autor: piotrek027Nie tak miał wyglądać czwarty i ostatni mecz w tym sezonie Magic przeciwko Toronto Raptors. Po trzech porażkach liczyliśmy, że uda się pokonać "Dinozaury", które co więcej grały day-to-day - dzień wcześniej uległy po dogrywce w Miami. Sytuacja do trzeciej kwarty nie wyglądała najlepiej, bo strata wynosiła 9 punktów. Jednakże już od początku decydującego starcia gospodarze wzięli się za odrabianie strat i trzeba przyznać - szło im to bardzo dobrze. Na niecałe sześć minut przed końcem objęli bowiem prowadzenie po punktach zdobytych przez Jameera Nelsona. Zanosiło się na wielkie emocje i rzeczywiście tak było. Na 1:36 przed końcem, Magic tracili do rywali cztery "oczka", ale nie zawiódł J.J Redick, który najpierw trafił dwa osobiste, a następnie oddał celny rzut zza łuku, dodatkowo przewinienie popełnił Terrence Ross, a Redick znów trafił z linii rzutów wolnych, co dawało remis 93:93. Decydujące sekundy należały już do DeMara DeRozana. Najpierw na jego punkty zdołał odpowiedzieć po zbiórce w ataku - E'Twaun Moore, lecz później obrońca Raptors dokonał rzeczy wręcz niemożliwej.
Właśnie w taki sposób popsuł nam humory - możecie zobaczyć
TUTAJ-
To część koszykówki. Naprawdę wspaniały rzut - skomentował coach Vaughn. -
Nigdy nie wierzyłem, że jedna akcja, jeden rzut może zadecydować o losach całego meczu. To obaliło moją teorię - powiedział z kolei Arron Afflalo.
-
Uważam, że bogowie koszykówki są teraz przeciwko nam. Oni odwrócili się od nas plecami, a my musimy powrócić w ich łaski - takie słowa wypowiedział Redick i trudno z nim się nie zgodzić. Świadczy o tym ta statystyka: Magic notują bilans 3-14 w meczach, które kończył się różnicą sześciu lub mniej punktów. Wiemy dobrze, że bardzo często w dotychczasowych rozgrywkach naszym ulubieńcom zabrakło po prostu odrobiny szczęścia, by przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tak było i w meczu z Raptors. Goście wywieźli z Florydy zwycięstwo 95:97 i chyba mało kto się spodziewał, iż zespół z Kanady zafunduje "Magikom" bolesny sweep.
Sześciu zawodników Jacque'a Vaughna zakończyło spotkanie z dwucyfrową ilością punktów. Najlepszym okazał się Nik Vucevic - zapisał kolejne w karierze double-double: 19 punktów, 14 zbiórek. Double-double zaliczył również Jameer Nelson - 14 punktów i 11 asyst. Dodajmy, że zabrakło mu trzech zbiórek, by pochwalić się triple-double.
W drużynie gości dominował DeMar DeRozan, który 14 ze swoich 22 punktów zdobył w czwartej kwarcie. Dzielnie wspierał go Amir Johnson, który zakończył spotkanie mając na koncie 21 punktów i 10 zbiórek.
Wyniki sportowe zespołu z Orlando w ostatnim czasie nie napawają optymizmem. Magic przegrali 15 z ostatnich 17 spotkań, po raz dziewiąty z rzędu przegrali z przeciwnikiem o ujemnym bilansie. Czy uda się to zmienić już wkrótce? Miejmy nadzieję. Z niedzieli na poniedziałek, o godzinie 01:00 czasu polskiego, Magic podejmą we własnej hali Detroit Pistons. Będzie to nie tylko okazja do przerwania złej passy, ale także możliwość rewanżu za niedawno odniesioną porażkę w Detroit. Zapowiedź tego meczu wkrótce.