STATYSTYKINo dobrze. No to statsy. Obiecałem szczegółowe dane o Banchero i będą. Ale najpierw zobaczmy jak wyglądało te 10 spotkań. W skrócie? Zapaść w obronie.
Mecze 30-40 vs Mecze 1-30
Bilans – 5-5 (13. miejsce) vs 17-13 (12. miejsce)
Punkty zdobyte – 113,4 (18. miejsce) vs 117,2 (14. miejsce)
Punkty stracone – 115,5 (17. miejsce) vs 114,8 (12. miejsce)
Asysty – 27,3 (11. miejsce) vs 25,9 (16. miejsce)
Zbiórki – 43,4 (14. miejsce) vs 45,0 (11. miejsce)
Zbiórki ofensywne – 11,2 (14. miejsce) vs 12,0 (11. miejsce)
Zbiórki defensywne – 32,2 (16. miejsce) vs 33,0 (9. miejsce)
% wygranych ofensywnych zbiórek – 30,2% (15. miejsce) vs 32,4% (9. miejsce)
% wygranych defensywnych zbiórek – 68,5% (19. miejsce) vs 71,5% (3. miejsce)
Przechwyty – 8,0 (18. miejsce) vs 8,4 (16. miejsce)
Straty – 12,9 (7. miejsce) vs 14,4 (10. miejsce)
Bloki – 4,8 (16. miejsce) vs 5,3 (8. miejsce)
Tempo gry – 99,12 (18. miejsce) vs 101,21 (13. miejsce)
Skuteczność z gry – 46,6% (20. miejsce) vs 46,8% (16. miejsce)
Skuteczność z gry za trzy – 32,7% (26. miejsce) vs 34,3% (27. miejsce)
Skuteczność z osobistych – 77,7% (20. miejsce) vs 78,9% (13. miejsce)
True shooting – 56,3% (21. miejsce) vs 57,8% (18. miejsce)
Rating ofensywny – 113,1 (19. miejsce) vs 114,9 (11. miejsce)
Rating defensywny – 115,5 (20. miejsce) vs 112,8 (8. miejsce)
Net rating – -2,4 (19. miejsce) vs 2,1 (11. miejsce)
Asysty/Straty – 2,12 (7. miejsce) vs 1,79 (14. miejsce)
Punkty po stratach – 17,8 (14. miejsce) vs 18,5 (13. miejsce)
Punkty drugiej szansy – 12,5 (25. miejsce) vs 16,6 (8. miejsce)
Punkty z szybkiego ataku – 11,7 (28. miejsce) vs 18,4 (2. miejsce)
Punkty z „pomalowanego” – 54,8 (7. miejsce) vs 54,2 (6. miejsce)

No to teraz popatrzmy na Banchero i dla porównania na Franza.
Paolo Banchero
Rodzaj rzutu – Rozkład rzutów – Skuteczność rzutów
Spod obręczy (< 0,9 m) – 25,0% - 70,9%
3-10 stóp (0,9-3,05 m) – 28,8% - 43,7%
10-16 stóp (3,05-4,88m) – 16,7% - 37,2%
16-23 stóp (4,88-7,24 m) – 6,66% - 45,2%
Za trzy (> 7,24 m) – 22,9% - 25,2%
Franz Wagner
Rodzaj rzutu – Rozkład rzutów – Skuteczność rzutów
Spod obręczy (< 0,9 m) – 26,2% - 72,0%
3-10 stóp (0,9-3,05 m) – 36,1% - 44,2%
10-16 stóp (3,05-4,88m) – 7,3% - 42,9%
16-23 stóp (4,88-7,24 m) – 4,2% - 37,5%
Za trzy (> 7,24 m) – 26,2% - 36,0%
OK. Ale to jeszcze za wiele pewnie nie powie. Oczywiście widać, że klasyczny półdystans i te trójki to do poprawy. Ale popatrzmy na wcześniejsze lata. Jeśli chodzi o rozkład rzutów to Paolo w tym sezonie oddaje ich najwięcej w karierze z bliskiego dystansu, a najmniej z dalekiego dystansu. Czyli ogólnie zbliżył się do kosza (np. za trzy do tej pory było to tak (od sezonu 22/23, 23/24, 24/25): 25,4%, 24,9%, 29,9%; z dalekiego półdystansu: 12,7%, 10,8%, 11,4%). A skuteczność? Znowu najgorsze w karierze % z dystansu i