Na chwilę obecną możemy pochwalić się bilansem 6-8. To dobry wynik jak na drużynę która jeszcze rok temu była na końcu stawki. Magicy nie są jakąś wielką niespodzianką tego sezonu, a dotychczasowy wynik był do przewidzenia. Orlando wygrywa mecze z rywalami wyraźnie słabszymi i niektóre spotkania z przeciwnikami na podobnym poziomie. Nie brakuje też walki w meczach z góry przegranych. Kilkakrotnie nasi rywale męczyli się, by wygrać z nami w dogrywkach. Pytanie tylko czy to wystarczy do wejścia do PlayOffs?
Nasza obrona wygląda coraz lepiej. Gołym okiem widać, że nasz skład jest pełen zawodników grających dobrą defensywę. Brakuje jednak zrozumienia, pełno u nas indywidualności i każdy chce się pokazać jak najlepiej. Niestety wydaje mi się, że niektórzy grają nie o zwycięstwo, a o lepszy kontrakt. Mówiąc kontrakt mam na myśli Fourniera, który idąc śladami Harrisa postanowił trochę poprzekomarzać się z zarządem Magic. Owe indywidualności grają na podobnym poziomie. Widać tu rękę trenera, który widocznie rozdziela zadania pomiędzy zawodników. Nieco gorzej wygląda to na parkiecie, gdzie brak lidera objawia się brakiem zarządzania grą. Magic grają atak pozycyjny. Akcje typu alley oop są u nas rzadkością co przy tak młodym i szalonym składzie jest co najmniej dziwne. Atak pozycyjny jest wyprowadzany według wyuczonych schematów, natomiast zupełnie nie widać improwizacji i pomysłu na nieco inną akcję. Nasz rozgrywający Payton gra bardzo ostrożnie. Brakuje mu takich podań jakimi dzielił Jameer Nelson. Nieco ciekawszymi zagarniami dysponuje Shabazz Napier. Niestety wykute na pamięć akcje przestają wychodzić, gdy przeciwnik zmieni nieco sposób obrony. Zauważyliście, że zmiana gry następuje dopiero po time out'cie i interwencji Skilesa? Ja zauważyłem i uważam, że do gry musi zostać zmobilizowany Watson. Być może doświadczenie weterana da nam ten pierwiastek improwizacji na boisku.

Kolejną sprawą jest dyspozycja Victora Oladipo. Trzeba przyznać, że nasz franchise player nieco się pogubił i od początku sezonu gra bardzo przeciętnie. Jak pisałem już wcześniej na shoutboxie Oladipo ma momenty w których gra świetnie i chwile gdzie gra naprawdę źle. Wiadomo, czasami siada, czasami nie, ale pewna stabilizacja jest tu konieczna. Nie może być tak, że zawodnik zdobywa 9 punktów w jednej kwarcie a przez resztę spotkania rzuca cegły.
Nasza skuteczność jest bardzo różna. Głównie zależy ona od dyspozycji Fourniera, Vucevica i Harrisa. Moim zdaniem Fournier rzuca za dużo. Jego punkty są bardzo przydatne, ale gdy Evan traci skuteczność to wyniku przybywa nam o wiele wolniej. Po raz kolejny muszę zauważyć zbyt mały udział w ofensywie Victora Oladipo. Naszą drogą do zwycięstwa mogą być punkty drugiej szansy. Mając Vucevica, Smitha, Nicholsona i Gordona możemy postraszyć naszych rywali dobitkami i to właśnie na ten element gry powinien być kładziony nacisk ze strony trenera.
Najbardziej widoczny jest progres w statystyce bloków. Gordon, Vucević i Smith potrafią postraszyć pod własnym koszem, jednak w przypadku Vucevica ten jeden czy dwa bloki więcej oznacza średnio 3 zbiórki mniej. Vuc dobrze zbiera w ofensywie, jednak skupiony na blokowaniu zupełnie nie może wyczuć zbiórki na własnej tablicy. Gordon wyrasta nam na prawdziwego Block Machine i ciągle ulepsza swoją grę w obronie. Jeszcze sezon, może dwa i będzie on kandydatem do nagrody najlepszego obrońcy roku.
Co ciekawe ostatnio obudził się Nicholson, zwerbowany do gry po kilku spotkaniach, które obejrzał z ławki. Jak zawsze miewa on mecze lepsze i gorsze, jednak znów udowadnia, że warto dać mu minuty. Na pozycji silnego skrzydłowego jest u nas bardzo ciasno, jednak nie ma tam nikogo kto na chwile obecną byłby pewniakiem.

I na koniec nasz nieszczęsny Hezonja. Jego pierwszy mecz w lidze wyglądał bardzo obiecująco, podobnie jak jego zapowiedzi, które wygłaszał przed sezonem. Na boisku Mario jest jednak marniutki, tym bardziej, że jego zadaniem jest zdobywanie punktów, a Hezonja sprawia wrażenie jakby bał się rzucać. Na pewno nie może on narzekać na brak minut, bo dostaje ich blisko 15 na mecz. W tym czasie można zdobyć o wiele więcej punktów niż robi to Hezonja.
Tradycyjnie kończę moimi złotymi radami. Trener Skiles zrobił kawał dobrej roboty, ale wiele jeszcze przed nim. W miarę postępu sezonu powinien on ograniczać udział tych graczy, którzy grają słabo, a ich minuty przeznaczać dla bardziej wartościowych zawodników, tak aby pod koniec sezonu mieć trzech, czterech pewnych rezerwowych z którymi można iść do PlayOffs. Zaś dla samych graczy, radzę zejść na ziemię. Niektórzy z nich poczuli się zbyt pewnie, szczególnie ci z pierwszej piątki, myśląc że są jedynymi na swoje miejsce. Do Roba Hennigana mam prośbę. Zrób pan wreszcie jakiś ruch, wymiany można robić także w trakcie sezonu. Was Magiczni Kibice zachęcam do dyskusji. Nic nie motywuję mnie do dalszego pisana bardziej niż wasze opinie. Pozdrawia Was Szalan13 kończąc dziesiąty felieton.
Be Magic!!!