Garść statystykssonicslMamy za sobą 70 spotkań. Niemal po równo rozegraliśmy ich w roku 2024 i 2025 (34 vs 36). Wiemy, że bilans tegoroczny jest dużo gorszy, ale gdzie pogubiliśmy się najbardziej? Sprawdźmy. Mecze 2024 vs 2025.
Bilans – 20-14 (8. miejsce) vs 12-24 (24. miejsce)
Punkty zdobyte – 105,9 (30. miejsce) vs 103,4 (30. miejsce)
Punkty stracone – 103,5 (2. miejsce) vs 108,6 (2. miejsce)
Asysty – 23,7 (26. miejsce) vs 21,9 (30. miejsce)
Zbiórki – 41,8 (26. miejsce) vs 41,1 (28. miejsce)
Zbiórki ofensywne – 10,9 (15. miejsce) vs 11,4 (17. miejsce)
Zbiórki defensywne – 30,9 (26. miejsce) vs 29,7 (29. miejsce)
% wygranych ofensywnych zbiórek – 30,4% (11. miejsce) vs 29,8% (16. miejsce)
% wygranych defensywnych zbiórek – 73,3% (1. miejsce) vs 70,9% (12. miejsce)
Przechwyty – 9,3 (6. miejsce) vs 8,5 (10. miejsce)
Straty – 15,5 (19. miejsce) vs 13,2 (7. miejsce)
Bloki – 6,7 (2. miejsce) vs 5,4 (6. miejsce)
Tempo gry – 97,29 (29. miejsce) vs 96,04 (28. miejsce)
Skuteczność z gry – 44,9% (23. miejsce) vs 43,3% (28. miejsce)
Skuteczność z gry za trzy – 30,8% (30. miejsce) vs 31,2% (30. miejsce)
Skuteczność z osobistych – 79,0% (9. miejsce) vs 75,4% (26. miejsce)
True shooting – 55,7% (23. miejsce) vs 53,3% (30. miejsce)
Rating ofensywny – 109,0 (26. miejsce) vs 106,9 (29. miejsce)
Rating defensywny – 106,3 (3. miejsce) vs 112,6 (9. miejsce)
Net rating – 2,6 (9. miejsce) vs -5,7 (23. miejsce)
Asysty/Straty – 1,53 (24. miejsce) vs 1,65 (27. miejsce)
Punkty drugiej szansy – 13,1 (19. miejsce) vs 14,7 (15. miejsce)
Punkty z szybkiego ataku – 14,0 (23. miejsce) vs 13,3 (24. miejsce)
Punkty z „pomalowanego” – 47,6 (17. miejsce) vs 44,3 (26. miejsce)
Skuteczność przeciwnika z gry – 46,2% (14. miejsce) vs 47,9% (23. miejsce)
Skuteczność przeciwnika w rzutach za 3 – 36,3% (19. miejsce) vs 36,9% (21. miejsce)
Zbiórki ofensywne przeciwnika – 8,4 (1. miejsce) vs 9,7 (1. miejsce)
Punkty drugiej szansy przeciwnika – 10,6 (1. miejsce) vs 12,6 (4. miejsce)
Punkty z szybkiego ataku przeciwnika – 13,5 (5. miejsce) vs 13,9 (5. miejsce)
Punkty z „pomalowanego” przeciwnika – 43,9 (2. miejsce) vs 47,7 (8. miejsce)
Straty przeciwnika – 17,1 (3. miejsce) vs 15,7 (5. miejsce)
I na koniec jeszcze jedna ciekawa statystyka. Na początku sezonu rządziliśmy w czwartych kwartach. A teraz?
+/- 4 kwarta – 3,8 (1. miejsce) vs -1,3 (25. miejsce)
skrzatos subiektywnieW ostatnim podsumowaniu typowałem czy też liczyłem na to, że „jakikolwiek dodatni bilans będzie powodem do radości"... ale powodu do radości nie mamy. Bilans 3-7 i seria 5 porażek z rzędu na własnym parkiecie to bardzo przygnębiająca sprawa, patrząc na to gdzie chcielibyśmy oraz powinniśmy być. No ale jest jak jest i musimy zmierzyć się z tym, jak to w tym sezonie wygląda. Bilans 32-38, dwie porażki z rzędu z Raptors plus wtopa z Bulls sprawiły, że jakiekolwiek marzenia o pewnym miejscu w PlayOffs zniknęły. Teraz pozostaje nadzieja, że uda nam się jakimś cudem zająć 7. miejsce, ale to wcale nie jest takie pewne. Może być też tak, że spadniemy nawet na 9. czy 10. miejsce i po jednym meczu PlayIn zakończymy swój sezon NBA. Z drugiej strony Chicago Bulls i Miami Heat wcale nie grają na tyle przyzwoicie, by przeskoczyć przeciętnych Magic w tabeli Wschodu. Te trzy kluczowe porażki na własnym parkiecie różnicą łącznie 5 punktów bolą najbardziej, bo do meczu z Warriors (fantastyczny Curry), Rockets dwukrotnie czy Wolves ciężko się doczepić, bo to po prostu lepsze drużyny od Orlando Magic. Z wygranych spotkań chociaż tyle, że nie było wtopy w Luizjanie, fajnie, że postawiliśmy się Bucks gdzie był crunchtime oraz w końcu wygrana w meczu na całe USA, czyli niespodziewany win z Cleveland Cavaliers!
