Offseason 2026
Przyszli do Magic

Sean Sweeney (trener) - ze Spurs
Izaiyah Nelson (F/C) - z Draftu (51. pick)
Nikola Vucevic (C) - z Celtics (FA)

Odeszli z Magic

Jamahl Mosley (trener) - do Pelicans
God Shammgod (asystent) - do Pelicans
Moritz Wagner (F/C) - do Nets
Jett Howard (F) - do Mavs

Southeast Division
DrużynaWL%
Atlanta Hawks 46360.561
Orlando Magic 45370.549
Charlotte Hornets 44380.538
Miami Heat 43390.524
Washington Wizards 17650.207
Liderzy
Punkty Zbiórki
Banchero 22,2
F. Wagner 20,6
Bane 20,1
Banchero 8,4
Carter Jr. 7,4
F. Wagner 5,2
Asysty Przechwyty
Suggs 5,5
Banchero 5,2
Bane 4,1
Suggs 1,8
Black 1,4
Bane 1,0
Bloki Minuty
Bitadze 1,0
Suggs 0,7
Black 0,7
Banchero 34,8
Bane 33,6
F. Wagner 30,0
Shoutbox
Jin subiektywnie [5]: Radość chłopięcych dni
Autor: jingles | Data dodania: 31.08.2016, 21:33
Zacznijmy od wspomnienia pewnego majowego poranka. Był dokładnie 9 maja 1996 roku, czwartek i nie mam pojęcia dlaczego, ale nie byliśmy tego dnia w szkole. A skoro nie byliśmy w szkole to z samego rana udaliśmy się wraz z moim sąsiadem Tomkiem, kibicem Bulls, na podwórko żeby pograć w kosza. Tablicę z obręczą dostałem od babci, nie miała ona nic wspólnego ze słowem "profesjonalna", ale na nasze warunki w zupełności wystarczała. Przymocowaliśmy ją z Tomkiem do długiej deski, którą z kolei montowaliśmy na drewnianym budynku podwórkowych komórek. Montaż był w pełni profesjonalny - deska była wsadzana do "rynienki" stworzonej z mniejszych deseczek, przybitej do budynku komórek, a stabilizacja całości odbywała się za pomocą solidnego drutu zahaczanego o wystające gwoździe. Co więcej - cała konstrukcja miała starannie odmierzoną wysokość, zupełnie nie wiem jak to się przedstawiało w centymetrach, natomiast kluczem było to byśmy nie mogli doskoczyć do obręczy, która była dość wątła i ewentualnych wsadów z pewnością by nie wytrzymała.

Pamiętam dokładnie ten poranek 9 maja. Nie dlatego, że mam tak świetną pamięć, że mam w głowie co robiłem każdego dnia swojego życia, lecz dlatego że zapamiętałem dokładnie okoliczności jakie temu porankowi towarzyszyły. A mianowicie - oczekiwanie na wynik pierwszego meczu II rundy playoffs pomiędzy Orlando Magic i Atlanta Hawks. Z jakiegoś powodu wynik tego dnia dość długo nie pojawiał się na Telegazecie (być może przyczyna była taka sama jak mojego dnia wolnego od szkoły). Dlatego też kilka razy, co kilkanaście minut, wbiegałem do siebie do mieszkania na pierwsze piętro, żeby cały w emocjach sprawdzić czy wynik już się pojawił. Aż w końcu... JEST, JEST WYNIK! MAGIC WYGRALI 117-105! 41 pkt, 13 zb O'Neala!!! 32 pkt Hardawaya!!! 1-0 w serii dla Orlando!!! AAAAAAAAAA!!!!!

Gapiłem się w Telegazetę jeszcze kilka minut, nie wiem po co, chyba żeby się upewnić, że nic mi się nie przywidziało. Następnie zbiegłem z powrotem na podwórko by kontynuować grę, do której dołączył jeszcze jeden kolega - Darek. Tylko to się wtedy liczyło - nasz podwórkowy mecz i zwycięstwo Magic. Dodam, że mój strój do gry stał na podobnym poziomie profesjonalizmu co nasza konstrukcja kosza, składał się bowiem z uciętych w okolicy kolan, starych spodni jeansowych(!!!), na których markerem wypisane były nazwiska zawodników Orlando oraz starego, wytartego t-shirtu. Nie miało to absolutnie znaczenia. Chociaż... jednak miało, te nazwiska wypisane na spodniach dodawały mi co najmniej +10 do zajebistości i koszykarskich umiejętności!

