Tydzień rozpoczęliśmy od obowiązkowego zwycięstwa z 76ers. Magic zagrali bardzo dobry mecz w ofensywie i choć stracili w sumie 116 punktów to wyraźnie odskoczyli rywalom zdobywając na swoje konto 130 oczek. W całym spotkaniu mieliśmy rewelacyjną skuteczność z gry - 57%. Warto też wspomnieć, że pierwszy raz w wyjściowym składzie zobaczyliśmy Mario Hezonję, który niewzruszony całym zajściem zdobył typowe dla siebie 13 punktów. Liderami na boisku byli Oladipo (28 pkt), Vucević (28 pkt), Gordon (22 pkt) i Payton (10 pkt, 11 ast)

W kolejnym spotkaniu zobaczyliśmy totalne przeciwieństwo Magic z meczu z 76ers. Dyspozycja naszych zawodników spowodowała, że mecz z Dallas musiał zakończyć się srogim laniem dla Magic. Jak zawsze swój dobry poziom utrzymał Vuc (18 pkt), choć to nie jemu należą się słowa uznania. Promyczkiem nadziei dla naszego zespołu okazał się Ersan Ilyasova, który z ławki rzucił 22 punkty. Reszta zespołu a w szczególności pierwsza piątka zasługuję na solidny ochrzan od trenera.
Co chyba miało miejsce bo już dzień później nasi ulubieńcy bez najmniejszego problemu wygrali z Bykami. Co prawda były to Byki bez rogów, bo w zespole brakowało Jimmy’ego Butlera i Taj’a Gibsona, lecz Magic w tym spotkaniu zagrali bardzo dobrze i odnieśli pewne zwycięstwo. I choć po raz kolejny próżno było czekać na wsparcie z ławki, to jednak owe braki świetnie uzupełnili Hezonja, Vucević i Oladipo (kolejno 21, 24 i 17 punktów)

Długi odpoczynek nie służy graczom z Orlando. Po kilku dniach relaksu Magic podejmując u siebie gości z Phoenix odnieśli kolejną bolesną porażkę, oddalającą nas od upragnionych PlayOffów. Kolega Victora Oladipo z draftu – Alex Len był nie do zatrzymania tego wieczoru. Rzucił 31 punktów i 15 razy zbierał bezpańskie piłki. Po naszej stronie parkietu najlepsi byli Payton (19 pkt, 11 ast) i Vuc (15 pts, 12 reb)
Na plus:
• Nikola Vucević: To już poniekąd tradycja, że to właśnie Czarnogórzec jest tym, który prowadzi Magic w każdym spotkaniu. Po raz kolejny zaliczył bardzo udany tydzień choć trzeba przyznać, że miał już w tym sezonie lepsze.
• Mario Hezonja: Chorwat na dobre zadomowił się w pierwszej piątce i pokazuje, że warto dawać mu minuty. Czy będzie on przyprawiał ból głowy u Evana Fourniera? A może jednak Skiles będzie stawiał na pewniejszego Francuza?
• Elfrid Payton: Choć ostatnio umieściłem go po drugiej stronie barykady to jednak w tym podsumowaniu muszę Elfrida pochwalić. Payton zaczyna grać jak prawdziwy rozgrywający. Zamiast skupiać się na rzutach, zdobywa coraz więcej asyst co naprawdę dobrze wpływa na jakość gry całego zespołu.
Na minus:
• CJ. Watson: Po długiej przerwie powrócił na parkiety NBA i nie może narzekać na brak okazji do gry. Skiles bardzo hojnie darzy go minutami, które CJ na boisku po prostu marnuje. Bardzo słaba gra odbija się i na wynikach zespołu i na jego indywidualnych statystykach.
• Brandon Jennings: Jego pierwszy mecz w Orlando bardzo dobrze zapowiadał przyszłość Brandona w Magic. Jednak w miarę postępu czasu Jennings gra coraz słabiej, co niestety podważa tezę o słuszności trade’u w którym trafił na Florydę

Czy mamy jeszcze szanse na PO?
BE MAGIC!