ssonicsl subiektywnieMecze domowe strasznie zawiodły. Te minimalne porażki z Raptors i Chicago... Bolało. Bilans powinien był być dużo lepszy niż jest. Na szczęście, po teoretycznie „łatwych” spotkaniach, przyszły te „trudne” wyjazdowe i optymizm jakby nieco powrócił. Wygrane z Bucks i Cavs, a więc czołówką konferencji wschodniej, przerwana seria 16 zwycięstw Cavaliers, nawet to przegrane w końcówce spotkanie z Wolves, pokazują, że możemy. Że nawet bez Suggsa jeszcze coś zrobić w tym sezonie możemy. No ale te mecze z Raptors...
jingles subiektywnieNie spodziewałem się dodatniego bilansu w tych ostatnich 10 spotkaniach, ale gdyby mi ktoś powiedział, że przegramy U SIEBIE dwa razy z rzędu z Raptors, a potem jeszcze z Bulls, no to bym się popukał w głowę. I chyba to zrobię, ale z powodu swojej naiwności.
Chociaż nie... Ja już wiem. Właśnie odkryłem pewien szwindel. Magic nie mają już szans na bezpośrednie playoffs (mówię o szansach realnych, nie matematycznych). Dlatego te porażki jakoś wiele nie zmieniły w kwestii play-in więc nasi ulubieńcy postanowili się zabawić i namieszać tankującym Raptors. Ba, na pewno zgadali się z Heat, którzy jadą po równi pochyłej i chcą wypaść poza play-in, Magic zrobili wszystko by im w tym pomóc i wywindować ekipę z Kanady.
A porażka z Bulls? Tu sytuacja jest nieco inna. Całkiem możliwe, że z Bykami spotkamy się w pierwszej rundzie play-in. Daliśmy im więc wygrać, żeby mieli nadzieje, że są w stanie pokonać Orlando, tymczasem w play-in zmieciemy ich z powierzchni, ot taki psikus.
No bo przecież potem wygraliśmy z Cavs dając im do zrozumienia, że w razie jakbyśmy się spotkali w playoffs... Z resztą to samo z Bucks, z nimi pojedziemy w drugiej rundzie.
A teraz się budzimy i dostrzegamy jakiś pozytyw - Banchero na przestrzeni ostatnich 10 spotkań notuje 31,1 pkt, 7,6 zb, 4,5 ast, trafia ponad 50% z gry, ponad 40% za 3, ponad 80% FT. Szkoda, że z gry wypadł Anthony, bo jedynym wsparciem dla Banchero jest Franz, który jednak nieco obniżył loty, a ball handling oddał do trzeciej części Kosmicznego Meczu. Ale KCP trafił w opisywanym okresie 40% trójek. To jednak wciąż za mało by regularnie wygrywać, a nie tylko pomęczyć rywala.
Gracze na plus i na minusskrzatosZawodnicy na plus:
Paolo Banchero – 31,1 pkt na mecz, najwięcej 40-punktowych meczów od All-Star break w lidze (w ostatnich 10 meczach trzykrotnie przekraczał barierę 40 pkt), gra jak go-to-guy, czyli tak jak powinien. Wrócił na swoje obroty, poprawił osobiste (82% - nowa technika rzucania mu sprzyja), 51% z gry i aż 40% zza łuku. Tak graj do końca sezonu Panie Banchero, tylko niech to się w końcu przełoży na więcej zwycięstw!
Cole Anthony – co prawda zagrał tylko w 6 meczach, ale widać, że stara się wrócić do bycia graczem, którym był dla nas w zeszłym sezonie. Świetne zawody w Milwaukee, dobry mecz z Bulls, 43% zza łuku, 100% z linii FT oraz uwaga 1,3 blk na mecz w tych ostatnich meczach pokazuje, że Cole naprawdę się stara.
