagi, ale ostatecznie wygrali różnicą 9 punktów. Po raz kolejny bardzo dobre zawody zagrał Fournier, który obok Vucevica jest najrówniej grającym graczem Magic w tym sezonie. Evan uzyskał 21 punktów z 15 rzutów i dołożył do tego 5 zbiórek. Nik dodał 16 pkt, 9 zb i 5 ast. Popełniliśmy znowu bardzo dużo strat (22), ale za to byliśmy aż 31 razy na linii rzutów osobistych (28 celnych).
Washington Wizards 108 – 99 Orlando Magic
…czyli Kris Humphries game. Z całego składu Wizards to właśnie ten gracz rzucił nam aż 23 punkty, 5-krotnie trafiając zza łuku. Ekipa ze stolicy przerwała serię 3 porażek z rzędu. Magicy natomiast znowu osłabli w końcówce meczu nie potrafiąc odpowiedzieć na grę rywali. Vucevic uzyskał 19 pkt z 18 rzutów, Fournier 18 pkt trafiając 7 z 17 rzutów, a trzecim najlepszym strzelcem był Payton (5/15 z gry) – 16 pkt. Pomimo prawie 36 minut Harrisa oddał on tylko 11 rzutów i nie był zbytnio widoczny w ataku Magic.
Co można powiedzieć o minionym tygodniu w wykonaniu Orlando? Myślę, że był udany. Magic nadal próbują zgrać się w obronie, która i tak wygląda lepiej niż pod wodzą sami wiecie kogo. Vucević i Fournier są naszymi najpewniejszymi graczami w ataku, ale martwi mnie trochę mała aktywność Tobiasa, który oddawał w tygodniu średnio 11.5 rzutu, trafiając z tego 4 tylko… Na dodatek kontuzji (wstrząśnienie mózgu) nabawił się Victor Oladipo i nie wiadomo kiedy wróci do gry. Poza nią pozostają póki co Watson i Smith.
W nadchodzącym tygodniu czekają nas tylko dwa spotkania. W środę podejmiemy na własnym parkiecie "Wilki" z Minnesoty, a w sobotę o 23 czasu polskiego również w Amway Center zagramy z Kings.
GO MAGIC!!! BE MAGIC!!!