vs. Pelicans 104 – 89
Pelicans nie postawili gospodarzom zbyt trudnych warunków. Magic nie dali się rozkręcić Davisowi, a heroiczny występ z ławki Norrisa Cole'a nie zdał się na wiele. Nasi ulubieńcy sukces przypieczętowali w zasadzie już w trzeciej kwarcie, a ostatnia była tylko kopką nad "i". Świetnie spisali się Vucevic - 28 pkt, 8 zb, 7 ast oraz Fournier - 20 pkt, 3/4 za 3. Z ławki dobrze zagrał Nicholson - 13 pkt, 5 zb. Była to druga wygrana Magic w sezonie, co oznacza sweepa na ekipie z Nowego Orleanu.
vs. Nets 100 – 93
Gra drużyny z O-Town i wynik przez trzy kwarty nie wróżyły dobrze, ale na szczęście wygrana 32-20 ostatnia odsłona pozwoliła nam cieszyć się z 19. zwycięstwa w tym sezonie. Magicy mieli bardzo duże problemy w obronie, szczególnie z Lopezem (24 pkt, 15 zb), a w ataku nie wiadomo kto miał grać pierwsze skrzypce. Naprawdę zanosiło się na wpadkę ze słabymi Nets, ale na szczęście w czwartej kwarcie obudził się Vucevic (20 pkt, 9 zb), obrona w końcu zaczęła działać i udało się pokonać przyjezdnych z NY.
@ Wizards 91-103
Drużyna Marcina Gortata bardzo nam nie leży w tym sezonie. To już trzecia porażka w rozgrywkach 2015/16 przeciwko "Czarodziejom", a ogólnie jest ich 11 z rzędu… Po prostu Magia nie działa na Czary. Od początku meczu to gospodarze dyktowali warunki i tempo meczu, ale nadzieje na dobry wynik i odrobienie strat wróciły w trzeciej kwarcie kiedy to sygnał do ataku dał Oladipo. Victor w całym meczu zdobył 20 pkt z 18 rzutów dokładając do tego 5 asyst i 4 przechwyty. Niestety znowu nie mieliśmy odpowiedzi na Johna Walla – 24 pkt, 13 ast oraz… Krisa Humphriesa, który zdobył 11 pkt w 13 minut gry. Słabo zagrał Vucevic (14 pkt, 7 zb), któremu match-up z Gortatem (10/14) wyraźnie nie leży.
@ Cavaliers 79 – 104
Po meczu w stolicy nasza drużyna szybko udała się do Ohio, bo tam na nich czekali "Kawalerzyści". Dla graczy Scotta Skilesa był to trzeci mecz w ciągu czterech dni, w dodatku back-to-back z nie byle kim, więc ciężko było się spodziewać czegokolwiek. Magicy zostali zdominowani od startu i nie mieli nic do powiedzenia w tym meczu. Żaden z naszych ulubieńców z s5 nie uzyskał chociażby 10 pkt i żaden nie zagrał 30 minut. Pograli rezerwowi, z których najlepiej wypadł Gordon 11 pkt, 7 zb. W drużynie Cavs najlepiej spisał się James – 29 pkt (11/18 z gry). Mecz bez histori…
To nie był udany tydzień i trzeba o nim jak najszybciej zapomnieć, ale najpierw wyciągnąć wnioski. Miejmy nadzieję, że Magic wrócą na właściwe tory i dalej będą plasować się na miejscach premiowanych awansem do PlayOffs.
Autor: jingles | Data dodania: 04.01.2016, 7:48
@skrzatos chyba Ci mecz z Pelicans gdzieś uciekł ;-) Poszedł Update :)