Magic w minionym tygodniu byli jedną z najgorszych ekip w lidze. Trudno się temu dziwić skoro poza grą jest dużą część podstawowych graczy. O Isaacu i Aminu już nawet nie wspomnę, ale Fultz, Fournier, Okeke, Carter-Williams wciąż nie są zdolni do gry i ciężko w tym momencie w drużynie z O-Town wskazać choćby jednego typowego playmakera. Sorry Anthony, sorry Bone. (yyy kto?)
Weltman powinien upolować rozgrywającego z listy wolnych agentów, no chyba że jednak planem Orlando jest prowadzenie gry przez debiutanta, Jordana z nr 23 na koszulce i Gordona ;-) Takie działanie zmierza w kierunku horyzontu, nad którym widnieje napis "DRAFT".
Przez ostatnie 7 dni Magic rozegrali 3 spotkania z silniejszymi rywalami. Dwa pierwsze to blowouty z Bucks i Celtics, drugi z zaplanowanych meczów z Celtami nie odbył się z uwagi na brak wymaganej liczby graczy w teamie z Bostonu spowodowany przez sprawy covidowe. Ostatnie spotkanie z Nets, którzy mieli w swoich szeregach po raz pierwszy pozyskanego w wielkiej wymianie Hardena, było pełne walki, a nasi ulubieńcy walczyli do końca, ale nie byli w stanie przeciwstawić się duetowi Durant/Harden.
Zdecydowanym liderem w minionym tygodniu był Vucevic, który powrócił do bardzo dobrej formy po dość spokojnym początku sezonu. Nieźle spisywał się też Gordon, swoje robi Bacon, jednak debiutant Anthony - rzucony na głęboką wodę po kontuzjach Fultza i MCW - wciąż ma problemy ze skutecznością i widać, że potrzebuje jeszcze czasu by przystosować się do gry w NBA.
Najbliższy tydzień dla Magic to kontynuacja spotkań na wyjeździe, ale z nieco łatwiejszymi rywalami - Knicks, Wolves, Pacers. Liczymy, że uda się wrócić na zwycięską ścieżkę.
GO MAGIC!!!