ssonicsl subiektywnie Parafrazując słowa głównego bohatera pewnego znanego polskiego filmu: Światełko widzę, światełko! Nie jarzy wprawdzie mocno po oczach, ale daje nadzieję. Po pierwsze. Javon Carter. Jakież to jest orzeźwienie po występach Tyusa Jonesa! Biega, broni, podaje, coś rzuca, coś tam nawet trafia, żyje meczem! Duży upgrade drużyny. Tyusowi życzę jak najlepiej, ale… cieszę się, że już u nas nie gra. Po drugie. Desmond Bane odnalazł trójkę. W ostatnich 10 meczach notuje 53,7% w rzutach dystansowych trafiając przy tym 3,6 rzutu na mecz! Po trzecie. Paolo Banchero wraca do swojej top dyspozycji fizycznej. Znowu. Jak rok temu. Po All Star Weekend. W ostatnich 5 spotkaniach zalicza 26,4 pkt przy 51,8% skuteczności z gry. To są światełka. Problemy? Suggs i Black pod formą, Franz dalej nie wiadomo kiedy wróci. A i Mosley na ławce ;)
Patrząc na nasze kolejne 10 spotkań to minimum powinniśmy zrobić bilans 5-5. 6-4, czyli powtórkę z tej dziesiątki spotkań, przyjmę, ale się nie ucieszę przesadnie. 7-3 to będzie już dobry wynik. Najcięższe mecze, które nas czekają to te z Wolves, Cavs, Thunder i … Hornets. 3 miesiące temu bym tak mógł napisać co najwyżej dla żartu. Teraz to już nie jest żart. Charlotte jest mocne. I to nie jest zasługa boskiej formy Balla, oj nie.
jingles subietywnieMam wrażenie, że co podsumowanie piszemy coś o zdrowiu graczy Magic, nie inaczej jest tym razem. Wagner wciąż poza grą, Suggs wrócił, ale jest jakiś niepewny, ostatnie dwa mecze opuścił Black, a ostatni z Wizards - Carter Jr. Mimo to Magic zrobili bilans 6-4, a naprawdę niewiele brakowało, żeby było nawet 8-2. I to z jednej strony daje nadzieję i powody do optymizmu, a z drugiej - pozostawia spory niedosyt w sytuacji, gdy zaczyna się kluczowy etap sezonu i walki o miejsce w playoffs.
Szkoda spotkań z Bucks (to drugie) i Suns, były spokojnie do wygrania. Oba jakby pokpione, oba bez odpowiedniego zaangażowania. Ale chyba jeszcze bardziej szkoda meczu z Rockets, w którym z +19 zrobiło się -2 w 3 minuty runu 21-0 rywali... W Kia Center... Ehhh.
Cieszy postawa Bane'a i Banchero. Ten pierwszy jest ostatnio niesamowity, w opisywanym okresie był najlepszym strzelcem Magic - 25,9 pkt/m, 59,3% z gry, 53,7% za 3 (!!!), 85% FT, a do tego po 3,5 zb i ast. Des stał się pewniejszy, ma też większy usage i częściej dostaje piłkę na czystej pozycji za łukiem. Nadal świetnie gra pod koszem, za takiego Bane'a oddaliśmy te wszystkie wybory w drafcie.
Banchero po ASW również odżył, gra bardziej twardo, nadal traci jednak sporo piłek (3,3 str/m). Poprawił jednak skuteczność za 3 (36,6%), częściej dostaje się na linię (8,2 FTA/m), co przekłada się na średnie 23,9 pkt, 8 zb i 5,8 ast/m.
Gra Orlando momentami, coraz dłuższymi, wygląda naprawdę OK. Napędziliśmy stracha świetnym ekipom Rockets i Pistons, ale brakuje nam koncentracji, która przełoży się na kontrolowanie meczu. I za to po raz kolejny sporo winy ponosi Mosley.