Wiecie dlaczego Wam o tym wszystkim piszę? Nie dlatego, że chcę żebyście widzieli co robiłem 9 maja 1996 roku. Nie dlatego, że koniecznie chcę żebyście znali moje koszykarskie wspomnienia z dzieciństwa, chociaż akurat ich wymiana jest moim zdaniem świetnym doświadczeniem. Nie dlatego, że uważam, że te wspomnienia są tak niezwykłe, iż należy opowiadać o nich światu, bo na pewno każdy z Was ma równie kozackie wspomnienia z koszykarskiej, Magicznej młodości. Piszę Wam o tym dlatego, że jestem przekonany, że takiej dziecięcej, chłopięcej radości jest w nas wszystkich coraz mniej w dorosłym życiu. I uważam, że warto to zmienić.

Każdy ma masę obowiązków - dzieci, praca, szkoła, dom, rodzina. To wspaniałe rzeczy, najważniejsze, ale i potrafią zmęczyć, szczególnie w odpowiedniej dawce. A gdzie ta radość, która towarzyszyła nam gdy mieliśmy po kilkanaście lat? Gdzie ta beztroska, szaleństwo? Zdaje się, że są schowane za obowiązkami, bo przecież takie emocje nie mogą zniknąć. Dlatego mam dla Was radę - spróbujcie znaleźć chociaż kilka minut, żeby po zwycięstwie Magic czy innym fajnym wydarzeniu z nimi związanym, cieszyć się jak dziecko. By nie dać sobie zakłócić tej radości niczym, to się naprawdę da zrobić.

Mając kilkanaście lat nie miałem zielonego pojęcia o salary cap, podatności graczy na kontuzje, nie myślałem o tym kto będzie rywalem Magic w kolejnej rundzie PO, czy będą mieli HCA, itp. W ten majowy poranek liczyło się tylko to jedno zwycięstwo, po którym na podwórku gdy zdobywałem punkty blisko kosza to NAPRAWDĘ byłem Shaqiem, gdy wykonałem asystę lub jakieś efektowne zagranie to NAPRAWDĘ byłem Pennym, gdy trafiałem z daleka to NAPRAWDĘ byłem Scottem, a gdy zbierałem piłkę to NAPRAWDĘ byłem Grantem w wyimaginowanych, ale PRAWDZIWYCH okularach. Nie ważne co będzie dalej, co najmniej do kolejnego meczu mogłem się cieszyć, bo MAGIC WYGRALI!!!

Zapomnijmy czasem o tych wszystkich rzeczach, które ograniczają nam radość z kibicowania Orlando Magic. Zapomnijmy, że Ibaka ma ostatni rok kontraktu i nie wiadomo co z nim będzie dalej, zapomnijmy że Biyombo i Payton nie potrafią rzucać, zapomnijmy o rosnącym salary cap, o tym że nie mamy GTG, o tym że Meeks przeszedł kolejną operację stopy, a w draftową noc oddaliśmy za wiele by pozyskać świetnego PFa. Zapomnijmy w końcu, że offseasonowe ruchy Hennigana postrzegane są jako głupie i niezrozumiałe. Po prostu się cieszmy zwycięstwami i wszystkimi fajnymi chwilami jakie nas z powodu Magic spotkają. I to nie tylko w tym sezonie, ale w każdym. Spróbujmy znaleźć te 5 minut, jak dzieci pójdą spać, jak wykonamy wszystkie obowiązki, odrobimy lekcje, posprzątamy... Bo to czego dorosłym ludziom brakuje w ich dorosłym życiu to właśnie ta dziecięca, bezgraniczna i bezinteresowna radość z małych rzeczy, która za młodu powodowała takie emocje, że pamiętamy o nich do dziś.

"Zbuduj sobie domek w górach, własny domek w górach, taki co po wyjściu na balkon da Ci to poczucie, że stoisz w chmurach..." - śpiewa na ostatniej płycie raper Zeus, parafrazując tytułowym "domkiem" takie miejsce wewnątrz siebie, w którym możemy odnaleźć na chwilę spokój i wewnętrzną radość. Pójdźmy więc krok dalej, zbudujmy "Magiczny domek w Magicznych górach"! Tego właśnie sobie i Wam życzę!