Kentavious Caldwell-Pope – sam w to nie wierzę, no ale KCP w końcu pozwala nam na siebie mniej narzekać. Z 9 spotkań, w których zagrał, 6-krotnie przekraczał barierę 10 punktów (tak to i tak już dobrze, jak na KCP w tym sezonie). 12 trójek (40% skuteczności), ważna trójka w meczu w Cleveland i choć od czasu kontuzji Suggsa nieco przygasł w obronie to myślę, że można przy jego nazwisku w końcu postawić malutki plusik.
Zawodnicy na minus:
Jonathan Isaac – nie wiem co się z nim stało, ale im więcej gra i czym zdrowszy jest, to moim zdaniem gra gorzej. Nie pamiętam meczu, w którym swoim wejściem z ławki zrobiłby różnicę, ba - nawet dał jakiś impuls do odrabiania strat lub napędził grę Magic tak, by zwykły kibic zobaczył, że ten chłopak potrafi zrobić różnicę w rezerwowych line-up'ach...
Goga Bitadze – nasze objawienie z początku sezonu już od dłuższego czasu nie jest sobą, cztery razy zagrał mniej niż 10 minut, niecały blok na mecz, sporo fauli, niewykorzystywany w ogóle w ataku (to może nie do końca jego wina i nie mówimy o cudzie z Houston gdzie miał 19 punktów). Od czasu wstrząśnienia mózgu, po którym pauzował jakoś dziwnie długo, Gruzin często wydaje się nieobecny i zagubiony. Goga sam stwierdził jakiś czas temu, że gra poniżej oczekiwań i zdaje sobie tego sprawę.
Franz Wagner – jak można umieścić kogoś w tym segmencie mimo 21,6 pkt na mecz? Widocznie można... Średnio 3 straty na mecz (18 w ostatnich trzech), nie pomaga Paolo w takim stopniu, jakim powinien, 26% za 3... i przewidywalność dla rywali to jest to co mnie najbardziej ostatnio irytuje w jego grze. Franz wygląda na zmęczonego i albo dopadł go jakiś kryzys (chyba pierwszy w tym sezonie), albo po prostu znowu jest mu ciężej, gdy tylko Paolo jest na pierwszym miejscu. Czekam i liczę, że się poprawi, bo od Franza wymagam zdecydowanie więcej.
ssonicslKto na plus?
1. Paolo Banchero – Takie ledwo, ledwo pierwsze miejsce. Tylko trzy razy rzucał powyżej 40 pkt, tylko od meczu All-Star ma drugi wynik w lidze pod względem liczby zdobytych punktów (29,5). W sumie to nic wielkiego nie gra, nie? ;)
2. Franz Wagner – Wciąż bardzo solidny. Wprawdzie przydarzyły się mu dwa słabsze mecze, ale „słabsze” w jego przypadku oznaczają 15pkt i 16pkt. Jedyne co ostatnio ewidentnie u niego zawodzi to rzuty za trzy - 10/39, oraz straty - 3,1 na mecz (szczególnie trzy ostatnie spotkania i 18 strat). Do poprawy.
3. Cory Joseph – Skorzystał z nieobecności Anthonego, wskoczył nie tylko do rotacji, ale od razu do wyjściowej piątki i już w niej pozostał. Gra zaskakująco solidnie. W marcu notuje 19 asyst i tylko 2 straty. Malutkie brawo.
Minusy?
1. Jett Howard – Kompletnie wypadł z rotacji. W ostatnich trzech meczach w których zagrał dostał od Mosleya łącznie 18 minut, trafił dwa punkty. Niestety Jett nie robi takiego postępu, który gwarantowałby mu większe minuty na parkiecie. W przyszłym sezonie chyba go tu już nie będzie.
2. Goga Bitadze – Równie mało minut dostaje ostatnio Goga. Często wypierany z rotacji przez Isaaca, którego trener stawia na C. Nie licząc spotkania z Rockets, to ostatnio jego najlepsze wyniki to 22 minuty z Warriors, 8 punktów z Chicago, 5 zbiórek z Raptors. Od tego wstrząśnienia mózgu coś się z nim złego stało...
3. Gary Harris – Znowu albo nie gra wcale albo gra tak jakby go nie było. W ataku... no w ataku mógłby go zastąpić każdy, nawet ktoś z nas. I naprawdę, różnicy by nie było (0, 3, 3, 2, 0 – 8 punktów w 78 minut gry). A w obronie? W meczu z Cavs pokazał, że jeszcze ten potencjał defensywny gdzieś tam tkwi, jeszcze się nie wypalił do końca.
jingles(+)
Paolo Banchero - gra świetnie, jak na początku sezonu, tak jak tego od niego oczekujemy. Pewny, trafia, zbiera, jest liderem. Widać, że potrzebował czasu po kontuzji, żeby dojść do siebie. Ale on sam meczów nie będzie wygrywał, to nie ten profil gracza. Co nie zmienia faktu, że statystyki z ostatnich spotkań ma kozackie, a w opisywanym okresie trzy razy przekroczył granicę 40 pkt.
