Po ósmej porażce udało się zrewanżować na Celtach, którzy dzień wcześniej pokonali nas na swoim terenie. Rewanż w Amway Center wcale nie przyszedł nam łatwo o czym świadczy wynik 119-114. O zwycięstwo walczyliśmy do samego końca, a przewagę wypracowaliśmy w ostatniej kwarcie. W barwach Magic najlepiej spisali się Vucevic (16 pts, 13 reb) Gordon (19 pts, 14 reb) i Harris (16 pts, 3 stl). Magic w tym spotkaniu wreszcie dostali solidne wsparcie z ławki od Fourniera (24 pts) i... Hezonji (17 pts)

Nasza radość nie trwała jednak długo, bo już dzień później w San Antonio dostaliśmy lanie od tamtejszych Spurs. Gospodarze zdominowali pierwszą i ostatnią kwartę, lecz w pozostałych dwóch nasz zespół radził sobie całkiem nieźle. W naszym zespole najlepsi byli: Vucević (20 pts, 10 reb), Oladipo(19 pts, 7 reb, 5 stl) i Gordon (12 pts, 16 reb). Po stronie rywali dominowali Aldridge (28 pts) i Mills (22 pts)
Dwa dni później porażka numer 27 stała się faktem za sprawą zespołu z Oklahomy, a raczej duetu Durant – Westbrook. Obydwaj panowie zaaplikowali nam 61 punktów, a z reszty zespołu tylko Enes Kanter przekroczył granicę 10 punktów. W Orlando rewelacyjnie zagrał Oladipo który rzucił tyle samo punktów co Durant – 37. Z pomocą przybyli mu Vucevic (16 pts), Harris (16 pts), Hezonja (16 pts) i Smith (13 pts). Przegraliśmy tylko 3 punktami i to głównie za sprawą trójki Duranta na sekundę przed końcem. Swoją szansę na game-winnera miał Oladipo, lecz spudłował.

Trzecia porażka z rzędu miała miejsce u nas w Amway Center. Ponieśliśmy ją z drużyną Clippers, która mimo braku Blake’a Griffina nie miała problemu z odniesieniem zwycięstwa. Aż trzech zawodników z drużyny przyjezdnych zdobyło ponad 20 punktów, podczas gdy w naszej drużynie najlepszym graczem był ponownie Oladpio (18 pts). Tradycyjnie swoje trzy grosze dorzucili Vucević, Harris i Fournier, którzy zdobyli kolejno 13, 13 i 16 punktów.
Zła passa kolejny raz została złamana. Na własnym terenie pokonaliśmy Atlantę Hawks po kapitalnym game- winnerze Vucevica (22 pts, 9 reb). W tym spotkaniu graliśmy bez Harrisa, a jego miejsce zajął Fournier (21 pts). Reszta zawodników z pierwszej piątki również zagrała przyzwoite spotkanie. Zarówno w naszej drużynie, jak i w zespole z Atlanty próżno było szukać ławki rezerwowych. Obawiam się, że gdyby na boisko wbiegło kilka kibiców z pierwszego rzędu to efekt byłby podobny. Z naszej ławki przez 14 minut wpłynęło 11 punktów, a z Atlanty przez 17 minut 12 oczek.
Dzień później pojechaliśmy do Atlanty by dostać lanie za zwycięstwo z dnia poprzedniego, ale zamiast tego odnieśliśmy kolejne zwycięstwo. Do rozstrzygnięcia meczu potrzebna była dogrywka, którą Magic wygrali 16-9. Do zwycięstwa poprowadziła nas nasza czarnogórska lokomotywa – Nikola Vucevic (28 pts, 13 reb, 6 ast). Dobrze zagrali także Fournier (16 pts), Payton (20 pts, 7 ast) i Gordon (12 pts, 10 reb). Z ławki dobre wsparcie dali Hezonja i Smith (obydwaj po 14 punktów)
Ostatni mecz przed przerwą na mecz gwiazd to prawdziwy thriller z San Antonio. Game Winner Leonarda i nietrafiony layup Paytona dał gościom zwycięstwo, a nam 29. porażkę w sezonie. Magic znów roztrwonili przewagę w czwartej kwarcie przegrywając ją 17-31 i cały mecz 96-98. Naszym pogromcą w tym spotkaniu był Leonard (29 pts). Po naszej stronie piątka Payton, Oladipo, Fournier, Gordon, Vucevic zdobyła kolejno 13, 14, 28, 4, 20 punktów, a z ławki 12 oczek dorzucił Hezonja.

Na plus : Nikola Vucevic - Nasz center przez cały sezon tylko cztery razy zszedł poniżej dziesięciu punktów w spotkaniu. W ostatnich ośmiu meczach cztery razy zdobywał 20 punktów lub więcej i cztery razy odnotował double-double. W tej chwili jest to najpewniejszy punkt naszej drużyny.
Na minus : Elfrid Payton- Zapewne znaleźli by się gorsi zawodnicy, lecz biorąc pod uwagę minuty spędzone na boisku to Elfrid wykorzystuje je bardzo skromnie. O ile do asyst nie można mieć zastrzeżeń, o tyle do ilości zdobywanych punktów owszem. Payton w ostatnich ośmiu spotkaniach tylko 3 razy wzbił się powyżej 10 punktów. Lecz potrzebował do tego przynajmniej 32 minut. W meczu z Atlantą i spotkaniu z San Antonio, Elfrid spędził na boisku w sumie 82 minuty, a zdobył 33 punkty i zaliczył 14 asyst. Moim zdaniem rozgrywający na poziomie są w stanie wykręcić takie statystyki w ciągu jednego spotkania.
Już w piątek kolejne spotkanie z Dallas. Nie wiemy jeszcze jakim składem wyjdziemy na ten mecz. Będziemy bacznie obserwować nasze nowe nabytki, także trzymajcie się ciepło i BE MAGIC!!!