A piosenkę serdecznie polecam :)
Komentarze
Autor: Adante | Data dodania: 01.09.2016, 7:09

Ja pokochałam magic w drugim sorcie kibiców. 2001 rok, dochodzi mój ulubiony wówczas gracz Grant Hill. Tak jak piszesz wtedy się nie analizowalo za dużo. Miało się ulubionego gracza i telegazeta jako kompendium wiedzy. Każdy team miał wtedy all stara. Przegrywanie nie było tankowaniem tylko robieniem z organizacji pośmiewiska w lidze. piękne czasy. Dzięki Jings za ten artykuł. bierze nostalgia. Aż chciało by się o tym gadać i gadać; ]
Autor: forward | Data dodania: 01.09.2016, 8:44

Fajny artykuł szefie. Ja też po szkole pierwsze co robilem to włączalem tg i z zacisnietymi kciukami czekałem aż strona się wladuje(jakby coś to pomogło )i zobaczę że Magic wygrali. Na boisku z kumplem graliśmy nawet jak śnieg padał,a że było na ziemi i na górce to nikt się tym jie przejmował. Teraz rzeczywiście brakuje tych chwil beztroski i autentycznej radości z koszykówki. Dzięki za przypomnienie jin
Autor: popes | Data dodania: 01.09.2016, 19:01

Jin, przeczytałem tylko połowę....jesteś Kot , masz ciekawe przemyślenia, czyta się to co piszesz ze zrozumieniem ( pewnie dlatego że też wychowałem się też na telegazecie :) U mnie było podobnie z tą różnicą że kosza wieszaliśmy na stacji trafo i do gry było nas żeby was nie oszukać z 10 dzieciaków zafascynowanych koszykówką....T-shirty też mieliśmy...były specjalne farbki do pisania na materiale Ja bylem cały w gwiazdkach #3 Dennis Scoot 😊
Autor: jingles | Data dodania: 02.09.2016, 21:20

Słuchajcie, no to nie widzę innej opcji jak kolejnych trzech debiutantów na zlocie w 2017 :D Powspominamy sobie :)
Autor: junior85 | Data dodania: 03.09.2016, 19:07

Fajny artykuł. Ja miałem podobnie tzn. obręcz miałem profesjonalną ale tablica ze sklejki ;) Starszy rozumiał pasję więc zainstalował kosz na takiej wielkiej szerokiej desce na odpowiedniej wysokości. Problem w tym, że deska ta była przyczepiona do "starej chałupy" pradziadków. Jak się miało 10 lat (rok 1995) to ciężko było o systematyczność więc dachówki na starym domu szły dosyć często a w niej znajdował się warsztat/składzik przy wykańczaniu nowego domu. O sztuczki było ciężko bo kozłowało się na trawie :) Rzutów oddawało się mnóstwo bo zaprocentowało tym, że w szkole jak dostawałem piłkę to rzucałem i wchodziło. A trzeba zaznaczyć, że mają teraz 171cm wzrostu "gigantem" w szkole nie byłem :) Inny grali a ja dostawałem piłkę i rzucałem... Swoją drogą to mam małe ale, bo wydaje mi się, że na telegazecie były tylko suche wyniki. Box Score brało się z Tempa (wychodziło w dawnej Małopolsce).
Autor: popes | Data dodania: 03.09.2016, 20:01

oczywiście #3Dennis Scott Nie mówcie że nie zauważyliście ;)później Horace, Bo i Ike...mam nadzieje że teraz SERGE IBAKA
Autor: popes | Data dodania: 03.09.2016, 20:07

junior85 rzucający obrońcy też są potrzebni...na zlocie jeśli się uda to mecz rookies vs starzy ;)
ps. Telegazeta wynik plus statsy najlepszych... to stykało
Autor: jingles | Data dodania: 03.09.2016, 22:02

@junior85 Wydaje mi się, że w tamtych czasach na stronie, hmmm, 267(?) były takie słowno-muzyczne opisy najlepszych spotkań. Same statsy pojawiły się jakoś później, ale te opisy były chyba już wtedy i liderzy statsów byli tam wymieniani. 265 - wyniki, 266 - tabele, 267 - opisy :D
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 06.09.2016, 7:38

Jak zwykle rewelacyjny artykuł. Jak dla mnie, chyba najlepszy z subiektywnej serii.Trudno się nie zgodzić z tym co napisał jingles mając 40 lat, 4-ro osobową rodzinę, wymagającą i absorbującą pracę, kredyty i inne zmartwienia dnia codziennego. Piszą tu o sobie, nie o autorze :). Nie zdajecie sobie sprawy, ile bym dał, aby cofnąć się w czasie i raz jeszcze poczuć dumę z Orlando Magic po wygranej serii w PO z Chicago Bulls, którym kibicowali wszyscy moi koledzy. Wtedy kochało się Jordana. Pamiętam jak mama, widząc moje zainteresowanie NBA kupiła mi koszulkę. Taką fioletową z napisem Chicago Bulls. Fioletową, bo oryginalnych w tamtych czasach nie uświadczyłeś, a z napisem Chicago Bulls, bo...no wiecie. Patrz wyżej. Kolor jeszcze bym zniósł, ale Bulls?? Nie założyłem jej nigdy.
Co do kosza, to już kiedyś na łamach naszej strony pisałem i zamieszczałem nawet zdjęcie jak wyglądał. Przypomnę tylko, że przed każdym spotkaniem przykręcaliśmy obręcz z drabiny, a po spotkaniu zawsze ją ściągali, chcąc uniknąć możliwej kradzieży.
A że taki proceder mógł mieć miejsce, wiedzieliśmy doskonale, bo...sami się go dopuściliśmy, za co do tej pory jest mi wstyd-ale nie żałuję:),"organizując" sobie obręcz z boiska z sąsiedniej dzielnicy.
Na tamte czasy zakup kosza, to naprawdę nie była banalna jak teraz, sprawa.
Mam cichą nadzieję, że pozbawieni obręczy potencjalni gracze, nie byli kibicami Orlando Magic.
No cóż: grzechy młodości.
A co do telegazety, to rzeczywiście na 267 stronie były relacje z najciekawszych spotkań, najważniejszych wydarzeń w NBA itp. A kto pamięta, jak czekało się na specjalne wydanie magazynu Sport z dodatkiem Skarb Kibica NBA? Tam była moc. Wszystkie aktualne składy, transfery, prognozy na możliwe zajęcie miejsca w tabeli przez daną drużynę, wywiady itp. Pamiętam jak cieszyłem się widząc w transferach naszego klubu takie nazwiska jak McGrady, Hill, Ewing, Kemp, Juwan Howard i wiele innych. Ależ wtedy byłem naładowany optymizmem na zaczynający się sezon.
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 06.09.2016, 7:39

Tak więc z pełną premedytacją popieram wypowiedzi jingles'a dotyczące konieczności odnalezienia? pielęgnowania? w sobie niczym nie zakłóconej, szczerej radości z bycia kibicem Orlando Magic. Często jest to trudne, ale jak najbardziej możliwe, czego sam mogę być doskonałym przykładem. Może już brak tej "dziecięcej radości", "młodzieńczego zapału i ognia", ale te uczucia zostały zastąpione nie mniej ważnymi i nie mniej dającymi satysfakcję. Lojalność, wierność, wytrwałość i ....zawsze wspomniana przez szefa radość(teraz dorosła). Radość z każdej pozytywnej informacji,każdego pozytywnego zdarzenia i sukcesu Magic.
Łatwo jest dzielić się swoją pasją w środowisku, które tę pasję podziela. Ot, choćby tutaj. Każdy z nas rozumie wypowiedź innego, bo każdy z nas jest fanem Orlando Magic. :)Ja osobiście, dodatkowo, staram się też dzielić moją fascynacją Naszą Drużyną w innym otoczeniu. Mimo faktu, że w większości są to ludzie, których NBA nie interesuje. I faktu, że rodzina składająca się z 3 kobiet, wie, rozumie moją pasję, a córki już od najmłodszych lat, nie potrafiąc jeszcze powiedzieć litery "R" w słowie Orlando, wiedziały jaka jest ulubiona drużyna tatusia, nie można zaliczyć do spektakularnych sukcesów, tak wzbudzenie przeświadczenia w gronie 20-to osobowego zespołu współpracowników, że ewentualny mój "zły humor" w danym dniu może być spowodowany brakiem sukcesów boiskowych Orlando Magic, to już jest coś. Przyznacie chyba?
Dlatego ja Orlando Magic dzielę się z każdym.
Do czego zachęcam i Was.
Cóż pozostaje na koniec?
Semper fidelis Orlando Magic ! :)
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 07.09.2016, 11:11

