| Drużyna | W | L | % |
| Atlanta Hawks | 46 | 36 | 0.561 |
| Orlando Magic | 45 | 37 | 0.549 |
| Charlotte Hornets | 44 | 38 | 0.538 |
| Miami Heat | 43 | 39 | 0.524 |
| Washington Wizards | 17 | 65 | 0.207 |
| Punkty | Zbiórki | |
![]() |
![]() |
|
| Banchero 22,2 F. Wagner 20,6 Bane 20,1 |
Banchero 8,4 Carter Jr. 7,4 F. Wagner 5,2 |
|
| Asysty | Przechwyty | |
![]() |
![]() |
|
| Suggs 5,5 Banchero 5,2 Bane 4,1 |
Suggs 1,8 Black 1,4 Bane 1,0 |
|
| Bloki | Minuty | |
![]() |
![]() |
|
| Bitadze 1,0 Suggs 0,7 Black 0,7 |
Banchero 34,8 Bane 33,6 F. Wagner 30,0 |
Ale gdzie jest ten problem? W ostatnich meczach bardzo rzadko przekraczamy barierę 100 punktów. Trudno oczekiwać od drużyny nastawionej na obronę, że będzie ona rzucać po 120 punktów. Każdy przecież wie, że aby wygrać, trzeba zbobyć więcej niż stracić. Każdy błąd w defensywie kończący się stratą punktów, trzeba nadrobić w ciągu najbliższych 24 sekund, ale też tracąc pozycję w ataku, należy ustawić obronę tak, aby nie stracić kolejnych oczek. W momencie gdy uzyskujemy przewagę, głównie dzięki dobrej obronie i w miarę skutecznym rzutom, nasza obrona się rozszczelnia i przeciwnicy rozpoczynają pogoń. Nie wiem dlaczego, ale jak już się rozjedziemy w obronie, to za nic w świecie nie potrafimy do tej dobrej obrony wrócić. W ten sposób oddajemy nawet największe przewagi, przegrywając mecze.
I tu mamy jakiś punkt zaczepienia. Ławka. Po kilku słabszych występach od gry odsunięty został Nicholson. Andrzej znów gra głodowe minuty mając może dwa razy piłkę w rękach. Nie wiem czy pamiętacie nasz run z przełomu listopada i grudnia, gdzie wygraliśmy pięć spotkań z rzędu. To właśnie w tych spotkaniach Nicholson rzucał w granicach 15 punktów, podczas gdy mistrz Frye rzucał sobie po 5. A mecze wygrywaliśmy. W tej chwili na ławce został Fournier, jedyny który może dać realne wsparcie. Sporadyczne dobre występy Smitha czy Hezonji, nie pomogą nam wygrywać ciężkich meczów. Gdzie jest Napier? Co z Watsonem? Jak Frye zagra z ławki? Tu moi drodzy jest problem. Na ławce. Rynek wolnych agentów stał przed nami otworem, a my wyciągnęliśmy z niego łysiejącego centra i kolegę Sherlocka Holmesa, który zaginął niczym w historiach i ww. detektywem. Napier, wybraniec LeBrona, pokazał się w preseason, lecz teraz drewniaczy na potęgę. Hezonja, bez znaczenia czy gra siedem czy dwadzieścia siedem minut. Odda trzy, może cztery rzuty, a resztę czasu poświęca na bieganie od kosza do kosza.