półdystansu. Z kolei spod kosza i bliskiego półdystansu jest dobrze (spod kosza ma najlepszy % w karierze, od 3-10 stóp, drugi wynik w karierze (w zeszłym roku było to 45,0%), 10-16 stóp najgorszy wynik jak do tej pory, 16-23 stopy tu znowu najlepszy % ever, no i za 3 zdecydowanie najgorszy (29,8%, 33,9%, 32,0%)). Co jeszcze widać? Paolo robi najmniej dunków (18; 4,7% rzutów to dunki (we wcześniejszych latach 5,4%, 6,3%, 5,5%)). Trójki z narożników są imponująco dobre, najlepszy % w karierze (42,9%), co poniekąd pokrywa się z bardzo dobrym % z gry z dalekiego półdystansu. A i ostatnia rzecz. Irytuje nas to ciągłe iso-play, nie? A tu niespodzianka. Procent asyst przy rzutach Banchero jest najwyższy w historii (czyli de facto świadczy to, że tego iso-play jest mniej). 43,8% rzutów celnych za dwa poprzedzonych jest asystą i aż 92,6% za trzy. A to już jest absurdalny wynik. Czyli albo catch-and-shoot za trzy albo chłopie daj sobie spokój z rzucaniem :D (choć chyba ta trójka na wygraną z Brooklynem jest tą jedną z dwóch, które wpadły bez asysty).
A i na koniec. Niedługo będzie Is this anything na życzenie 99zajac99. Sprawdzę te trójki i zobaczymy czy pogarszanie się statystyk trójek po założeniu koszulki Magic to rzeczywistość czy tylko nam się tak wydaje.
PODSUMOWANIE OSTATNICH SPOTKAŃssonicsl subiektywnieJak tu nas podsumować w tych ostatnich 10 meczach? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Chyba tak, nie? No bo bilans 5-5 to nie dramat. Ani on zły, ani on dobry. Bilans 5-5 z zespołami z którymi graliśmy to już jednak nienajlepsza informacja. Bilans 5-5 patrząc na to jak graliśmy to z kolei wspaniała informacja. Bo powiedzmy sobie szczerze. Graliśmy straszną padlinę. Statystyki te powyżej tylko to potwierdzają. Jak już nam się udawało wygrać to o włos. Jak przegrywaliśmy to po marnej grze. Hornets, Bulls, Wizards!!! Tego nie powinno być. Drużyna z takimi aspiracjami jak nasza nie może tak przegrywać.
Wiecie co mnie najbardziej irytuje? Że czasem rozgrywamy akcje w których ruchu jest tyle co na zawodach dla stulatków. Jakby wszyscy pozostali nasi zawodnicy byli widzami i oglądali razem z nami co ten gość z piłką teraz zrobi. I najczęściej tym gościem jest Banchero. A Paolo cóż… ma chyba za sobą najgorszy etap swojej przygody z NBA. Okropnie wyglądał fizycznie i mentalnie. Na szczęście ostatnie spotkania są jakby światełkiem w tunelu (i to nie jest nadjeżdżający pociąg!). Oby z każdym tygodniem i z każdym meczem było coraz lepiej i oby te nogi coraz lepiej pracowały. Oby.
A najlepszą rzeczą jaka się nam przytrafiła w tym okresie to z pewnością powrót do gry Moritza Wagnera. Rok czekania i jest. Już w pierwszym swoim spotkaniu dodał drużynie energii. Owszem, rzutowo jeszcze zardzewiały, ale myślę, że do ASW wróci już na swoje tory.