Co to? Nikt nie pamięta Skarbu Kibica NBA W Sporcie??:)
Autor: popes | Data dodania: 07.09.2016, 17:00

No...Ewing, Shawn Kemp ,Hill ....fakt all stars tamtych czasów choć wiadomo że Pat i Kemp chyba też to były już ostatki ich kariery SHAWN KEMP mega PF jak IBAKA ;)
Autor: popes | Data dodania: 07.09.2016, 17:07

#LaBlacheOne Skarbu Kibica NBA w Sporcie nie pamiętam powiem szczerzę Ale pamiętam doskonale miesięcznik Magic Basketball i tygodnik Basket ( choć tu o NBA było tylko ciut ) Pozdro starzy i młodzi :)
Autor: jingles | Data dodania: 07.09.2016, 18:30

@LaBlacheOne Przypomniałeś mi, apropos kolorów, że ja też miałem pewien gadżet z mało szczęśliwymi kolorami. Tyle, że jednak z Orlando, a nie innego klubu. Z tego co kojarzę podarował mi go tata, który wszedł któregoś razu do domu i zadowolony oznajmił mi, że ma dla mnie bluzę Magic. WOW pomyślałem! Tata dał mi bluzę, była jasno szara, na piersiach miała niebieskawo-seledynowy szeroki pas, na którym po którejś stronie na piersi było wyszywane, pierwsze logo Orlando. Przeżyłem jednak mega konsternację, gdy zobaczyłem, że jest ono... CZERWONE!!! Nie wiem kto i jak na to wpadł, no ale Magic to Magic, poza tym nie chciałem sprawić rodzicom przykrości i trochę chodziłem w tej bluzie :] A potem dostałem koszulkę Startera, już w poprawnych barwach, kupioną na stadionie ŁKSu, na którym w niedziele był bazar. Mam ją do dziś :D

Magazynu Sport kurczę jakoś nie kojarzę. Mam za to dwa pudła MB i Pro Basketu, wezmę na kolejny zlot :D Skrzatos już podziwiał jak u mnie był :D

Oj piękne wspomnienia, piękne!!! A Ibaka faktycznie ma coś wspólnego z Kempem, wcześniej jakoś tego nie skojarzyłem, ale na pewno mają w sobie podona energię! Mowa oczywiście o Kempie z najlepszych lat w Sonics i Cavs.
Autor: popes | Data dodania: 07.09.2016, 18:41

Być może chodzi o dziennik Sport popularny na śląsku...a w innych częściach Polski mniej popularny Ja zbierałem ( tak zbierałem) przegląd sportowy :)Tak sobie pomyślałem koszulka Orlando z nazwiskiem KEMP to też by był rarytas
Ciekawe czy ten wasz kumpel co zbiera koszulki miał Kempa w barwach Orlando Magic ?
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 07.09.2016, 18:44

Wniosek z tego taki, że w tamtych czasach większość producentów odzieży na barwy klubowe nie zwracała uwagi:)
A co do Skarbu Kibica NBA....gdzieś mam jakiś egzemplarz... Gdzieś mam. Jak znajdę, to się pochwalę na forum;-)
Autor: jingles | Data dodania: 07.09.2016, 19:32

Kempa chyba Tomek nie miał. Na pewno było sporo Howardów, Francisy, Hardaway'e. Aż mi się zachciało kupić sobie jakąś koszulkę z zawodnikiem, gdyby tylko jakimś cudem udało się dorwać Darrella Armstronga...
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 07.09.2016, 20:16

Ja to bym chciał koszulkę Nicka Andersona 25. Mimo wiecie czego......
Autor: jingles | Data dodania: 08.09.2016, 6:03

Anderson, Scott, Armstrong, Outlaw - nie pogardziłbym żadną z nich :) Ciekawe czemu na oficjalnej stronie nie wypuszczają takich koszulek retro. Chyba do nich napiszę maila^^
Nick: Rejestracja
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews