Magic wygrali z Kings i to największe zaskoczenie tego tygodnia. Bo przecież takim nie mogą być chyba kolejne kontuzje. Cole Anthony opuścił boisko po 14 minutach gry w meczu z Blazers trzymając się za ramię. Mecz później (przeciwko Warriors) zastępujący go w pierwszej piątce Mason opuścił plac gry po zaledwie 4 minutach - pachwina. Obaj mają status day-to-day i nie wiadomo czy zagrają w niedzielę przeciwko Suns.
Co ciekawe - do gry na mecz z Blazers wrócił po 14 miesiącach przerwy Aminu. Zagrał 5 minut... Spudłował oba osobiste. W kolejnych dwóch spotkaniach nie wystąpił.
W wygranym meczu z Kings w końcu zdolny do gry był Carter-Williams i pod nieobecność innych PG wyszedł w pierwszej piątce i spisał się bardzo fajnie - 21 pkt, 7 zb, 7 ast. Magic zwyciężyli 123-112 po kolejnym heroicznym boju Vucevica - 42 pkt, 9 zb, 4 ast. Vuc zdecydowanie zasługuje na kolejny wybór do ASG.
Z Blazers Magic nie mieli dużo do powiedzenia, gospodarze kontrolowali spotkanie w Oregonie i wygrali spokojnie 106-97. Vuc - 27/15, z ławki Ross - 22 oczka.
Co ciekawe nasi ulubieńcy powalczyli z Warriors. Dopiero w ostatniej kwarcie gospodarze odskoczyli, a na parkiecie szalał Curry, który trafił 10 trójek i zanotował 40 pkt. Nasi dostali 25/13 od Vuca na słabej skuteczności i po 20 oczek od Bacona i Rossa.
No i tyle, skład jest zupełnie rozsypany, na playoffs nie ma szans, trade deadline się powoli zbliża, a my znów patrzymy na odwróconą tabelę i zaczynamy śledzić mocki.
Aha - ponoć inni GMowie nie spodziewają się, żeby Gordon zmienił klub przed końcem sezonu.