KCP - w końcu widać światełko w tunelu w jego grze. 40% za 3 w opisywanym okresie, co prawda dwukrotnie kończył mecz bez punktów, ale 7 razy zdobywał ich ponad 10. Może jednak jest nadzieja, że zacznie spłacać swój kontrakt.
Cory Joseph - jeśli w pierwszej piątce Twojego zespołu, który nie tankuje, gra Cory Joseph, to wiedz że coś jest nie tak. Ale weteran robi co może w roli, która nie jest obecnie jego domyślną. Nie można od niego zbyt wiele oczekiwać, ale to czego można oczekiwać ogarnia, 7 pkt na mecz, 35% za 3 w ostatnich 10 spotkaniach. Blackowi powinno być wstyd...
(-)
Tu bym chętnie wskazał wszystkich poza tymi sekcję wyżej, no może oszczędziłbym Wagnera, bo on nawet nie w najwyższej formie daje więcej niż cała reszta...
Anthony Black - no właśnie, wspomniałem o Blacku pisząc o Josephie. Nie ma Suggsa, nie ma Cole'a, a Black tego nie wykorzystuje. Wciąż gra nierówno, marne 38% z gry, poza meczem z Cavs cieniutko. To wszystko sprawia, że może być naturalnym kandydatem do wymiany jeśli w taki sposób Weltman będzie chciał dokonać wzmocnień latem.
Goga Bitadze - Gruzin mocno obniżył loty w drugiej części sezonu, a ostatnie 10 spotkań to świetny występ z Rockets i 9 meczów do zapomnienia. Mosley mocno ograniczył jego minuty na boisku co też mu nie pomaga, ale co wynika również z jego słabszej dyspozycji. Ewidentnie widać, że te kilka opuszczonych spotkań w styczniu jakoś go wybiło z rytmu, pytanie czy zdoła do niego powrócić jeszcze w tym sezonie.
Tristan da Silva - kolejny gracz, który zupełnie ostatnio zgasł. Tylko raz przekroczył granicę 10 pkt, przestał regularnie trafiać za 3 (choć dwa mecze gdzie miał 4/5 i 2/3 nadal powodują, że ma prawie 37% w opisywanym okresie), może to rookie wall, a może nasze oczekiwania w stosunku do niego w pewnym momencie za bardzo urosły.
Oczekiwania na kolejne 12 spotkańskrzatosNiby 8 razy z rywalami poniżej progu .500 zwycięstw, ale nie zapominajmy, że my też staliśmy się taką drużyną już jakiś czas temu. 6 razy na wyjeździe i 6 u siebie, ale czy pamiętamy jeszcze jak się wygrywa w Kia Center? Jakikolwiek dodatni bilans będzie wielkim sukcesem i powinien nam zapewnić bezpiecznie 7. miejsce. Co może pójść nie tak? Przy paru niepotrzebnych wtopach na samym końcu gramy dwa razy z zamieszanymi w PlayIn Hawks oraz mocniejszymi C's i Pacers. O ile C's mogą już dać rezerwy, to Pacers możliwe, że będą próbować atakować Bucks w walce o 4. miejsce i przewagę parkietu w 1. rundzie PlayOffs. Jedno jest pewne – będzie się działo. Niezmiennie Go Magic! Be Magic! Ja wierzę, że zagramy w PlayOffs.
ssonicslPlay-in welcome! Nie będzie spektakularnego finiszu. Jedyne o co teraz warto powalczyć to 7 miejsce, aby grać w play-inach (oby tylko jeden mecz!) w Kia Center, a później spróbować napsuć krwi Bostonowi. Mamy przed sobą jeszcze dwa razy Wizards, jest San Antonio, jest Charlotte, jest Dallas, jest dwa razy Atlanta. No są to mecze do wygrania. Ale te z Toronto też były. 6-6 to minimum, liczę na 8-4.
jinglesDodatni bilans. Musimy zakończyć końcówkę sezonu z dodatnim bilansem. Playoffy z mniejszą liczbą wygranych niż 39 to wstyd. Z 39 to też wstyd, ale mniejszy. Dla mnie to plan minimum, by do tych 40 wygranych się zbliżyć i terminarz daje taką szansę. Wszystko w naszych rękach, jak będziemy robić takie cuda jak z Raps czy Bulls, albo nie wykorzystywać szansy jak z Rox no to będzie słabo. Ale jak wszyscy poza Banchero zepną w końcu dupy to możemy mieć jakiś pozytyw na koniec i z podniesioną głową przystąpić do play-in. Tego bezwzględnie oczekuję!!! GO MAGIC!!!