W każdym razie. Nie tego się spodziewałem po tej serii dziesięciu spotkań. Obstawiałem mocny bilans 8-2, może 7-3 a może nawet 9-1. Więc tak, jestem po prostu rozczarowany.
jingles subiektywnieTak jak pisałem na shoutbox - oglądając mecze Magic było mi ostatnio po prostu smutno. Niemoc, brak chęci, brak energii, non stop rozwalane przewagi. Obejrzałem w tym sezonie wszystkie mecze Orlando, ale przed tym z Pelicans, mimo że był rozgrywany o 21, miałem zawahanie, czy może by tak odpuścić, ostentacyjnie, obrazić się... No to Moe Wagner musiał wrócić i cały misterny plan w pizdu. Dokładnie o 22:56 napisałem do skrzatosa: "My to przejebiemy". I wtedy zaczęli grać... Także jak coś to mam już receptę na zwycięstwa, tylko muszę oglądać live :D W dwóch najbliższych meczach zapewniam wsparcie :D
A tak zupełnie serio - coś niedobrego dzieje się w Magic i nie są to tylko kontuzje. Mental siadł, Mosley sobie chyba nie do końca radzi, chwilami wystawia mocno dyskusyjne piątki, no i my ciągle, ciągle, ciągle tracimy fajnie wypracowane przewagi. Banchero na rozegraniu to nie jest dobry pomysł, chociaż on coraz lepiej asystuje, ale nie mogę patrzeć jak po kilku kozłach łapie piłkę i przez 5 sekund stoi nie wiedząc co z nią zrobić. Inni z resztą też wtedy stoją. O stratach nie wspomnę. Dobrze, że Richardson i Penda wnoszą trochę ruchu i młodzieńczej energii, wyglądają póki co naprawdę ok, w porównaniu do naszych innych dalszych wyborów z ostatnich lat (prawda Howardzie i Houstanie?). Mam nadzieję, że jak wróci Suggs to wróci życie w tej drużynie, bo póki co jesteśmy totalnymi przeciętniakami, a oczekiwania były na topkę Wschodu.
I kontuzje kontuzjami, ja rozumiem że wypadło dwóch graczy S5, ale bilans 5-5 z takimi drużynami jak mieliśmy w ostatnich 10 meczach to jednak wstyd. I obyśmy nie ustanowili rekordu naprzemiennych zwycięstw i porażek, bo do wyrównania brakuje nam chyba jednego meczu (porażki), a ja chciałbym dwóch zwycięstw w Europie, co złamie ten łańcuszek.
Kolejne 10 spotkań to już nieco trudniejszy terminarz. I jak nic w naszej grze się nie zmieni, to o utrzymanie bilansu powyżej 50% będzie ciężko. Magic muszą zrobić wszystko, żeby się podnieść i wbrew pozorom ten trudniejszy terminarz czasem w tym pomaga. Franz, Jalen, wracajcie i tchnijcie razem z Moe serducho w ten team!
skrzatos subiektywniePopadliśmy w przeciętność... wydawało się, że teraz ma być łatwiej, bo teoretycznie słabsi rywale i mieliśmy polepszyć swój bilans, by wskoczyć do top 4 Konferencji. Nic z tych rzeczy... Magicy przeplatają porażki ze zwycięstwami, i nadal plasują się poza czołową czwórką Wschodu. Co prawda inni też nie grają cudów (z ostatnich 10 spotkań tylko Wolves i OKC mają więcej niż 6 wygranych, ci pierwsi 7, a Thunder 8), ale powinno być lepiej. 32,7% (ostatnie 10 meczów) za trzy - to statystyka która boli najbardziej. Miało być w tym elemencie lepiej, bo przecież po to ściągnęliśmy Bane'a, a jest nadal bardzo kiepsko. W poprzednich rozgrywkach trafialiśmy 31,8 % trójek, a teraz dalej marne 33,9%. Czy to się kiedykolwiek zmieni ?
Co do zawodników to ciężko mi powiedzieć, kto się najbardziej wyróżnił, a kto najbardziej zawiódł, bo również i ich występy były w kratkę, ale nadal fajnie prezentuje się Black, który bardzo fajnie rozwija się w ataku. Jego 42% za 3 to jakaś anomalia. Odważnie wchodzi pod kosz i nawet nie boi się półdystansu. Nie martwcie się jego średnio trzema stratami na mecz, bo to normalne w pierwszej fazie od kiedy tak urósł w ataku. Cieszy oczywiście powrót Mo Wagnera, który wraca po zerwaniu ACL i miejmy nadzieję, że on się nam bardzo przyda jak wejdzie w ten rytm NBA. Banchero Ma lepsze i gorsze mecze, ale co z nim się ogólnie dzieje to nie wiem, chociaż bardzo bym chciał powrotu tego dawnego Banchero, z energią i chęcią do gry. Najbliższe mecze to minimum 5 zwycięstw, ale czy damy radę?
3 GRACZY NA PLUS, 3 GRACZY NA MINUSKto na plus?
1. Anthony Black – No no no. W ostatnich 10 spotkaniach 20,7 pkt, 50,7% z gry, 41,7% za trzy, 5,5 as. Niewątpliwie Anthony wykorzystuje daną mu szansę gry w s5. Tak trzymać!
2. Jase Richardson – Jak na rookiego to gra na wysokiej pewności siebie. Jak tylko ma okazję rzucić trójkę, to rzuca. A jak nie ma okazji to wchodzi pod kosz. I jakoś mu nie przeszkadzają gorsze warunki fizyczne. Odważnie i do przodu. Czasem jedynie możemy żałować, że nie dostaje więcej minut w meczu…
3. Noah Penda – W zasadzie jak wyżej, ale Noah warunki fizyczne do walki podkoszowej ma i u Francuza większy nacisk położony jest na grę defensywną. Do tego niespodziewanie daje nam 44,7% za trzy. I ponownie możemy tylko czasem żałować, że nie gra więcej.
Kto na minus?
1. Tyus Jones – I nie zmienia się nic, trzeba w wymianę iść. Niby jako jedyny, pod nieobecność Suggsa, może przekozłować piłkę przez połowę, niby nie ma strat, ale… Dajcie spokój.
2. Paolo Banchero – Pierwsze spotkania w tej serii to był najgorszy Paolo ever. No ale później nastąpiło odbicie. Ostatecznie kończy z solidną skutecznością z gry 48,2%. Jest naszym najlepszym asystującym, najlepszym zbierającym, ale … to jeszcze nie to. Życia, więcej życia w tej grze.
3. Jett Howard – Chwilę myślałem kto jako trzeci, w końcu pomyślałem „Trzecim będzie ten kto miał najniższy % z gry”. Szczerze? Nie stawiałem, że to będzie Howard a już na pewno nie przypuszczałem, że w 6 meczach które rozegrał zanotował 12% z gry. 12%. Uuuuuaaaaaa. (Ok. 0% zanotował Orlando Robinson, no ale on zagrał łącznie 3 minuty i ani raz nie rzucił, so… disqualified!).
1*. Tu mieli się pojawiać tylko zawodnicy, ale nie mogę nie wspomnieć o naszym trenerze. A więc tak naprawdę numer 1 dla Jamahla Mosleya. Jego rotacje powodują, że przez mózg, gardło, krtań i usta wydobywa się u mnie okrzyk WTF?! Ja nie rozumiem co on kombinuje, co on wyprawia, na co liczy. Wystawia 5 Bitadze-Howard-Bane-Jones-Richardson aby po chwili grać Black-Bane-Penda-Banchero-Isaac. W tej pierwszej piątce to kto był power forward? Howard? Bane? Wtedy nas Sixers niszczyli na tablicach. JA GO PO PROSTU NIE ROZUMIEM.
PROGNOZA OCZEKIWAŃ NA NASTĘPNE 10 SPOTKAŃNiech wróci Franz (czyli już dziś), niech wróci Suggs, niech ta plaga kontuzji się w końcu skończy. Wtedy i bilans spotkań wygranych się poprawi. Zróbmy 6-4, będę ukontentowany. Tylko żadnych kontuzji. Dość. Wystarczy. I jak się da to sprowadźmy kogoś na rozegranie za Jonesa. Jakiegoś weterana. Może mieć nawet 40 lat. I być aktualnie zawieszonym w swoim klubie. Kogokolwiek ;)
I już tak naprawdę na sam koniec. To bardzo miłe, że to my otwieramy powrót NBA do TVP. Także, zaraz zasiadamy przed telewizorami, oglądamy i oby obyło się bez jakiejś kompromitacji z naszej strony. Niech widzowie w całej Polsce zobaczą kawał porządnego basketu.