STATYSTYKITym razem oprócz klasycznych dla mnie statystyk dodam jeszcze te dotyczące tzw. clutch timu. I mam z nimi problem. Pewien konkretny, statystyczny problem. Jaki? Zerknijcie sobie to zobaczycie

Aha i mała uwaga. Zaznaczyłem na zielono (to wersja dla mężczyzn, dla kobiet to jest kolor limonkowy

) te statystyki, w których osiągnęliśmy lepszy wynik niż nasza średnia z całego sezonu, a na czerwono te, w których wynik jest gorszy. Gdyby ktoś pytał, to stąd te kolory

Mecze 60-70 vs Mecze 1-70
Bilans – 6-4 (11. miejsce) vs 38-32 (15. miejsce)
Punkty zdobyte – 118,4 (11. miejsce) vs 115,3 (17. miejsce)
Punkty stracone – 113,9 (16. miejsce) vs 114,3 (11. miejsce)
Asysty – 26,7 (15. miejsce) vs 26,4 (15. miejsce)
Zbiórki – 45,1 (11. miejsce) vs 43,5 (16. miejsce)
Zbiórki ofensywne – 11,1 (20. miejsce) vs 11,0 (20. miejsce)
Zbiórki defensywne – 34,0 (9. miejsce) vs 32,5 (13. miejsce)
% wygranych ofensywnych zbiórek – 32,2% (12. miejsce) vs 30,3% (13. miejsce)
% wygranych defensywnych zbiórek – 71,2% (11. miejsce) vs 70,6% (6. miejsce)
Przechwyty – 9,0 (9. miejsce) vs 8,6 (15. miejsce)
Straty – 13,6 (15. miejsce) vs 13,7 (6. miejsce)
Bloki – 3,0 (29. miejsce) vs 4,9 (15. miejsce)
Tempo gry – 100,21 (13. miejsce) vs 100,12 (18. miejsce)
Skuteczność z gry – 46,1% (21. miejsce) vs 46,2% (21. miejsce)
Skuteczność z gry za trzy – 34,0% (20. miejsce) vs 34,4% (26. miejsce)
Skuteczność z osobistych – 82,6% (2. miejsce) vs 80,2% (8. miejsce)
True shooting – 57,9% (18. miejsce) vs 57,4% (19. miejsce)
Rating ofensywny – 116,8 (15. miejsce) vs 114,1 (17. miejsce)
Rating defensywny – 112,7 (8. miejsce) vs 113,2 (12. miejsce)
Net rating – -4,1 (13. miejsce) vs 0,9 (15. miejsce)
Asysty/Straty – 1,96 (16. miejsce) vs 1,92 (10. miejsce)
Punkty po stratach – 15,7 (20. miejsce) vs 18,5 (12. miejsce)
Punkty drugiej szansy – 15,8 (13. miejsce) vs 14,8 (16. miejsce)
Punkty z szybkiego ataku – 13,6 (20. miejsce) vs 15,9 (12. miejsce)
Punkty z „pomalowanego” – 49,2 (18. miejsce) vs 51,1 (10. miejsce)
Stracone punkty po stratach – 17,6 (16. miejsce) vs 16,5 (6. miejsce)
Stracone punkty drugiej szansy – 14,3 (11. miejsce) vs 13,4 (2. miejsce)
Stracone punkty z szybkiego ataku – 13,7 (12. miejsce) vs 15,3 (15. miejsce)
Stracone punkty z „pomalowanego” – 45,6 (7. miejsce) vs 50,8 (18. miejsce)

Clutch time. Gdybyśmy wygrali z Lakers to może i powstałby osobny segment z cyklu „Is This Anything?”. No ale Kennard trafił trójkę i nam nieco popsuł bilans a mnie ochotę na pisanie

Bilans clutch time – 23-13 (5. miejsce – przed nami Lakers, Oklahoma, San Antonio i Detroit)
Punkty – 10,4 (5. miejsce – Denver, Oklahoma, Philadelphia, Houston)
Punkty stracone – 10,4 (28. miejsce – Lakers, Toronto, Cleveland, Detroit, Boston)
Skuteczność z gry – 41,3% (26. miejsce – jak my więc te mecze wygrywamy :D – najlepsze Milwaukee, Lakers, Philadelphia, Portland, Minnesota)
