Offseason 2026
Przyszli do Magic

Sean Sweeney (trener) - ze Spurs
Izaiyah Nelson (F/C) - z Draftu (51. pick)
Nikola Vucevic (C) - z Celtics (FA)

Odeszli z Magic

Jamahl Mosley (trener) - do Pelicans
God Shammgod (asystent) - do Pelicans
Moritz Wagner (F/C) - do Nets
Jett Howard (F) - do Mavs

Southeast Division
DrużynaWL%
Atlanta Hawks 46360.561
Orlando Magic 45370.549
Charlotte Hornets 44380.538
Miami Heat 43390.524
Washington Wizards 17650.207
Liderzy
Punkty Zbiórki
Banchero 22,2
F. Wagner 20,6
Bane 20,1
Banchero 8,4
Carter Jr. 7,4
F. Wagner 5,2
Asysty Przechwyty
Suggs 5,5
Banchero 5,2
Bane 4,1
Suggs 1,8
Black 1,4
Bane 1,0
Bloki Minuty
Bitadze 1,0
Suggs 0,7
Black 0,7
Banchero 34,8
Bane 33,6
F. Wagner 30,0
Shoutbox
Podsumowanie sezonu 2015/16
Autor: skrzatos | Data dodania: 14.05.2016, 16:28
Szalan13

Nasze wspomnienia zaczynamy w preseason. Był to okres bardzo udany, gdyż jak się spodziewano po fantastycznej lidze letniej, Magic pokazali nową twarz pod wodzą trenera Skilesa. Magicy rozpoczęli mecze przedsezonowe od porażki z Hornets. Mecze z drużyną Michaela Jordana, będącą na podobnym etapie budowania drużyny przez cały sezon były bardzo emocjonujące. To właśnie zespół z Charlotte był tym z którym lądowaliśmy w przysłowiowym " jednym worze". Hornets w tym sezonie ewidentnie z tego worka wyskoczyli, w przeciwieństwie do nas. Potem przyszedł czas na pierwsze zwycięstwo Skilesa jako trenera Magic. Miało to miejsce w spotkaniu z Miami Heat. Następnie zaliczyliśmy małą wpadkę z Pacers, jednak potem byliśmy niepokonani przez następne sześć spotkań.

Początek sezonu był dla nas wyjątkowo trudny. Eksperci mówili, że Magic mogą przegrać pierwsze sześć spotkań, a szanse na zwycięstwo mieli mieć dopiero w meczu z 76ers. Magic pokazali jednak niesamowity charakter i zamiast przewidywanego blowoutu na początek, po pierwszych siedmiu spotkaniach mieli bilans 3-4. Później gracze z Orlando przystąpili do walki o długo wyczekiwany dodatni bilans. Magicy jak lwy walczyli na boisku w każdym meczu i choć nie zawsze udawało się wygrać to było widać niesamowite zaangażowanie naszych zawodników. W ostatni dzień grudnia odnieśliśmy pierwszy większy sukces pod wodzą trenera Skilesa. Po zwycięstwie nad Bostonem cieszyliśmy się z uzyskania dodatniego bilansu 9-8. Lokomotywa o nazwie Orlando Magic nabierała rozpędu i choć wagonów z problemami nam nie brakowało, dopóki odnosiliśmy zwycięstwa nikt o tym nie mówił. Magic grali bardzo przewidywalnie. Łatwo było ocenić ich szanse na zwycięstwo w danym meczu. Mówiąc wprost wygrywali to co mieli wygrywać, a przegrywali to co musieli przegrać. Stawiali opór nawet najlepszym drużynom ligi, które często potrzebowały dogrywki, żeby z nami wygrać.

Problemy które uwidoczniły się już na początku sezonu, to brak lidera na boisku i nierówna dyspozycja zawodników. Cała liga przecierała oczy ze zdumienia gdy Skiles posadził na ławce Oladipo, a do gry w pierwszej piątce zaprosił Frye’a. Channing co prawda czasu spędzonego na boisku nie przekładał w żaden sposób na statystyki, ale układ z nim grającym od pierwszych minut przyniósł nadspodziewane efekty. Kolejnym problemem była dyspozycja Tobiasa Harrisa, który z nowym kontraktem miał być podstawą i liderem zespołu. Tym czasem Harris nie odnalazł się wśród taktyk Skilesa i bardzo męczył się na boisku. Niestety kolejnym kłopotem Magików był rookie Mario Hezonja, którego bardzo szybko określiliśmy bustem. Fakt, Hezonja momentami grał na poziomie Marble’a, a dawanie mu minut w meczach, które musieliśmy wygrywać było strzałem w kolano. Trener Skiles na wszelkie niedoskonałości reagował tylko kosmetycznymi poprawkami, a wątpliwości rozwiewał dobrymi wynikami drużyny. Na koniec roku 2015 Magic wyskoczyli na rewelacyjny bilans 19 – 13. Myślami byli już w PlayOffach, jednak o tym co wydarzyło się później opowie wam już skrzatos.


skrzatos

Teraz przejdziemy do tej najmniej przyjemnej części rozgrywek 2015/16. Niestety od bilansu 19-13 zaliczyliśmy ogromny kryzys i poprzez przegranie aż 30 z kolejnych 40 meczów pogrzebaliśmy szanse na to, by po kilku latach przerwy awansować do PlayOffs. W tym okresie zaliczyliśmy kilka serii kiedy to przegrywaliśmy mecz za meczem. Najbardziej bolesne było 8 porażek z rzędu oraz inna seria kiedy to nie mogliśmy odnieść zwycięstwa od 6 spotkań. Najbardziej dotkliwymi były te przeciwko Cavs, z którymi od dwóch sezonów kompletnie sobie nie radzimy, blowout w Detroit, przegrana na własnym parkiecie z 76ers oraz ogromne lanie od Portland w Oregonie. To wszystko trwało prawie 3 miesiące… zaczęło się 1. stycznia 2016r w Waszyngtonie, a skończyło 25. marca na Florydzie w Miami.

