Przed rozpoczęciem sezonu 2025-26 Franz Wagner rozegrał z reprezentacją Niemiec wszystkie mecze na EuroBaskecie, gdzie wspólnie z Tristanem da Silvą zdobyli dla swojego kraju złoty medal. Koszykówka w Niemczech stała się bardzo ważnym sportem, a sukcesy reprezentacji tylko to spotęgowały. Dlatego tak ważny dla samego Wagnera jak również całego koszykarskiego świata u naszych Zachodnich sąsiadów był mecz Orlando Magic z Memphis Grizzlies rozgrywany w styczniu tego roku.
To właśnie dlatego Franz wrócił na ten mecz po tym jak opuścił ponad miesiąc gry z powodu kontuzji kostki. I stało się najgorsze co mogło się stać, Wagner doznał nawrotu urazu po tym jak zaliczył naprawdę niezły mecz na 18 pkt, 9 zb, 3/4 za 3. W Londynie jeszcze zagrał, ale po powrocie do Stanów czekała go kolejna przerwa w grze. Oto co Wagner miał do powiedzenia o tej sytuacji w wywiadzie dla HoopsHype.
"Trzeba zrozumieć, że koszykówka staje się coraz ważniejsza w Niemczech, osiągnęliśmy wielkie sukcesy jako drużyna narodowa w ostatnich latach. Dlatego starałem się wykorzystać moment, a mecz w Berlinie był na to świetną okazją."
"Tak jak powiedziałem, potrzebujemy wielu ludzi, potrzebujemy by wiele dzieciaków zaczęło uprawiać ten sport, to jakby nasz główny cel, by zwiększyć u nas popularność tego sportu. Takie momenty... Ja dałbym się zabić żeby być na meczu NBA jako dziecko. Dlatego wiem jak specjalne było to dla każdego kto tam był."
O ile te wspomnienia pozostaną z Wagnerem na całe życie, jego sezon w Orlando Magic to coś, o czym będzie chciał szybko zapomnieć. Jedynie 34 rozegrane mecze regular season - najmniej w karierze. I ta kontuzja w playoffs - w najgorszym możliwym momencie... Teraz Wagner ma czas na regenerację i rehabilitację.
"Oczywiście najpierw rehabilitacja, kontuzje które miałem, potem pewne schematy działania, może to był powód tego, że urazy nawracały. Teraz mój cel: nie mieć w ogóle kontuzji i nie tylko na podstawie symptomów jakie się pojawią, ale też chcę wdrożyć środki zapobiegawcze. Mam teraz latem dużo czasu żeby to ogarnąć."
Wszyscy zastanawiamy się czy Franz w ogóle powinien pojawić się na parkiecie w Berlinie i Londynie. Ale wyobraźmy sobie, że taki Gortat z drużyną przyjeżdża do Warszawy, my idziemy na mecz, a on nie gra... Bylibyśmy zawiedzeni.
Oto co sam Franz uważa na ten temat.
"To było bardzo trudne. Ostatecznie jeśli my sportowcy nie jesteśmy zdrowi, nie możemy wykonywać swojej pracy, to jest zatem najważniejsze. Dlatego zawsze mamy tą presję by być gotowym i móc pomóc drużynie. Dlatego fakt, że nie mogłem tego robić i że rehabilitacja nie przynosiła oczekiwanych rezultatów, gdy naprawdę ciężko pracowałem, to było dla mnie bardzo frustrujące."
"No i przede wszystkim próba rehabilitacji tej samej kontuzji trzykrotnie w ciągu sezonu była dla mnie bardzo frustrująca, za każdym razem mając te same objawy nawrotu urazu. Patrząc na to jak to się potoczyło, pewnie nie powinienem był zagrać."
Mimo wszystko dla Wagnera decyzja o grze w Berlinie to nie jest coś czego żałuje, nawet teraz, z perspektywy czasu.
"Każdy rozumie jaka była sytuacja i szczerze, nie cierpię tego mówić, ale tak naprawdę nie żałuję decyzji, że zagrałem. To były specjalne chwile zarówno dla mnie jak i dla wszystkich, którzy tam byli."
"Prawdopodobnie to był po prostu pechowy moment, być może niektórzy będą mnie za to nienawidzieć, ale dla mnie i mojej rodziny to były niesamowite chwile. Dlatego byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem tam być."
No to życzymy zdrówka Franz! Kuruj się, rehabilituj i zaskoczmy Wschód w przyszłym sezonie!