autor: piotrek027
Choć na początku nic na to nie wskazywało, bowiem Detroit Pistons już w pierwszej kwarcie zdołali zbudować sobie 9-punktową przewagę, tak w drugiej i trzeciej odsłonie nasi ulubieńcy wręcz zdemolowali przeciwników, nie tylko odrobili straty, ale przed czwartą częścią gry mieli 18 "oczek" w zapasie. Kto pomyślałby wtedy, że czekają nas jeszcze spore emocje? "Tłoki", głównie za sprawą Grega Monroe oraz Josha Smitha zdołały znów wyjść na prowadzenie - na zegarze pozostało 56 sekund. W odpowiedzi skutecznym layupem popisał się Kyle O'Quinn i, jak się później okazało, to on ustalił wynik rywalizacji - 87:86. Magic po raz pierwszy w tegorocznym preseason zdołali zwyciężyć przed własną publicznością.
Jeśli chodzi o indywidualne występy, znów możemy pochwalić Victora Oladipo. Choć tym razem zabrakło mu skuteczności (4-14 z gry), nadrobił to dzięki świetnemu rozprowadzaniu piłki - 7 asyst, a także walką na tablicach - 6 zbiórek. - On dał nam potrzebną agresję w naszych szeregach, dzięki niemu mogliśmy dyktować warunki gry - przyznaje Jacque Vaughn.
Debiutantowi przydarzyło się aż pięć strat. Jak sam je argumentował? - Czasami nie zdaje sobie sprawy z tego, jak szybko biegnę. Czasem po prostu muszę zwolnić. Ogólnie było całkiem dobrze, pojawiły się błędy tu i tam, ale są to błędy do naprawienia. Ciągle będę się rozwijał jako zawodnik.
W starciu z Pistons nie zobaczyliśmy Nikoli Vucevicia, który czuł się nieco obolały po meczu z Grizzlies, w związku z czym sztab szkoleniowy nie chciał ryzykować zdrowia perspektywicznego środkowego. Wolne dostali także weterani - Jason Maxiell i Jameer Nelson. Absencja tego drugiego sprawiła, że miejsce w wyjściowym składzie na pozycji numer jeden zajął wspominany wyżej Oladipo.
Liderem punktowym Magic okazał się natomiast E'Twaun Moore - 14 "oczek". Jeden punkcik mniej od obrońcy zapisał powracający po drobnym urazie Tobias Harris. Debiut w ekipie z Florydy zaliczył Ronnie Price, który do tej pory zmagał się z urazem. Doświadczony play-maker spędził na parkiecie niespełna 22 minuty, w tym czasie zdobył cztery punkty i miał trzy kluczowe podania.
Z kronikarskiego obowiązku zwróćmy uwagę na indywidualne występy rywali. Każdy gracz wyjściowej piątki Pistons zakończył mecz mając na koncie dwucyfrową ilość punktów. Najlepiej spisał się Greg Monroe - 19 punktów, drugoroczniak Andre Drummond zszedł z parkietu mając w dorobku double-double: 14 pkt., 15 zb.
Orlando Magic czekają jeszcze dwa starcia przedsezonowe. Pierwsze z nich odbędzie się w nocy z wtorku na środę, kiedy to nasi ulubieńcy zagoszczą w San Antonio.