PlanZacznijmy od tego, że wiele osób oceniając poczynania GMa Orlando zapomina o jednej rzeczy - on nie chciał nigdy, od przybycia na Florydę, budować drużyny na szybko. Miał ściśle określony plan, który w skrócie można opisać tak: zbudować drużynę na czołówkę ligi nie na chwilę, ale na lata, nawet jeśli ma się to odbyć kosztem czasu.
Pomysł był taki, by przebudowę oprzeć na drafcie. Problem w tym, że los nie bardzo chciał pomóc Magic, a pick w TOP 3 drużyna z O-Town miała raz, w 2013 roku, gdy z 2. numerem wybrała Victora Oladipo w drafcie, który był jednym z najsłabszych w historii. Magic całe szczęście wykorzystali chyba w 1993 roku, gdy wylosowali jedynkę mając na to najmniejsze szanse ze wszystkich drużyn w loterii. Nie zmienia to jednak faktu, że Hennigan wybierał dobrze, z tymi numerami które miał w ręku. Choć wybory Gordona i Hezonji były kontrowersyjne i tu kilka kolejnych sezonów zdecyduje czy mają oni tak ogromny upside jak się o tym mówi. Gordon już pokazał, że coś jest na rzeczy, mój imiennik ma jeszcze sporo do udowodnienia.
Wróćmy jednak do wymiany, a w zasadzie wymian, bo pomysł na napisanie tego artykułu miałem już po dwóch trade'ach z lutego, kiedy tak wiele osób płakało po Harrisie. Choć przy płaczu po Oladipo to jednak pikuś...
Game-changersKtoś na Twitterze napisał, że de facto Hennigan wymienił Harrisa, Oladipo, Ilyasovę i Sabonisa za Ibakę. Oczywiście nie jest to takie proste, ale niech będzie, na chwilę uprośćmy. Spójrzmy teraz na tych zawodników i zastanówmy się nad ich wpływem na grę Orlando Magic. Ilyasovę i Sabonisa sobie darujmy, pierwszego dlatego, że w zasadzie w lutym Magic pozyskali nie jego grę, a kontrakt, drugiego dlatego że ciężko cokolwiek przewidzieć o tym jak poradzi sobie w NBA, a poza tym ja również uważam, że draftowa wymiana była "niesprawiedliwa" właśnie o ten pick, a poniżej wyjaśnię dlaczego nie mam z tym problemu.
Czy Harris w Magic był game-changerem? Moim zdaniem nie był. No chyba, że mówimy o tych 3 game-winnerach, które mają w tym momencie znaczenie tylko (albo aż) emocjonalne. Ja osobiście Tobiasem jarałem się tylko na początku jego przygody w Magic, gdy z zaskoczenia wszedł na inny poziom w barwach Orlando. Później już niczym mnie pozytywnie nie zaskoczył (ok, te game-winnery były fajne, ale to za mało). Punktował, zbierał, ale dla mnie był bez wyrazu. Jumper niepewny, w kontrach faule w ataku, do tego Tobias momentami znikał na długie minuty, moim zdaniem ten gracz jest przeceniony (nie w sensie kontraktu, ale tego za jakiego zawodnika jest uważany). Umowę jaką Magic podpisali z nim latem 2015 roku uważałem za przyzwoitą w kontekście ogólnego obrazu ligi, ale jej oddanie do Pistons uważam za jeszcze lepsze. Bo Harris nie wniósłby Orlando na wyższy poziom.

Czy Oladipo był game-changerem? Tak, był, ale tylko czasem, częściej nim jednak nie był. Był świetnym graczem jak na rebuilding-team, przebojem wdarł się do ligi, raczył nas świetnymi wsadami, super bronił 1 na 1. Z czasem nabrał pewności siebie i miał kilka spotkań, które dały nadzieję, że już wkrótce ten gracz będzie czołowym rzucającym obrońcą ligi. Obawiam się jednak, że jest pewien aspekt, który mu w tym przeszkadza - koszykarskie IQ. Podczas minionego sezonu napisałem na Twitterze:
"Oladipo jest koszykarsko głupiutki :( Dlatego nigdy nie będzie prawdziwym liderem...". I niestety wydaje się to prawdą. Bo o ile skuteczność może poprawić, to selekcja rzutów i decyzje podejmowane na parkiecie są równie ważne. Mnie najbardziej zapadł w pamięć ten bezsensowny rzut w Londynie przy remisie na kilka sekund do końca. Ale było tego znacznie, znacznie więcej podczas tych 3 sezonów...
Czy Ibaka będzie w Magic game-changerem? Po to został sprowadzony i ma ku temu wszelkie predyspozycje. Frank Vogel powiedział, że jest on jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym rim-protectorem w lidze. A Magic z obroną pod koszem od momentu pożegnania z Howardem mają ogromny problem. Poza tym Ibaka nie jest pozbawiony umiejętności ofensywnych, nie mając obok siebie Duranta i Westbrooka (chociaż z tym pierwszym to w zasadzie jeszcze nic nie wiadomo ;-)) może również pokazać się w ataku tym bardziej, że od kilku sezonów ma w swoim repertuarze rzut za 3. Może i ja mam problem z obiektywizmem w sprawach związanych z Orlando Magic, ale na ten moment wydaje mi się, że Ibaka może zmienić grę Magic zdecydowanie bardziej niż Harris i Oladipo razem wzięci.
Miał być... Ma być... Mówi się że będzie......takie określenia często pojawiają się zarówno przy Harrisie jak i przy Oladipo w kontekście ich gry i osiągnięć. Obaj są jeszcze młodzi i mają potencjał do rozwoju, ale ja osobiście mam wątpliwości czy oni są w stanie wejść na wyższy poziom. "Oladipo miał być GTG" przeczytałem chyba na shoutboxie. No właśnie, miał być, ja też na to liczyłem, ale nie jest i nie będzie, to nie typ lidera. "Oladipo będzie TOP 5 SG ligi" - to znów tylko przypuszczenie, będzie albo nie będzie... Czekaliśmy 3 lata, było super, a Victor dał wiele radości kibicom, ale jasnym stało się też, że on nie pociągnie tej drużyny.
Podobnie rzecz się ma z Harrisem, jego statystyki nie przekładały się na to co ja widziałem oglądając mecze Magic. Jego wymiana otworzyła naszym ulubieńcom możliwość by poszukać kogoś kto na grę drużyny wpłynie w bardziej bezpośredni sposób. Bo co z tego, że on jest wciąż młody, Magic czekali na rozwój swoich zawodników tyle czasu, że czas cierpliwości kibiców się skończył.
Ibaka to z kolei zawodnik pewny, weteran z 7-letnim doświadczeniem, o którym można powiedzieć bardzo konkretne rzeczy - JEST świetnym obrońcą, JEST 4-krotnym liderem ligi pod względem bloków, JEST typowym PF, JEST rim-protectorem.

Tylko żebyście mnie źle nie zrozumieli - nie twierdzę, że Harris czy Oladipo to źli zawodnicy, a Ibaka to spełnienie marzeń i rozwiązanie wszystkich problemów Orlando. Też będę tęsknił za Victorem, który był swego rodzaju symbolem ery "po-Howardowej". Nie twierdzę też, że doskonale rozumiem wszystkie zamiary i poczynania Hennigana. Staram się go jednak zrozumieć, bo narzekanie i hejtowanie sprzed monitora to bardzo proste zadanie, a praca GMa to zadanie bardzo skomplikowane. Oczywiście każdy chciałby wymienić Napiera za Butlera, za Ibakę oddać tylko Ilyasovę, a z 11. pickiem wybrać Simmonsa albo Ingrama. Ale tak się nie da.
Zgadzam się, że Magic oddali za Ibakę za dużo, co najmniej o ten pick. Ale czasem tak jest, że aby osiągnąć pewien cel trzeba poświęcić więcej niż teoretycznie jest on wart. Teoretycznie, bo może się okazać, że posiadanie w składzie rim-protectora tej klasy, do tego z dużym doświadczeniem, przyciągnie kolejnych wolnych agentów i pozwoli zbudować zwycięski team. Rob Hennigan z pewnością jest przekonany o tym, że ta wymiana wyjdzie nam na dobre, inaczej by jej nie przeprowadził. Bo uwierzcie mi, Hennigan nie jest idiotą!