Skuteczność za 3 – 24,2% (27. miejsce – Knicks, Milwaukee, Portland, Philadelphia, Golden State)
Skuteczność z osobistych – 79,1% (14. miejsce – Charlotte, Clippers, Nowy Orlean, Brooklyn, Sacramento)
Zbiórki – 4,4 (1. miejsce – za nami Oklahoma, Houston, Philadelphia, Chicago)
Asysty – 1,9 (5. miejsce – Golden State, Chicago, Houston, Philadelphia)
Przechwyty – 0,7 (9. miejsce – Sacramento, Phoenix, Nowy Orlean, Oklahoma, Golden State)
Straty – 1,0 (15. miejsce – Lakers, Knicks, Miami, Oklahoma, San Antonio)
Rating ofensywny – 109,0 (19. miejsce – Lakers, San Antonio, Oklahoma, Knicks, Milwaukee)
Rating defensywny – 109,6 (13. miejsce – Toronto, Philadelphia, Knics, Detroit, Oklahoma)
PODSUMOWANIE OSTATNICH SPOTKAŃssonicsl subiektywnie9 marca, po meczu z Milwaukee na jednym z portali poświęconych NBA i ogólnie koszykówce (probasket.pl) pojawił się komentarz. Tak mi się spodobał, że aż sobie go odnotowałem: „Bucks (pomarańcza) + Magic (sokowirówka) = miazga.Jasne,jedna z ekip mocniej osłabiona ale wynik i różnica klas na parkiecie robi wrażenie”. Miazga… Ech jakie to były piękne czasy… ledwo 14 dni temu… Graliśmy naprawdę dobrze. Naprawdę. Banchero wrócił na swoje tory, Bane zaczął ładować trójki na blisko 50%, Carter dawał impact z ławki, którego przez cały sezon nie był wstanie dać Tyus Jones, da Silva zdobywał w okolicach 20 punktów na mecz. Było w zasadzie to co chcieliśmy oglądać od początku sezonu. A wciąż graliśmy bez Franza, Blacka i z Suggsem, którego dyspozycja jest ewidentnie pod kreską. No, było już bardzo fajnie. A teraz już nie jest. Walka o play-offy będzie więc bardzo zacięta. Hornets i Hawks nam to pokazali. Obecnie po 39 zwycięstw mają Philadelphia, Toronto i Atlanta. Po 38 zwycięstw My i Miami, 37 zwycięstw ma Charlotte. Ile trzeba będzie ich mieć aby zapewnić sobie miejsce w pierwszej szóstce? 45? 46? 47? W każdym razie łatwo nie będzie i jak nie wrócimy do seryjnego wygrywania to zamiast play-offów zobaczymy trudne play-iny.
jingles subiektywnieMoje commentary w ostatnim podsumowaniu zakończyłem tym, że oczekuję dodatniego bilansu byśmy zachowali szanse na uniknięcie play-in. Dodatni bilans jest, a mimo to Magic spadli na 8. miejsce na Wschodzie. Nie przewidziałem, że Atlanta będzie aż tak dobra. Ale jest i wygląda na to, że walka o bezpośredni awans potrwa do końca i będzie bardzo trudna.
Ostatnie 10 spotkań Magic to oczywiście karuzela emocji, mecze must-win Magic wygrali, sprawili miłe niespodzianki zwycięstwami z Wolves i Cavs, domknęliśmy sweep na Miami, ale te ostatnie 4 mecze to niestety powrót do statycznego ataku i bardzo średniej gry. Wielka szkoda tego starcia z Lakers, to powinno być zwycięstwo Orlando, ale nie da się wygrać gdy i sędziowie i my sami sobie sramy do ogródka.
Miłym zaskoczeniem dla mnie był w tych ostatnich spotkaniach Cain, który dzięki fajnym meczom (45% za 3) dostał standardowy kontrakt zamiast two-way, wypełniając ostatnie miejsce w składzie. Niepokojące nadal są zbiórki ekipy z O-Town, na za dużo pozwalamy rywalom na tablicach.
A co dalej? Patrzę na terminarz i on niestety nie napawa optymizmem. W końcówce sezonu gramy m.in. z Cavs, Pistons, Wolves, niewygodnymi dla nas Suns, czy bezpośrednie starcia o miejsce w tabeli z Raptors i Hawks. Można awansować bezpośrednio do playoffs, ale będzie o to bardzo trudno.
Szczególnie, że nadal nie wrócił Wagner i Black. Nawet jeśli wrócą przed playoffami, to czy to wniesie Magic na wyższy poziom od razu? No nic, trzymajmy kciuki i walczmy o każde zwycięstwo. Bo przejście play-in może być w tym roku na Wschodzie naprawdę trudnym zadaniem.
skrzatos subiektywnieKolejne 10 spotkań i kolejne wzloty i upadki. Najdłuższa seria 7 zwycięstw z rzędu (6 w tej dyszce) i zaraz cztery kolejne porażki z rywalami, z którymi trzeba było wygrać, by umocnić się na 5. miejscu w Konferencji. Zamiast tego mamy spadek do miejsc 6-10 czyli Play-in, którego tak bardzo wszyscy chcemy uniknąć... Powroty Franza i Anthony'ego Blacka odwlekają się w czasie, terminarz do końca Regular Season nie będzie najłatwiejszy i tak naprawdę nie wiem co nas czeka. Po tej serii wygranych zacząłem wierzyć, że "a może jednak coś z tego sezonu będzie", by po serii porażek pomyśleć: "chyba wracamy do punktu wyjścia..." Banchero wraca powoli do naprawdę dobrej gry, ale jeszcze zbyt często zalicza mecze typu "3/13, 4/14 czy 6/16" z gry i to wtedy kiedy właśnie przegrywamy. Czasami gramy naprawdę dobrze po obu stronach parkietu, defensywa napędza atak, znajdujemy naprawdę dobre pozycje dla Bane'a i rozdzielamy grę na dystansie z karmieniem naszych podkoszowych w paint. Niestety mamy też momenty, bardzo długie przestoje w meczach gdzie nie potrafimy przez kilka minut zdobyć choćby punktu i wtedy właśnie wracają myśli czy my damy radę wejść do Play-offów bez problemów. Statystyk nie przytaczam (ssonicsl to Twoje pole :) ), ale po meczach, które oglądałem naprawdę cieszą zwycięstwa z Wolves, Cavs czy Heat gdzie wyglądamy jak kontender, ale martwią mecze z Hawks czy Hornets gdzie w teorii jesteśmy lepsi, ale w tym sezonie mamy mega problem z ekipami, które mogą zakończyć nasz sezon przed startem PlayOffs.
3 GRACZY NA PLUS, 3 GRACZY NA MINUSKto na plus?
1. Paolo Banchero – Mieliśmy w tym okresie dwóch liderów. Banchero i Bane’a. Paolo odnotował linijkę 23,0 pkt, 8,6 zb., 5,2 as., 0,7 prz., przy niezłej skuteczności 46,3%. Tylko dalej tych strat trochę za dużo (3,3). W każdym razie widać progres w grze i przede wszystkim w dyspozycji fizycznej.
2. Desmond Bane – Drugi z naszych liderów prezentował się równie dobrze (21 pkt na mecz). W ostatnich 5 meczach trafiał zza łuku na 40% skuteczności, czyli rzucał na takim poziomie jakiego oczekiwaliśmy przed sezonem. Czasem jedynie potrafi znikać z meczu… Ale tylko czasem.
3. Tristan da Silva – Tristan świetnie zaczął sezon, później jednak zaliczył dołek formy. Wygląda na to, że to już przeszłość i najgorsze dni/tygodnie ma już za sobą. W marcu notuje średnio 13,2 pkt (z Wizards nawet 26 pkt) i 40% za trzy. Ostatnie mecze może ciut słabsze, ale to jest bardzo dobry zmiennik dla Franza.

Minusy?
1. Moritz Wagner – Często jest tak, że tuż po powrocie po tak długiej przerwie gra się na jakiejś świeżości, jest zapał do gry, głód gry. A potem nadchodzi kryzys fizyczny, słabsza postawa, rzuty przestają wpadać, gra cieszy coraz mniej. I chyba tu tak właśnie jest. 5,5 pkt, 4,4 zb, 25% z gry. 25% z gry. 25% z gry!
2. Anthony Black – Długo się zastanawiałem czy w ogóle ujmować tu Blacka. Bo ile on zagrał? 1 normalny mecz a drugim to było ze 3 minuty może? Tyle, że Anthony od dłuższego czasu nie spisuje się zbyt dobrze. Tuż przed kontuzją miał wyraźny kryzys formy. Więc… sorry, ale wstawiam Ciebie Anthony ;)
3. Noah Penda – I znowu pojawił się u mnie ten sam problem co ostatnio. Kto jako trzeci? I wiecie co? Znowu poszedłem tą samą ścieżką co wtedy. Czyli kto ma najniższy % z gry z pozostałych naszych zawodników. I tym razem jest to Noah (nie liczę Catletona i Isaaca, bo zagrali po 1 spotkaniu i to jakieś symboliczne minuty). 37,1%. I zabrakło u Francuza trójek. Tylko 21%, a początek sezonu miał pod tym względem bardzo dobry.
PROGNOZA OCZEKIWAŃ NA NASTĘPNE 12 SPOTKAŃPopatrzmy więc kogo my tu mamy w najbliższych spotkaniach. Teoretycznie 5 łatwiejszych rywali, ALE. O ile Indiana przegrywa wszystko jak leci, tak Kings, Bulls i Pelicans mają ostatnio niezłe bilanse (4-6, 4,6 i 6-4). Dallas głównie przegrywają (2-8), ale ich gra wcale nie jest taka najgorsza. Mogą sprawić problemy. Do tego ostatni mecz sezonu z Bostonem i tu nie wiadomo jak do tego spotkania podejdzie Mazzulla. Czy podstawowi gracze już będą odpoczywać czy nie (powinni mieć spokojne 2 miejsce)? A tak na marginesie to trener Bostonu, jak dla mnie, powinien otrzymać statuetkę COY. Ja byłem pewny, że oni w tym roku będą tankować po wysoki pick w drafcie, a tu… dla mnie niespodzianka. No ale wróćmy do naszych spotkań. 3 mecze z drużynami z którymi walczymy bezpośrednio o miejsce w szóstce. Dwa zagramy na wyjeździe (Cleveland i Toronto), jeden u siebie (Atlanta). Dodatni bilans byłby tu mile widziany, ale też chyba trochę niespodziewany. Do tego mamy jeszcze mecz z maszyną z Michigan (ale nie wiadomo co z ich numero uno, Cade może być wciąż poza grą) i dwa mecze domowe z drużynami z zachodu. Phoenix już raczej bez szans na awans bezpośredni do play-offów i Wolves, którzy pewnie będą wciąż walczyć o przewagę parkietu w pierwszej rundzie PO. Ile realnie możemy wygrać spotkań? Zakładam 7 (Indiana, Sacramento, Nowy Orlean, Dallas, Phoenix, Toronto, Boston). Czy to da miejsce w 6? Pożyjemy, zobaczymy
