Rodmana jako koszykarza kojarzą głównie starsi kibice, młodsi też na pewno o nim słyszeli choć niekoniecznie ze sportowych względów. "Robak", bo taki pseudonim ma ten zawodnik, jest na tyle barwną postacią, że jakieś 90% jego książki autobiograficznej, którą w Polsce wydało Wydawnictwo SQN i która swego czasu była do wygrania na naszej stronie, stanowią opowieści o jego barwnym życiu erotycznym i alkoholowym. "To żeś sobie wybrał wzór dla Biza" - mogą po tym wstępie pomyśleć ci, którzy nie pamiętają dobrze tego co Rodman robił na parkiecie. Otóż nie, nie martwię się o podobieństwo w tym kontekście, bo Biyombo to zdecydowanie inna osobowość poza boiskiem. Co innego na parkiecie, tu można dostrzec elementy łączące obu panów.
Zacznijmy od bycia twardzielem. Rodman w swojej karierze uczestniczył w niezliczonej ilości przepychanek, nawet bójek, otrzymał bardzo wiele przewinień technicznych, rozdał wiele łokci i zdecydowanie nie dał sobie w kaszę dmuchać. Oczywiście nie pochwalam agresji w stosunku do rywali i nieczystych zagrywek, ale sportowa złość, twarda walka i pokazanie rywalowi, że się nie odpuści to ważne elementy w fizycznej grze jaką jest koszykówka w NBA. Biyombo również to ma, nie cofa ręki gdy trzeba, nie da się szturchać i popychać bez reakcji i na każdym kroku pokazuje rywalom, że nie trzeba być strzelcem, żeby zrobić różnicę w meczu koszykówki. Poniższe akcje pokazują, że Biz nie pozwoli się zaczepiać czy ostro faulować i nie pozostawi tego typu zachowań bez reakcji. Sam jednocześnie gra czasem na granicy przepisów, co wzmaga agresywne zachowania przeciwko niemu, Rodman robił dokładnie to samo.
W swej dotychczasowej karierze w NBA Biyombo dał się poznać głównie jako klasowy obrońca i rim-protector. I nie chodzi tylko o bloki, ale również contestowanie rzutów i samą obecność w pomalowanym, którą straszy rywali ograniczając ich skuteczność. Czasem nawet wiedząc, że sfauluje, pokazuje rywalom, że to jego teren, jak choćby w poniższej akcji przeciwko LeBronowi.
Takie akcje dają rywalom do myślenia, Dennis również uprzykrzał rywalom życie w podobny sposób. Do tego zbiórki - to oczywiście główna domena "Robaka", którego średnia z całej kariery to ponad 13 zb na mecz, a w 7 najlepszych sezonach między rokiem 1992 a 1998 ta średnia to 16,7 zb na mecz!!! Biyombo póki co nie robi tak spektakularnych cyferek, ale i czas spędzany przez niego na parkiecie zdecydowanie odbiega od średnich Rodmana. Warto jednak zauważyć, że w ostatnim sezonie w Raptors Biz notował ponad 13 zb PER 36 minut, a nigdy nie zszedł w tej statystyce poniżej 9 zb. W przypadku Rodmana niesamowite jest to, że on miał "tylko" 201 cm wzrostu, Biyombo też nie należy do najwyższych graczy na swojej pozycji. Ma co prawda 5 cm więcej niż "Robak", ale nadal nie jest to zbyt wiele jak na gracza nr 5, a na takiej pozycji Biz najczęściej występuje.
Gra Rodmana obfitowała w bardzo dużą ilość tzw. "hustle plays". Ileż to razy Dennis rzucał się po piłkę w trybuny czy na parkiet i ratował, wydawałoby się, niemożliwe do uratowania sytuacje. W Biyombo widzę podobny potencjał, choć akcji tego typu w jego wykonaniu nie pamiętam zbyt wielu. Mam jednak wrażenie, że świetnie by się w nich odnalazł stawiając kropkę nad "i" w moim porównaniu jego osoby do Rodmana.
Na koniec jeszcze jedna rzecz łącząca obu panów, wynikająca w zasadzie z poprzednich - statystyki, a może bardziej ich brak w kontekście znaczenia dla ich gry. Co prawda statystyki zbiórek "Robaka" robią wrażenie, jednak nigdy nie były dla niego ważne, on po prostu chciał za każdym razem kiedy było to możliwe "złapać tą cholerną piłkę". Biyombo, szczególnie w ostatnich playoffs, również pokazał że może być ważnym ogniwem drużyny nawet nie grając spektakularnie i nie przykładając wagi do cyferek. To samo z resztą mówi w wywiadach i patrząc na to jakim jest graczem, zarówno na parkiecie jak i poza nim, nie ma powodów by mu nie wierzyć. Wygrywanie każdej akcji, wygrywanie całych spotkań - to ma dla obu bohaterów tego artykułu znaczenie. Same liczby przy nazwisku są nieważne.
Dennis Rodman był gościem, który robił różnicę, którego kochali kibice drużyny, w której grał, a nienawidzili kibice rywali. Mam nadzieję, że podobną rolę będzie pełnił w Magic Biz, że będzie walczył o każdą piłkę, uprzykrzał życie rywalom, wniesie dzięki swej obronie i waleczności całą drużynę na wyższy poziom, a przeciwnicy będą unikali jak ognia spotkań z nim. Tym samym oficjalnie potwierdzam swój ogromny hype na Bismacka Biyombo!!! #BizMagic
Jin już Nas przyzwyczaiłeś do bardzo dobrych artykułów, z tym nie było inaczej. Czekam na następny. Również czekam na Media Day, na preseason, a najbardziej oczywiście na sezon i Nasze wymarzone PO. Be Magic
Autor: Adante | Data dodania: 26.08.2016, 21:18
mój nowy ulubieniec monster Bismak
Autor: teefbe | Data dodania: 26.08.2016, 21:18
Huhuhu ale ty jin hype'ujesz tego BIZA, przyznam, że dzięki Tobie i mi się udzieliło :D Porównanie z Rodmanem, hall of famerem..może być nieco na wyrost :), ale faktycznie widać u nich podobne cechy co fajnie tutaj nakreśliłeś. Z niecierpliwością czekam na jego pierwszy występ w naszych barwach, oczywiście zobaczymy go w preseason, ale BIZ jest zawieszony na mecz z Heat, więc na poważnie zobaczymy go dopiero przeciwko Pistons i dobrze się składa, na Drummonda jak znalazł - must watch!!! GO MAGIC, GO BIZ :D