Przed nami ciężkie 10 spotkań, trzeba się solidnie spiąć by wyjść z nich z dodatnim bilansem. Ale musimy to zrobić jeśli chcemy uniknąć play-in.
skrzatosPodopieczni trenera Mosleya mają za sobą udaną trasę po Zachodzie (3-1), planowe zwycięstwa ze słabszymi (Bucks, Jazz, Wizards), ale i porażki na własnym parkiecie z Rockets i Pistons. Właśnie to jak gramy oraz pozycja Magic w tabeli Wschodu (i w całej NBA) pokazuje, że (niestety) jesteśmy ligowym średniakiem (mimo o wiele większych oczekiwań oraz prognoz ekspertów).
6 zwycięstw i 4 porażki w ostatniej dziesiątce spotkań, bilans 32-28 i 7. miejsce w Eastern Conference sprawia, że w najlepszym przypadku na koniec Regular Season możemy liczyć chyba maksymalnie na 5. miejsce, choć przy takiej ciągłej grze w kratkę bardziej jest możliwe, że drugi rok z rzędu czeka nas walka w Play-In...
Już w poprzednim sezonie gra Magic zaczęła wyglądać gorzej, przestaliśmy być fun-to-watch, co rusz męczyliśmy się z teoretycznie słabszymi ekipami i teraz jest bardzo podobnie. Patrząc na ostatnie 10 meczów widzimy: szczęśliwe (dzięki tankowaniu Utah) zwycięstwo z Jazz, dwie planowe wygrane z innymi tankowcami jak Kings czy Wizards, ale również ważne (choć i szczęśliwe) wygrane w Los Angeles. Porażka z Bucks, którzy zrewanżowali się Magic po dwóch dniach, jeśli dobrze liczę to pierwszy przegrany mecz po game-winnerze przeciwników (osłabionych Suns) oraz dwie istotne porażki na własnym parkiecie z mocniejszymi rywalami (Rockets, Pistons). Czyli po prostu przeciętność...
Nadal nie wiadomo co będzie z kontuzją Franza Wagnera i czy on w ogóle jeszcze wybiegnie w tym sezonie na parkiet? Relacje na linii Banchero-Mosley są nadal napięte (wypowiedzi po meczu z Pistons o braku ulepszeń po przerwie i odpowiedź o tym, że niektórzy Magicy [czytaj: Banchero] nie grali wystarczająco twardo) i chyba już nie do naprawienia. Rotacje, których chyba powoli sam nie rozumie sam Mosley, atak w którym często nie wiadomo o co chodzi oraz obrona, w której nie zawsze każdemu się chce...
Offensiv Rating za ostatnie 10 spotkań pokazuje jakie nadal mamy kłopoty w ataku. 18. miejsce w NBA – 113,5, ale i aż 8 lepszych drużyn przed nami na Wschodzie... Jeśli chodzi o obronę to jest nieco lepiej – 108,1 (7. miejsce w lidze) i tylko cztery drużyny ze Wschodniego wybrzeża przed Magikami. 36,3% za 3 wygląda jak na nas bardzo przyzwoicie (dzięki Bane!), co daje 10. miejsce w lidze i 5. na Wschodzie. Niestety nie zbieramy... 41,5 zbiórki na mecz (23. miejsce), tylko 8,7 zbiórki w ataku (28. miejsce), no ale niestety jak nasz podstawowy center zbiera 7,6 piłki na mecz to czego tu oczekiwać... Z pozytywów można przytoczyć jeszcze liczbę strat, która (w ostatnich 10 meczach) średnio wynosiła 12,3 co daje 1. miejsce w lidze.
Zawodnicy na plusDesmond Bane – 25,9 pkt to chyba nawet więcej niż byśmy od niego oczekiwali, 59% z gry i fenomenalne 54% za 3 (przy aż 6,7 próby na mecz) to już kosmos jak na gracza Orlando. Des często jest naszym go-to-guy'em i przejmuje kontrolę w ataku Magic, który często ma kłopoty w pewnych okresach meczu. Bane dołożył do tego 3,5 ast oraz 1,3 stl co pokazuje jego zaangażowanie i to chyba najbardziej waleczny zawodnik drużyny z O-Town.
Paolo Banchero – powoli jest lepiej choć i tak złośliwi powiedzą, że to tylko puste statystyki. Wiadomo, że chcielibyśmy by Paolo pokazywał się w tych najważniejszych meczach z najtrudniejszymi rywalami, ale patrząc przez pryzmat całego sezonu to za te 10 spotkań myślę, że powinien tu być. 23,9 pkt, 36,6 % za 3 i bardzo przyzwoite 81% z linii FT pokazuje, że Paolo może być tym, kim byśmy chcieli by był. Banchero jest drugim najlepszym zbierającym zespołu za te 10 spotkań (o dziwo Carter Jr zbierał ponad 9 piłek na mecz... tak też jestem w szoku :) ). 5,8 ast stawia go tylko za Suggsem i na koniec wspomnę, że w statystyce plus/minus jest tylko za Da Silvą (6,5) oraz Desmondem (5,5).
Tristan Da Silva – od dłuższego czasu w dołku, ale ostatnio znowu wskoczył do s5 pod nieobecność swojego kolegi Franza i szczerze powiem, że staje na wysokości zadania. 27,2 min na mecz, 9,4 pkt przy 45% skuteczności z gry (w tym 43% za 3), 4,8 zbiórki i wcześniej wspomniane 6,5 w plus/minus sprawia, że ostatnie miejsce dla wyróżniających się Magików wędruje do Tristana.
Zawodnicy na minusJalen Suggs – serce Magic, ale ostatnio trochę zagubiony. 2,3 straty, tylko 70% FT, 32% za 3 i słabe 35% z gry. Dalej walczy w obronie, za co zawsze będziemy go kochać, ale potrzebujemy go skuteczniejszego za 3, perfekcyjnego jak zazwyczaj na linii rzutów osobistych i troszkę bardziej szanującego piłkę. Nic strasznego się nie stało, ale do poprawy.
Anthony Black – mimo że to nasz trzeci strzelec ostatniej dziesiątki to umieściłem go tutaj z pewnego powodu (14,6 pkt w ostatnich 8 meczach). W ostatnich 4 meczach zdobył łącznie 37 pkt (15/46 z gry, 3/17 za 3), a w pierwszych czterech 80 pkt (52% z gry, 42% za 3). Potrzebujemy Blacka takiego jak z tych pierwszych czterech meczów, ale z tą różnicą, że w meczach przeciwko silnym rywalom. Wtedy będziemy wygrywali ważne mecze.
Wendell Carter Jr – 9,1 pkt na mecz, 46% z gry i szalone 6% za 3 przy średnio 2 próbach na mecz... Carter Jr z każdym kolejnym meczem irytuje nas coraz bardziej (mimo małego wyjątku w spotkaniach w Los Angeles). Po w miarę dobrym początku sezonu nasz środkowy od dłuższego czasu gra bardzo przeciętnie i na dodatek zamroził się na dystansie...
W najbliższych 10 meczach tylko trzy razy zmierzymy się z drużynami poniżej progu .500 zwycięstw. 5 razy u siebie, 5 razy na wyjeździe i w końcu czas pokazać, że jesteśmy w stanie pokonać lepszych rywali i przestać przegrywać mecze, których już nie możemy przegrywać. Ta seria spotkań może nam pokazać czego możemy się spodziewać do końca Regular Season, a mam nadzieję, że po 60 meczach gry w kratkę, bez żadnej większej serii wygranych, może nadszedł czas w końcu na jakieś pozytywy. Magicy wygrajcie w Minnesocie, postawcie się Cavs u siebie, wygrajcie z rywalami z dywizji oraz dajcie z siebie wszystko w meczu przeciwko mistrzom NBA. Przynajmniej się postarajcie. Be Magic!!!