30 porażek – średnio różnicą 11.2 pkt wyglądały naprawdę słabo jak na ekipę, która miała próbować osiągnąć dodatni bilans w Regular Season. W styczniu wygraliśmy tylko 2 z 14 rozegranych spotkań, w lutym było już nieco lepiej bo na 12 meczów "tylko" 7-krotnie schodziliśmy z parkietu pokonani. Do zakończenia tej katastrofalnej serii 10-30, w marcu przegraliśmy jeszcze 11 z 14 spotkań pokonując tylko Nuggets, Kings i Bulls. W naszej grze coś się zacięło, a zaangażowanie i "życie meczem" Skilesa gdzieś zniknęło. Pamiętam jak na początku sezonu potrafił praktycznie cały mecz praktycznie stać i reagować na to co dzieje się na parkiecie, a w dalszej części rozgrywek były spotkania kiedy to praktycznie całe 48 minut przesiedział na krzesełku…


Szalan13

Ostatni okres w sezonie Magic nazwał bym przełamaniem. 25. marca Magic zakończyli ostatnią w tym sezonie serię porażek, zwycięstwem nad Bulls. Do końca miesiąca obserwowaliśmy krótki run w postaci trzech zwycięstw z rzędu, natomiast w kwietniu nasi zawodnicy przeplatali na przemian zwycięstwa z porażkami. Był to okres gdzie graliśmy o tzw "złote kalesony", gdyż szanse na Playoffy dawno już przepadły. Skład Magic w poszczególnych meczach był bardzo zróżnicowany, a Skiles po prostu testował nowe warianty zestawiania zawodników na boisku. Stąd też występy Vucevica z ławki, czy pozwolenie na grę Dedmonowi.

Kolejny sezon który zakończył się dla nas przedwcześnie, mamy już za sobą. W obliczu ostatnich informacji o odejściu trenera Skilesa, nie sposób powstrzymać się od zrzucenia winy na trenera. Na szukanie winnych przyjdzie jeszcze czas, natomiast teraz przyjrzyjmy się zawodnikom, a konkretnie dwóm: najlepszemu i najgorszemu.

Orlando Magic 2015/2016 Best Player ------Nikola Vucević 18.2 PPG, 8.8 RPG, 1.1 BLK– najsolidniejszy, najrówniejszy, niemalże niezawodny, świetny gracz za rozsądną cenę. Nasz center rozegrał kolejny świetny sezon. Jego game-winnery na zawsze wpiszą się do historii naszego klubu. Warto wspomnieć, że Vucević osiągnął swoje statystyki przy dość skromnym wsparciu kolegów. Trafiał z półdystansu, z pomalowanego, z osobistych, a nawet za 3. Poprawił obronę i grę fizyczną. Vooch zalicza stały progres więc myślę, że można spokojnie uznać go za najlepszego zawodnika sezonu i liczyć na niego w przyszłych latach.


skrzatos

Orlando Magic 2015/16 Worst Player ------ C.J. Watson 4.3 PPG, 2 RPG, 2.7 APG – niestety kontuzja rozsypała mu cały sezon. Gracz, który mieliśmy nadzieję, że będzie solidnym wsparciem z ławki, a może nawet naszym szóstym graczem rozegrał tylko 33 spotkania w każdym średnio po 19.9 min. CJ trafiał tylko 34% z gry, w tym słabiutkie 29.2 zza łuku. Miejmy nadzieję, że przyszłe rozgrywki w jego wykonaniu będą o wiele bardziej udane.

Nasz już były trener osiągnął z tym zespołem o 10 zwycięstw więcej niż mieliśmy w poprzednim Regular Season. Poprawił nieco ofensywę, która była skuteczniejsza o 8 punktów procentowych niż sezon wcześniej (z 37.5 na 45.5%), dzięki czemu notowaliśmy 102.1 pkt/m (95.7 w 14/15). Na mecz traciliśmy średnio 103.7 (-1.6), ale i tak ten zespół pod wodzą Scotta miał szansę się rozwijać jeśli tylko ten by nie zrezygnował. Wiadomo, że wzmocnienia są nam jeszcze potrzebne i jesteśmy jednego all-stara (aż jednego) od gry w PlayOffs.

BE MAGIC!!!
Komentarze
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 15.05.2016, 7:16

Wzorowo Panowie.
Szkoda trochę skrzatosa,że wziął na swoje barki komentarz najtrudniejszego okresu.
Celna uwaga co do zmiennego zaangażowania trenera podczas naszych spotkań.
Ja również, nie oglądając każdego meczu naszej drużyny, pewnego razu zauważyłem zmianę zachowania Scotta. Zrzucałem to na karb pracy nad impulsywnością czy opanowaniem, jednak z perspektywy czasu widać, że chyba już wtedy dopuszczał myśli o rezygnacji.
Co do najlepszego zawodnika zgadzam się w 100%.Brawo Nicola!
Co do najsłabszego, to proponowałbym Napiera. I pomyśleć, że LBJ lobbował jego zatrudnienie w Miami....
Teraz Vogel spędza mi sen z powiek.
Semper fidelis Orlando!
Nick: Rejestracja
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews