Kontuzje nie oszczędzają naszych ulubieńców, cały ten sezon opuści Isaac, do gry nadal nie jest zdolny Aminu, początek sezonu opuszcza również Ennis, a teraz na kilka tygodni wypadł Okeke (który opuścił cały zeszły sezon). Dodatkowo spotkanie z Sixers opuścił Ross, a ostatni, przegrany mecz z Thunder Magic musieli grać bez Fourniera, który opuścił parkiet z bólem pleców po zaledwie 8 minutach podczas przegranej z Sixers.
Te urazy na pewno miały wpływ na postawę Magic w ostatnich 2 spotkaniach, które nasi ulubieńcy przegrali po tym jak zaczęli sezon od wyniku 4-0.
Pierwsze starcie z Thunder było wyrównane, choć to drużyna z O-Town była cały czas na niewielkim prowadzeniu. 51% z gry, ograniczenie strat do zaledwie 11 i dobra ostatnia kwarta pozwoliły na ostateczne zwycięstwo 118-107. Liderem Magic w tym meczu był Vucevic - 28 pkt, 10 zb, a najlepszy mecz z barwach Orlando zaliczył Bacon - 18 pkt, 8 zb, 9/10 z gry.
Mecz z Sixers to był po prostu blowout, od samego początku to goście z Philly narzucili swoje tempo gry i już po pierwszej kwarcie mieli 16 pkt przewagi. Bez Fourniera i Rossa nasi ulubieńcy nie zdołali już podjąć walki, a trafiając niespełna 35% z gry nie mieli do tego zupełnie argumentów. Vuc zrobił double-double 19/10, a z ławki Anthony miał 16 pkt i 7 zb, ale trafił tylko 5 z 18 rzutów. Czy z Fournierem i Rossem byłaby szansa na zwycięstwo? Tego nie wiadomo, ale na pewno łatwiej byłoby nawiązać walkę.
Na koniec tygodnia ponownie graliśmy z OKC, tym razem u siebie i niestety tym razem goście wzięli rewanż wyrywając w ostatniej kwarcie zwycięstwo 108-99. Problemem gospodarzy ponownie była skuteczność (37% z gry, 26% za 3). Nie pomogło nawet dbanie o piłkę (tylko 6 strat), ani świetny mecz Vucevica - 30 pkt, 13 zb.
Po wspaniałym początku część z nas spodziewała się chyba, że Magic do końca sezonu będą na szczycie konferencji. Świat nie jest jednak tak kolorowy, szczególnie gdy pojawiają się urazy. Nie ma jednak co panikować, bo patrząc na grę Orlando widać sporo pozytywów. Mnie szczególnie rzucił się w oczy spokój i dobra organizacja gry, co zaowocowało pierwszym miejsce w lidze pod względem najmniejszej ilości strat (10,8 na mecz). Magic są też w pierwszej dziesiątce jeśli chodzi o zbiórki, wyraźnie poprawili też dostawanie się na linię (11. miejsce + najlepsza skuteczność FT w lidze), a zdecydowanie największym problemem jest póki co atak, co skutkuje okupowaniem dołu tabeli jeśli chodzi o skuteczności z gry i za 3 oraz asysty.
Przed teamem z O-Town dość trudny tydzień, najpierw dwa mecze u siebie z Cavs, którzy póki co zaskakują i podobnie jak Orlando mają bilans 4-2. Na koniec tygodnia czeka nas wycieczka za Zachód i mecze back-to-back z Rockets i Mavs. Liczymy na powrót do zdrowia Fourniera i pozostanie przy dodatnim bilansie po nadchodzących 7 dniach. GO MAGIC!!!