Na początek małe spojrzenie wstecz. Zaczyna się sezon 2014/15. Latem do składu Magic dołączyli między innymi Elfrid Payton i Aaron Gordon. Trener Jacque Vaughn zapowiada walkę o PlayOffy i wszystko wskazuje na to, że przebudowa w Magic dobiegła końca. Harris nie dogadał się z Henniganem w sprawie umowy, tak więc Tobias grał o nowy kontrakt. Już po pierwszych meczach było wiadome, że ten sezon to kolejny blow-out. Nad Amway Center zawisła biała flaga - tankujemy!
Oczy Magicznych Fanów zamiast na drzewko PlayOffów, znów patrzyły na draftowe mocki. Rob ogłosił, że w drafcie poszukuje shootera. Okej, wydawało się to uzasadnione. W końcu Payton, Oladipo, Harkless i Gordon to gracze którzy mieli stworzyć trzon defensywy. Do ataku mieliśmy tylko Vucevica i rozkręcającego się Evana Fourniera. Wybór shootera w drafcie był jak najbardziej rozsądny, tym bardziej że na stole leżała niepodpisana umowa z Harrisem, a wpływ na jej podpisanie miał zasiadający na krzesełku trenera Scott Skiles.

Rob Hennigan lubi zaskakiwać. Potwierdził to rok wcześniej, biorąc do drużyny Aarona Gordona i Elfrida Paytona. Tym razem było nie inaczej. Draft 2015 był mocnym draftem. Drużyny miały do wyboru takich graczy jak Karl-Anthony Towns, D’Angelo Russell, Jahlil Okafor, Willie Cauley-Stein, czy Kristaps Porzingis, lecz wybór naszego GM’a padł na młodego chojraka z Barcelony - Mario Hezonje. Chorwat znany był jako typ cwaniaka, który nie wyznaje zasady respektu dla przeciwnika. Ignorancki wyraz twarzy i butne wypowiedzi, sprawiały wrażenie, że Hezonja jest bardzo pewny swoich umiejętności. Już wtedy można było skazać go na porażkę. Brak szacunku dla przeciwnika? Na takim koniu daleko nie zajedziesz. Shaquille O’Neal w swoim pierwszym meczu przeciwko Patrickowi Ewingowi powiedział słynnemu centrowi “To zaszczyt dla mnie, grać przeciwko panu, Panie Ewing" Hezonja natomiast wypowiadał się w tonie: “Będę grał bez respektu dla każdego zawodnika, nieważne czy to rookie czy weteran". Jak widać, NBA szybko sprowadziła go na ziemię.
Koniec konców Harris podpisał umowę, zatem Hezonja miał wzmocnić ławkę rezerwowych. Nawet nieźle jak na zawodnika, który dołączył do ekipy kończącej przebudowę. Skilles miał zająć się talentem Hezonji i choć Chorwat nie zachwycał w Summer-League i preseason, kibice ciągle wierzyli w jego talent. Debiut Hezonji w NBA wypadł nawet przyzwoicie. 11 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty - mamy talent drodzy państwo!

Jednak im dalej w las tym ciemniej. Hezonja na parkiecie wyglądał bardziej jak dziecko we mgle, niż chojrak którego udawał przed sezonem. Fatalna skuteczność, mało punktów, brak pomysłu na odnalezienie się w grze, to właśnie cechuje Mario Hezonje. Trener Skiles mimo wszystko wierzył w Chorwata, dając mu minuty nawet jak mu totalnie nie szło. Skuteczność Hezonji nie przekraczała 50%, no chyba że była liczona z dwóch rzutów. Mario bardzo rzadko rzucał powyżej dziesięciu punktów, co jak na zawodnika typu shooter, jest wynikiem bardzo słabym.. Ale spokojnie, to jego pierwszy sezon, gość jest z Europy, potrzebuje się odnaleźć w nowym świecie. Zaledwie końcówka kwietnia była promyczkiem nadziei na nadchodzący sezon.
Wróćmy do teraźniejszości. W przerwie letniej Mario Hezonja pojechał z reprezentacją na Igrzyska Olimpijskie do Rio. Tam był postacią o wiele ważniejszą dla zespołu, a mimo to Mario furory nie zrobił. Zagrał w swoim stylu, rzucając 16 punktów w openerze, a później ceglił na potęge. Po powrocie do Orlando, gdzie stanowisko trenera objął Frank Vogel, Mario zaczął intensywne treningi. W USA ciągle widziano w nim wielki talent, a Frank Vogel miał być właściwą osobą do rozwinięcia potencjału Hezonji. Vogel jednak głupi nie jest i gdy zobaczył jak Hezonja pudłuje najłatwiejsze rzuty, a na boisku rusza się jakby miał pełno w gaciach, szybko odciął go od gry. W jego miejsce wskoczył Damjan Rudez. Jest to zawodnik z niższej półki, który po pierwsze nie oddaje tysięcy nieprzemyślanych i niecelnych rzutów, a po drugie jak już rzuca to zazwyczaj trafia.

Ale coś ty Szalan się tak tych punktów uczepił? Nic tylko skuteczność, punkty, skuteczność, punkty. W porządku, gdyby Hezonja nie grał dobrze w obronie, spoko - mogę wybaczyć, gdyby nie rozgrywał jak rasowy point-guard, spoko - mogę wybaczyć, ale nie mogę patrzeć na to, jak zawodnik dla którego zbieraliśmy lanie od każdej drużyny w lidze, który miał być shooterem, dawać punkty drużynie, (sorry ale muszę to powiedzieć) napi**dala cegłami na lewo i prawo, marnuje dawane mu minuty i jest bezużyteczny dla zespołu.
Czy wymagania wobec Hezonji są duże? NIE! Wystarczy, że przez 15- 20 minut gry rzuci jakieś 10-18 punktów na skuteczności powiedzmy powyżej 40% A Hezonja w rankingu True Shoting Percentage zajmuje zaszczytne PRZEDOSTATNIE miejsce!!! Ciężko jest powiedzięć cokolwiek dobrego na temat Hezonji. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to fajne dla oka kończenie akcji z kontry.
Być może znów się pospieszyłem. Może ludzie, którzy wiedzą coś więcej o Hezonji i widzą go na treningach poza meczami, mają o nim inne zdanie. A co Wy sądzicie? Jak widzicie przyszłość Hezonji? Czy warto wierzyć w tego zawodnika, a może trzeba dopisać go do listy upadków Hennigana? Czekam na wasze opinie w komentarzach!
BE MAGIC!