autor: piotrek027
W nocy z piątku na sobotę Orlando Magic rozegrali piąty w ogóle, a drugi przed własną publicznością mecz przedsezonowy. Niestety goście z Memphis kontrolowali spotkanie od samego początku do końcowej syreny, w wyniku czego podopieczni Jacque'a Vaughna znów schodzili z parkietu jako przegrani. Mimo takiego rezultatu, w grze naszych ulubieńców można było dostrzec kilka pozytywów.
Pierwszym z nich jest gra debiutanta - Victora Oladipo. 21-latek nie miał najmniejszych kompleksów przed rywalami, szczególnie jeśli chodzi o poczynania ofensywne. Przypomnijmy, że Grizzlies w poprzednim sezonie byli jednym z najlepiej broniących zespołów. Mimo to Oladipo kolejny raz zaprezentował szeroki repertuar zagrań w ataku, zdobył łącznie 22 punkty, rzucał na skuteczności 50% FG, dołożył cztery zbiórki, trzy asysty i miał tylko dwie straty. Co więcej, obrońca stosunkowo często dostawał się na linię rzutów osobistych i ani razu nie pomylił się w tym elemencie (8-8).
Dobry mecz i double-double (13 pkt., 11 zb.) Nikoli Vucevicia przyćmił fakt, że center nie radził sobie w defensywie, a efektem było to, że złapał sześć fauli w nieco ponad 26 minut i musiał usiąść na ławce rezerwowych. Jego zmiennik, a więc Kyle O'Quinn (12 punktów, 6 zbiórek) również miał problemy z faulami, zgromadził ich łącznie pięć.
Jeśli chodzi o sam przebieg meczu, jeszcze przed startem decydującej odsłony, Magic tracili do Grizzlies jedynie dwa oczka. Jednak na początku czwartej kwarty, goście zaliczyli serial punktowy 12:2, dzięki czemu zbudowali solidną przewagę, której już nasi ulubieńcy nie zdołali zagrozić.
"Niedźwiedzi" do końcowego tryumfu poprowadził nowy nabytek tej drużyny - Mike Miller. Skrzydłowy zapisał double-double: 19 punktów i 11 zbiórek.
Kolejny przedsezonowy mecz Magic rozegrają w nocy z niedzieli na poniedziałek. Dokładnie o północy podejmą u siebie Detroit Pistons.